A A A

Wycinać lasy w Wesołej pod zabudowę czy nie?

07.12.2011, 13:27

Las na Groszówce, fot. Ewa Stolarz

Wesoła jest wciąż najbardziej zieloną dzielnicą w Warszawie. Dzięki temu ma też najczystsze powietrze w stolicy i najbardziej sprzyjający człowiekowi klimat (latem oznacza on mniejsze upały niż w innych częściach stolicy). Niestety, to może się zmienić, bo kolejne skrawki lasów w naszej dzielnicy są wycinane pod zabudowę. Taki los ma spotkać m.in. kawałek sosnowego lasu przylegającego do ul. Hiacyntowej w Starej Miłośnie, przeciwko czemu protestują mieszkańcy tej ulicy. Prywatny inwestor na zalesionej działce (o powierzchni pół hektara) w tym miejscu chce wybudować wielki dom (długi na 25 metrów, a szeroki na 10 m). Gdy otrzymał tzw. decyzję o warunkach zabudowy, protestujący zaskarżyli ją do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, powołując się m.in. na fakt, że ów las jest częścią otuliny Mazowieckiego Parku Krajobrazowego i jako taki powinien podlegać ochronie. Sprawą zajęła się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, która najpierw zgodziła się z argumentami protestujących, a potem wycofała się z tego. Efekt jest taki, że ta inwestycja będzie mogła być realizowana. Mieszkańcy Hiacyntowej boją się, że wybudowanie tego domu będzie wyłomem, który ułatwi zabudowanie pozostałej części lasu przylegającego do tej ulicy.

Problem jest, oczywiście, szerszy. W ostatniej wersji projektu miejscowego planu zagospodarowania dla południowej części Starej Miłosny aż 35 hektarów zalesionych terenów przeznaczonych jest pod zabudowę (głównie w rejonie ul. Torfowej oraz przy Tramwajowej i Kruszyny). Mazowiecki Urząd Marszałkowski zgadza się na odlesienie tylko niewielkiej części tych terenów (3-5 ha), ale władze Warszawy naciskają, by zaakceptował przekształcenie ich w całości na działki budowlane.

Taka ekspansja budowlana grozi także zalesionej części Groszówki, Zielonej, Grzybowej, Woli Grzybowskiej i Wesołej-Centrum.

Czy nie należałoby tego powstrzymać? Argumentów przeciw zabudowywaniu terenów leśnych w naszej dzielnicy jest wiele. Oto kilka z nich:

1. Wesoła – kiedyś zwąca się ekologicznym miastem – jest w większości czymś w rodzaju miasta-ogrodu (tak, jak Podkowa Leśna), co zawdzięcza głównie temu, że ma dużo lasów. To wartość sama w sobie, która prędzej czy później przełoży się na ceny nieruchomości w naszej dzielnicy (będą one wyższe niż w zabetonowanych blokowiskach, jakimi są Ursynów czy Bemowo i jakimi stają się Białołęka czy Wilanów).

2. Po drugie Wesoła zmaga się od pewnego czasu z podtapianiem, a zabudowywanie terenów zielonych pogorszy tę sytuację (woda z deszczy czy roztopów będzie miała mniej terenów, gdzie po prostu wsiąka w grunt). Las jest doskonałym magazynem wody, ściółka leśna zachowuje się gąbka, dzięki czemu 1 metr kwadratowy lasu wchłania i magazynuje kilkanaście razy więcej wody niż 1 metr kwadratowy łąki czy pola.

3. W takich metropoliach, jak Warszawa, każdy skrawek dostępnej dla wszystkich zieleni jest na wagę złota. Nie przypadkiem za miasta przyjazne uważa się te, które mają dużo przestrzeni publicznych, w tym parków i terenów zielonych. Londyn chlubi się swoimi parkami, Nowy Jork – Central Parkiem, a Berlin – rozległymi lasami na swych peryferiach, których nie pozwala wycinać. Warto w tym miejscu dodać, że Niemcy są z jednej strony dużo bardziej zurbanizowane niż Polska, a z drugiej mają więcej lasów niż my (wynika to głównie z tego, że polskie lasy były rabunkowo wycinane przez zaborców i okupantów podczas dwóch wojen światowych). Lasy, które okalają niemieckie miasta, podlegają ochronie, nie wolno ich wycinać. Niemieckie władze zdają sobie bowiem sprawę, że w długiej perspektywie wycinanie miejskich i podmiejskich lasów przynosi więcej szkód niż pożytku. Na drugim biegunie jest Rosja - na obrzeżach Moskwy lasy wycina się bezpardonowo pod zabudowę, a protestujących przeciwko temu pacyfikuje. Pytanie, który z tych wzorców jest nam bliższy?

4. Warszawa się rozrasta, a jednocześnie jest coraz gęściej, intensywniej zabudowana. Przybywa w niej dróg i aut, które są dziś głównym źródłem zanieczyszczenia powietrza (spaliny samochodowe zawierają wiele szkodliwych dla ludzkiego zdrowia substancji). Ten negatywny wpływ neutralizują częściowo warszawskie parki i lasy, które są płucami miasta. Gdy zaczniemy je zmniejszać, w stolicy będzie dużo gorsze powietrze. W tym miejscu trzeba dodać, że według wielu naukowców to właśnie zanieczyszczenie środowiska (przede wszystkim powietrza) jest główną przyczyną epidemii alergii, która dotyka Polskę i inne bardziej rozwinięte kraje.

5. Przed wojną legendarny prezydent Warszawy, Stefan Starzyński, podjął decyzję o wykupie przez miasto Lasu Kabackiego. Po to, żeby uchronić go przed wycinką i zapewnić mieszkańcom stolicy duży, zielony teren rekreacyjny. Wtedy prezydenta Starzyńskiego bardzo za ten zakup krytykowano, zarzucano mu niegospodarność. Dziś mieszkańcy Ursynowa walczyliby jak lwy, gdyby władze miasta chciały Las Kabacki sprzedać i przeznaczyć pod zabudowę.

Teraz czas na argumenty za zabudowywaniem lasów w Wesołej. Najważniejsze z nich brzmią następująco:

1. Większość tych lasów to tereny prywatne. Ich spora część przed II wojną światową była niezalesiona i przeznaczona pod zabudowę. Z drugiej jednak strony np. Bieszczady przed wojną były gęsto zaludnione, a zdziczały i bardziej zarosły lasem dopiero po wojnie. Czy to znaczy, że dziś trzeba zabudować Bieszczady tak, jak były zabudowane przed wojną? Prawo własności powinno być, oczywiście, nienaruszalne, ale zakazując lub ograniczając zabudowę na terenach leśnych, nie odbiera się ich właścicielom. W Polsce, ale i w krajach zachodnich jest tak, że nie można ze swoimi działkami robić, co nam się żywnie podoba. Ogranicza się dowolność w ich zagospodarowywaniu, chroniąc w ten sposób prawa sąsiadów, ale i szerszy interes społeczny. Gdyby nie te ograniczenia, to nie dałoby się np. zbudować dróg.
Z prywatnymi działkami leśnymi w Warszawie jest ten problem, że część z nich została kupiona spekulacyjnie. To znaczy, ktoś kupił taką działkę tanio, bo leśna, ale liczył, że dobrze na niej zarobi, gdy uda mu się ja przekwalifikować na budowlaną. Stąd lobbing za przeznaczeniem ich pod zabudowę.

2. Zezwolenie na zabudowę na działkach leśnych nie jest równoznaczne z wycięciem na nich wszystkich drzew. W planach zagospodarowania dla takich terenów przewiduje się, że działki budowlane muszą być duże (powyżej 1,5 tys., a nawet ponad 3 tys. metrów kwadratowych), z dużym udziałem tzw. powierzchni biologicznie czynnej, czyli powierzchni niezabudowanej. Wspaniale, że takie zapisy są, ale praktyka jest taka, że w Wesołej wielu inwestorów, budując na działkach leśnych, często wycina na nich wszystkie drzewa lub większość z nich. A las przestaje być lasem nawet wtedy, gdy buduje się w nim domy tak, by uchronić większość drzew.

A co Państwo na ten temat sądzą?

Mariusz Kądziołka
 

Komentarze

  • Gość (188.147.14.74) / 20.12.2011 23:40:08

    NIE! wycince lasom!

  • Gość (83.24.125.94) / 11.12.2011 22:15:39

    Proszę nie mylić, jeśli nie ma planu, studium nie jest w jego zastępstwie. Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym tak nie działa!!!!

  • Gość (10.4.1.189) / 10.12.2011 13:17:06

    Na mapie do Studium uwarunkowań dla Warszawy 2009, dla obszarów leśnych z możliwością zabudowy ,na południe i na zachód od ul. Jana Pawła II przyjęto wskaźniki powierzchni biologicznie czynnej >60% albo >80% (mapa na: http://wydarzenia.um.warszawa.pl/studium/pliki/mapas/14_8.png)
    tylko czy ktoś tego przestrzega? Jeżeli nie ma planu zagospodarowania to studium działa jak plan.
    Niestety, na tej samej mapie "Stara Miłosna - centrum" to pustynia biologiczna.

  • Gość (10.4.1.189) / 08.12.2011 18:31:40

    A może zrobić tak, żeby budować, ale nie wycinać. Tylko, że do tego potrzebny jest dzielnicowy plan zagospodarowania, trochę edukacji środowiskowej i dobrej woli.
    Na dobrą wolę inwestorów trudno liczyć, więc najprościej byłoby zróżnicować wysokość podatku za tereny zabudowane i zabetonowane z podatkiem za powierzchnię biologicznie czynną. W sumie, jeżeli teren jest porośnięty drzewami i krzewami, to produkuje tlen, pochłania zanieczyszczenia i podwyższa walory krajobrazowe okolicy, z czego korzystają wszyscy, nie tylko właściciele takiego terenu. Powinno to być skompensowane niższym podatkiem. W państwach "starej" UE właściciele lasów dostają dopłaty za wiązanie CO2 przez drzewa, a w Polsce, nie wiadomo dlaczego, nic nie dostają.

  • Gość (83.24.125.24) / 08.12.2011 10:04:41

    I właśnie z tych powodów m.in. w lesie przy wydmie na Fabrycznej stoi skrzynka gazowa, telekomunikacyjna... Kiedyś mówiono, że nasz las wydmowy podlega ochronie ale najwidoczniej pieniądz rządzi wszystkim. Szkoda, bo tereny leśne to główny atut Starej Miłosny.

  • Gość (79.185.224.31) / 07.12.2011 21:41:43

    Szanowni Państwo,
    proponuje dyskusję o zaśmiecaniu lasów otaczających SM.
    Nie chodzi tylko o śmieci komunalne ale zmorą staje się wyrzucanie trawy gałęzi, nie wspominając o psich kupach, których więcej niż grzybów.
    Proponuje spacer po świętach bo wtedy przybywa w lasach świerków, jodeł i innych ciekawych świątecznych drzewek...

  • Gość (83.24.226.33) / 07.12.2011 19:45:53

    Na ten temat było już wiele powiedziane na tym forum. Argumentów na "nie wycinać" było dużo, na "tak - wycinać" -tylko jeden - prawo własności.
    A tak w ogóle, My mieszkańcy nie mamy nic do powiedzenia. Wszystko leży w rękach Urzędników.
    W obecnej sytuacji hydrologicznej (wysoki poziom wód, ciągłe podtopienia, problem z wodami deszczowymi głównie w St.Miłośnie), która się wciąż pogarsza, uważam, że powinno się całkowicie wstrzymać wszelkie wydawanie decyzji dot. wycinek i wydawania pozwoleń na zabudowę, dopóki nie zostanie rozwiązany ten problem. I bezwzględnie powinno się wreszcie skończyć plan zagospodarowania przestrzennego, biorąc pod uwagę przede wszystkim hydrologię i problem odprowadzania wód oraz interes tych, którzy już mieszkają, a nie tylko interes deweloperów (i innych inwestorów) i swój (nowe domy=dodatkowa kasa z podatków). Może wreszcie walory i kwestie środowiskowe i hydrologiczne zostaną postawione wyżej niż kwestie ekonomiczne. I może wreszcie zostanie wprowadzony i egzekwowany rygor zachowania na działce określonej powierzchni biologicznie czynnej.
    ps. "ale władze Warszawy naciskają, by zaakceptował przekształcenie ich w całości na działki budowlane." - co Oni maja do tego? Jaki interes w tym mają? Decyzje należą do Urzędników Wesołej.

  • Gość (83.31.33.145) / 07.12.2011 17:34:03

    Tutaj też działa Prawo Kopernika (ogólnie: pieniądz gorszy wypiera lepszy, a w tej szczególnej sytuacji: zachowania gorsze wypierają zachowania lepsze).
    Państwo jest słabe i biedne oraz na wszystkim chce zarobić, w tym na podatkach od terenów zabudowanych. Ludzie potrzebują mieszkań, ale nie tyle, ile się ostatnio buduje (można porównać z informacją na temat ilości mieszkańców na 1 lokal w Warszawie). Podobna sytuacja jest z choinkami, które są wycinane na zapas - połowę się sprzeda, połowę wyrzuci, ale i tak można na tym zarobić.
    Gdyby był plan zagospodarowania dla całej dzielnicy, nie byłoby obecnego problemu. A dlaczego nie ma planu - to pytanie do byłych i obecnych posłów oraz byłych i obecnych radnych - brak porządku idzie z góry.

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd