A A A

Zamknięto wszystkie sklepy z dopalaczami, także ten w Wesołej. Czy to ich koniec?

04.10.2010, 07:16

Dzięki minister zdrowia Ewie Kopacz sanepid zamknął w sobotę w całym kraju prawie 800 punktów sprzedaży dopalaczy. Wśród nich „Party Shop” w Starej Miłosnej, na którego drzwiach w niedzielę, 3 października, pojawiła się wywieszka: „W dniu dzisiejszym sklep nieczynny”. Tak, jakby właściciel liczył na to, że w kolejnych dniach uda się go znów otworzyć. Problem tkwi także w tym, że nawet całkowita likwidacja tych sklepów nie zlikwiduje handlu dopalaczami.

 

O tym, że w Wesołej pojawił się pierwszy sklep z dopalaczami („Party Shop” na Jana Pawła II), napisaliśmy w poniedziałek, 27 września. Potem okazało się, że ten tydzień był krytycznym momentem dla takich punktów handlowych. Niemal każdego dnia media donosiły o tragicznych w skutkach zatruciach dopalaczami. Były nawet ofiary śmiertelne. W ślad za tym przełamało się też coś w naszych politykach. Najpierw bydgoscy samorządowcy wprowadzili zakaz wprowadzania do obrotu dopalaczy w swoim mieście. Potem ożywiły się władze Warszawy. Prezydent stolicy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, zapowiedziała, że zabroni sprzedawania tych specyfików w lokalach należących do samorządu. Następnie warszawscy radni przyjęli uchwałę, która otwierała drogę do zakazu handlu dopalaczami w naszym mieście. W czwartek, podczas sesji Rady Dzielnicy Wesoła, tym tematem zajęli się i nasi dzielnicowi samorządowcy. Dyskusję o sklepie „Party shop” wywołała radna Krystyna Szyszko. Głos zabrał też burmistrz Wesołej, Edward Kłos. – To jest problem, którym zajmuje się rząd – powiedział. – Podjęliśmy takie działania, jakie mogliśmy. Nikt nie rejestruje u nas działalności gospodarczej pod hasłem „sklep z dopalaczami” i nie jest w naszej kompetencji kontrolować, kto czym będzie handlował.

Działania, o których mówił burmistrz, to zawiadomienie wojewody mazowieckiego, który zleca inspekcje sklepów z dopalaczami, o istnieniu „Party shop”, a także wniosek o kontrolę tego punktu do Urzędu Skarbowego Warszawa-Wawer. Urzędnicy fiskusa mieli sprawdzić m.in., czy wszystkie towary w „Party shop” są dopuszczone do sprzedaży. Kontrola skarbówki jeszcze nie doszła do skutku, ale wydaje się być przesądzona.

Władze Wesołej rozważały też montaż kamery obok tego sklepu, tak, aby można było ją monitorować.

Sobotnia akcja sanepidu, z inicjatywy minister zdrowia Ewy Kopacz, była dla wielu zaskoczeniem. Pani minister tłumaczyła, że zleciła ją ze względu na „zagrożenie zdrowia publicznego”. Ewie Kopacz należą się brawa za zdecydowanie w tej sprawie. Pytanie tylko, czy to, co się stało w sobotę, zamyka sprawę. Sklepy zostały bowiem zamknięte do czasu zbadania specyfików, które sprzedają. To może długo potrwać, ale nie rozwiązuje problemu. Premier Donald Tusk powiedział w weekend, że zrobi wszystko, by punkty z dopalaczami zostały w Polsce zlikwidowane raz na zawsze. Nie ma jednak pewności, czy obecne prawo pozwala na definitywne zamknięcie tych sklepów. Ich właścicieli na pewno stać na bardzo dobrych prawników. Akty prawne, które mają uniemożliwić handel dopalaczami, dopiero powstają i już na tym etapie budzą wątpliwości. Na sklepie "Party Shop" w Starej Miłosnej zawisła wczoraj kartka z napisem "Party drive" i numerem telefonu. Sprawa jest jasna: ci, którzy tu przyjdą i zastaną zamknięte drzwi, mogą zamówić dopalacz przez podany telefon. Do tego dochodzi handel w internecie. Wszystko więc wskazuje na to, że to dopiero pierwsza wygrana bitwa w wojnie z dopalaczami.

Jacek Krzemiński

 

Inne teksty na ten temat:

Pierwszy w Wesolej sklep z dopalaczami. Musimy się z tym pogodzić?

Nie chcemy sklepów z dopalaczami - podsumowanie naszej sondy

 

Komentarze

  • Gość (80.53.35.99) / 05.10.2010 13:05:28

    Ja też uważam, że bardzo dobrze, iż wreszcie próbuje się coś w tej kwestii zrobić. Pomijam już to, jakie były rzeczywiste powody tej akcji, bo tutaj komentatorzy różnie się wypowiadają. Natomiast jest pewną przesadą pisanie o "nieświadomych dzieciakach": zapewniam, że są one w tej sprawie bardzo świadome, bardziej świadome niż ich nieświadomi niczego rodzice, uważający, że ich syn jest najgrzeczeniejszym dzieckiem w osiedlu, muchy by nie skrzywdził i w życiu nawet piwa nie wypił, nie mówiąc o jakichś narkotykach. Podobnie córeczka jest ułożoną panienką, której nie w głowie dopalacze czy zabawy z chłopcami. Tak, tak: najbardziej nieświadomi są rodzice, którzy zawsze dowiadują się ostatni i baaaardzo się dziwią...

  • Gość (172.17.5.23) / 04.10.2010 18:57:25

    No i bardzo dobrze. Szkoda było patrzeć na nieświadomych dzieciaków.

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd