A A A

Wojna o szkolne stołówki w Wesołej

20.02.2012, 11:41

Czy szkolne stołówki w wesołowskich podstawówkach i gimnazjach publicznych będą likwidowane? Takie pytanie zadają ostatnio władzom naszej dzielnicy opozycyjni radni. Edward Kłos, burmistrz Wesołej, zaprzecza, jakoby stołówki miały być likwidowane. Coś jednak jest na rzeczy, bo z naszych informacji wynika, że od pewnego czasu władze dzielnicy prowadzą mniej lub bardziej oficjalne rozmowy na temat ewentualnego przejęcia szkolnych stołówek w Wesołej przez prywatnych ajentów bądź firmy cateringowe.

- Burmistrz na spotkaniu z nami przyznał, że szkolne stołówki mają być przejmowane przez prywatnych ajentów, ale że będziemy mieć wpływ na to, która firma zostanie ajentem – mówi członek Rady Rodziców z Zespołu Szkół nr 94 na osiedlu Zielona (prosił o zachowanie anonimowości).

- Na zebraniu Rady Rodziców usłyszeliśmy od pani dyrektor naszej szkoły, że szkolne stołówki nie będą funkcjonowały tak, jak dotychczas, że przejmą je ajenci lub firmy cateringowe. To samo wynikało z naszej rozmowy z wiceburmistrzem odpowiedzialnym za oświatę, panem Marianem Mahorem – opowiada Anna Szota z Rady Rodziców Gimnazjum nr 119 w Starej Miłośnie.

- Dyrektorów wesołowskich szkół zawieziono na Wolę, żeby im pokazać, jak działają tamtejsze stołówki szkolne, które już zostały przejęte przez prywatnych ajentów – mówi Krystyna Szyszko, dzielnicowa radna z klubu PiS.

Wielu rodziców z Wesołej nie chce takich zmian, zbiera przeciwko nim podpisy. - Dziś stołówki prowadzą same szkoły, które nie muszą na nich zarabiać – mówią. - Dla ajentów czy firm cateringowych będzie to działalność komercyjna, będą chciały na niej jak najwięcej zarobić. Będą na to dwa sposoby. Albo znacznie podnieść ceny obiadów albo oszczędzać na kosztach, czyli także na składnikach jedzenia, kupowanie jak najtańszych, niekoniecznie dobrej jakości. Firmy cateringowe, by zminimalizować ryzyko strat, mogą dodawać do obiadów środki chemiczne przedłużające ich trwałość.

Władze dzielnicy mają jeden poważny argument za oddaniem szkolnych stołówek w prywatne ręce: to, że dziś samorząd musi do nich dokładać. Obecne przepisy pozwalają bowiem pobierać od rodziców tylko opłaty za tzw. wkład do kotła (czyli za składniki obiadów). Za prąd, ogrzewanie, wodę, sprzątanie, etaty kucharek i pomocy kuchennych musi płacić samorząd. Nie było to problemem, póki sytuacja finansowa samorządów była dobra. Gdy jednak się pogorszyła, samorządy zostały zmuszone do szukania oszczędności. Szukają ich także w oświacie, bo ta pożera zwykle największą część samorządowych budżetów (tak jest też w przypadku Wesołej).

- Z jednej strony warszawski samorząd w imię oszczędności likwiduje szkoły, oddaje w prywatne ręce szkolne stołówki, oszczędza na dzieciach, a z drugiej pani prezydent przyznała ostatnio burmistrzom dzielnic wielkie nagrody pieniężne (od redakcji: burmistrz Wesołej, Edward Kłos miał dostać 32 tys. zł). Czy to jest moralne? - pyta Krystyna Szyszko.

Burmistrz Kłos nie chce odpowiadać na tak postawione pytanie, a Marcin Jędrzejewski, przewodniczący Rady Dzielnicy Wesoła, broni go, nazywając populizmem pytania o ewentualną likwidację czy prywatyzację szkolnych stołówek. Rodzice jednak się buntują. Jutro w Gimnazjum nr 119 organizują spotkanie na ten temat. Czy możliwe jest jakieś kompromisowe rozwiązanie? Na razie trudno powiedzieć. Łatwiej byłoby je znaleźć, gdyby przepisy przy ustalaniu opłat za szkolne obiady pozwalały uwzględniać nie tylko wkład do kotła. Bo wielu rodziców jest gotowych płacić więcej za obiady pod warunkiem, że będą je przygotowywać tak, jak dotąd, szkolne kucharki. Pytanie, czy samorządowcy wystąpią o taką zmianę przepisów, która umożliwiłaby to rozwiązanie.

Aż prosi się o słowo komentarza w tej sprawie. Problemu stołówek czy zamykania szkół w Warszawie nie byłoby, gdyby nie tzw. janosikowe, czyli specjalny podatek, który bogatsze gminy w Polsce płacą na rzecz biedniejszych samorządów (janosikowe dla stolicy to prawie miliard złotych). Janosikowe obowiązuje od lat, wielu prawników twierdzi, że nie jest zgodne z konstytucją, a mimo to Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy (miasta, które płaci najwięcej janosikowego) oraz jej zastępcy nie wystąpili dotąd do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności janosikowego z Konstytucją RP. Dlaczego? Najprawdopodobniej dlatego, że zniesienie janosikowego sprawiłoby, że Platforma Obywatelska straciłaby część wyborców w tych gminach, które z tego podatku korzystają. A Hanna Gronkiewicz-Waltz jest jednym z najważniejszych polityków tej partii.

Z podobnych powodów zapewne władze Warszawy nie walczą o zwiększenie tzw. subwencji oświatowej dla samorządów z budżetu państwa. W latach 90. publiczne szkoły przekazano do prowadzenia samorządom, ale państwo miało dalej pokrywać koszty funkcjonowania tych szkół, wypłacając gminom tzw. subwencję oświatową. Szkopuł w tym, że państwo od lat nie daje samorządom tyle pieniędzy, ile potrzeba na utrzymanie tych szkół. Wynikający z tego deficyt z roku na rok jest coraz większy i musi go pokrywać z własnej kieszeni samorząd. Wielu samorządowców ostro to krytykuje, rzuca nawet pomysł, by publiczne szkoły przekazać z powrotem państwu. W tym gronie „oburzonych” trudno jednak znaleźć – ze zrozumiałych względów - samorządowców z PO.

Jacek Krzemiński

Komentarze

  • Gość (193.19.140.202) / 28.02.2012 11:52:41

    Obiady nie ważne dla dzieci , ważne że mają zęby fluoryzowane http://www.sekretyameryki.com/index.php/fluor/

    http://www.sekretyameryki.com/index.php/czy-pasty-z-zawartoscia-fluoru-sa-bezpieczne/

    i dostają truciznę w postaci mleka

    http://www.sekretyameryki.com/index.php/mleko-ukryta-trucizna/

    no i najlepszy hit to darmowe szczepionki

    http://www.sekretyameryki.com/index.php/apel-prof-majewskiej-w-obronie-prawdy-w-medycynie/

    http://www.sekretyameryki.com/index.php/list-pani-prof-dr-marii-doroty-majewskiej/

  • Gość (78.8.255.226) / 27.02.2012 12:29:22

    Niestety pomysł z koreańczykami i chimczykami, jak to było widać na przykładzie samochodów i autostrad, lekko mówiąc nie wypalił..

  • Gość (79.163.22.227) / 26.02.2012 12:49:17

    W szkołach też powinni uczyć chińczycy. Będzie taniej i nikt nie będzie narzekał, że za mało zarabia. Gdzie tam w szkołach w domu każdy uczeń przed komputerem będzie siedział i odpowiadał na pytania chińczykowi przez internet itd. Czysty zysk. chińczyk mały mało zje nie wiele więc dostanie pensji. Szkoły sprzątać nie trzeba, ogrzewać, oświetlać. Orliki wynająć turystom ze wschodu na targi przerobić. Zajęci sportowe każdy sam na xobx- sie . Czysty zysk. Jeno nagrodę dla pomysłodawcy wypłacić trzeba. Tylko do PO muszę się zapisać bo mi nie dadzą. Dużo by można kpić ale musze obiad ugotować. Pa

  • Gość (79.163.22.227) / 26.02.2012 12:39:13

    A ja jestem za tym aby nasz urząd oddać w ajęcje chińczykom. Ale będzie tanio. Wreszcie, petent bedzie wyższy od urzędnika. I już nie będą padać słowa jakie kiedyś słyszałem zaszedwszy do pokoju architektury czego znowu!?

  • Gość (79.163.22.227) / 26.02.2012 12:27:58

    Kryzys jest dziś i jutro. Zawsze się zdarzają i normlne, ze trzeba oszczędzać, czy ciąć wydatki. Trzeba pamiętać, że oszczędzając na ślepo można nieodwracalnie zmienić stan rzeczy. Kryzys kiedyś minie to normalne. A czy po minięciu wrócą stołówki szkolne ... Jeśli wrócą w co wątpie to z jakim kosztem. Powroty czasami są droższe jak kapitalne remonty. Raczej trzeba szukać oszczędności w takich obszarach, które się nie rozpoczeły albo nie zmienia stnnu istnienia. Na przykład nie rozpoczynać pewnych inwestycji. Bo można tak powiedzieć, że w tej chwili na nie nas nie stać. Inną rzeczą jest adekwatność inwestycji do potrzeb. Niedawno oddano do użytku poradnie psychologiczną. Remont kosztowny. Luksus zbędny. Automatyczne otwieranie bramy, z której sporadycznie ktoś korzysta (nieoszacowane potrzeby) Ogrzewanie elektryczne drogie i w tym przypadku przydało by się sterowanie centralne tym systemem o ile można to nazwać systemem. Ręczne sterowane grzejniki ich moc grzania i same grzanie. W ubiegłym roku byłem tam w maju i grzały grzejniki. Pewnie i rozumiem trudno oblecieć wszystkie konty i sprawdzić i ustawić i wyłączyć. Tu luksus wyszedłby na korzyść, bo sterować można z jednego miejsca. A na dodatek jest luksus oświetlenie wejścia nawet w pochmurny dzień czujka włącza halogen. Już ponad rok obserwuje te zjawisko. Zatanawiam się jakie szkolenie tzeba przeprowadzić P. dyrektor aby ten fakt dostrzegła i coś z tym mogłaby zrobić. A może przetarg na regulację halogenu ogłosić. Za to zgłową pomyślano o trwawie szybko wzeszła zdążywszy na wybory samorządowe, bo była gotowa z rolki. No cóż reklama za darmo? Normalka, że musi kosztować. Czego się nie robi dla propagandy. Mogę się przyznać krytykując poczynania innych. Lekko się wydaje pieniądze nie swoje wiem z doświadczenia. Mam jednak refleksje, że należy inaczej czego też życzę włodarzom dzielnicy. Jeszcze o jednym wspomnę, bo mnie serce boli gdy tam chodzę i patrzę. Remont domu kultury na osiedlu wojskowym. Remont kapitalny.
    Kto do ..... pi pi. aż się same słowa cisną doprowadził ten budynek do takiej ruiny. Widać z zewnącz jak się ściany sypią od zaciekającej od lat wody z dachu. Takie zniszczenia nie dokonuje deszcz jednorazowy, czy sezonowy. To lata zaniedbań. Teraz ten budynek, chyba już do dzielnicy należy. Jak tych generałów, pułkowników szkolą gdzie ich klepki uczą. Nie da się wjechać do jednostki nie widząc wielu letnich zaniedbań. Zdaje się, że niektórzy w radzie naszej zasiadali i to wyżej. Wszakże nie widziałem w ubiegłych budżetach zakpów okularów. Zapewne nie było kryzysu i nie trzeba było widzieć. Reasumując oszczędzać trzeba zawsze na więcej starczy nie tylko w kryzysie. Wytawać pieniądze trzeba, bo to nie kapusta i się ich nie kisi, lecz wydać trza z głową - trzeba tylko głowę naprawić lub zmienić i na ręce patrzyć, bo to najważniejsza miara demokracji - czyste łapy lub ręce jak kto woli. Ręce się ma wtedy, gdy ktoś na urzędziesiedzi z srecem wypełnia obowiązki sam je sobie zadając i za nimi podążając. Łapy gdy uczciwość strachem i restrykcją napierana a obowiązki szkrzętnie literowo wypełniając .

  • Gość (87.251.224.53) / 25.02.2012 21:14:47

    nie lubimy demokracji, jak się z kimś nie zgadzamy to należy go odwołać aby nasza racja była górą (a tak na marginesie w, której parti nie ma żelaznej dyscypliny - może się zapiszę...)

  • Gość (213.238.71.202) / 24.02.2012 21:59:37

    Platworma chce zaoszczędzić na wyżywieniu dla dzieci , aby mieć czym załatać dziury w pseudoautostradzie A2. Tusk znowu obiecuje dołożyć samorządom na komputery dla szkół i coś tam na przedszkola. Wiadomo ,że jak Premier Tusk mówi , że coś obiecuje ,to na sto procent jest pewne tylko to,że mówi.

  • Gość (78.8.255.226) / 22.02.2012 15:49:36

    Na szczęście w Sejmie są nie tylko posłowie PO a polityka prorodzinna kolejnych ekip (z prawej i lewej strony sceny politycznej) doprowadziła do niżu demograficznego czego skutki odczujemy w przyszłości.

  • Gość (83.24.240.227) / 22.02.2012 14:46:19

    Zatroskani Rodzice, Są pieniądze w budżecie na 2012 rok , wolne środki do dyspozycji rady dzielnicy ponad 1mln 600 tyś , a więc jest z czego dołażyć do funkcjonowania stołówek w obecnym kształcie tj kwota około 600 tyś, jak również jest z czego dolożyć 400 tyś brakujących pieniędzy u budżecie Poradni Psychologiczno Pedagogicznej. Zdaję sobie sprawę, że to jest ostateczne wyjście. Uważam jednak, że miłościwie panująca PO w naszej dzielnicy powinna wystąpić do władz Warszawy o dodatkowe brakujące w oświacie środki , robić większe naciski, bo skoro Pani Prezydent przyznaje swoim Burmistrzom po 36 tyś premi, to wskazuje, że ma pieniądze. Ustawa o systemie oświaty wyrażnie określa na jakich zasadach można zorganizować żywienie dzieci w placówkach oświatowych. Aby móc inaczej zorganizować żywienie dzieci, powinna być dokonana zmiana zapisu w Ustawie o systenmie oświaty o szerszych uprawnieniach dla dyrektorów szkół. A więc Platformo Wesołowska do dzieła i poprzez poseł P. L. Krajewską o dokonanie takich zmian w Ustawie. Jak się ma pomysł i się chce, to wszystko można. Byle by tylko nie za dużym kosztem Rodzin, bo polityki prorodzinnej ciągle brak.
    Radna Elżbieta Nowosielska

  • Gość (193.19.140.202) / 22.02.2012 10:08:03

    Dlatego od następnego miesiąca rezygnujemy z obiadów i po problemie.

  • Gość (77.114.80.165) / 21.02.2012 22:10:05

    wybudowaliśmy piękne: drogi, muzea, stadiony i okazało się że musimy za to dalej płacić ...

  • Gość (83.6.95.100) / 21.02.2012 17:42:44

    Wybudowaliśmy piękne szkoły z doskonale wyposażonymi kuchniami i stołówkami. Miało być zdrowo, niedrogo, elegancko, bo stołówka i kuchnia szkolna to również miejsce, gdzie dziecko powinno nabierać zdrowych, dobrych przyzwyczajeń. Pamiętam te dyskusje na temat zachowania ponadstandardowych warunków higienicznych, spełnieniu wszystkich wymaganych przepisami norm. Pamiętam, jak z zazdrością radni oglądali pierwszą, na miarę XX wieku kuchnię i stołówkę w Gimnazjum w Starej Miłosnej.
    A teraz, gdy Zielona doczekała się pięknej szkoły, gdy wszystkie szkoły mają wyremontowane kuchnie, gdy personel nauczył się jak gotować " po nowemu" używając tych "cudów", to wpuścimy ajenta z którym podpiszemy umowę na długo, bo tylko to gwarantuje, że będzie dbał o urządzenia, a on jak panisko dowiezie obiadek w plastiku i w papierze i wyda dzieciom w naczyniach jednorazowych, bo dlaczego miałby się martwić o stronę edukacyjną. To nie jego rola. A mnie jest żal tych pieniędzy wydanych na wyposażenie kuchni i stołówek w szkołach, bo można było je przeznaczyć na inny cel. Czy te piękne, nowe szkoły oddamy w ajencje!???
    Była radna Irena Kuk

  • Gość (164.127.28.198) / 21.02.2012 14:34:22

    Jak zwykle odbija sie się wszystko na dzieciach - tak najłatwiej. Niech radni oddadzą swoje diety na poczet posiłków dla dzieci a nie zabierają im dobrego domowego jedzenia. Nie chcę by dzieci jadły mosowo przyrządzane posiłki - wiem z doświadczenia co jest dodawane do tych posiłków- zgroza. W domu swoim dzieciom nijt nigdy by tego nie dał do jedzenia.

  • Gość (87.105.182.170) / 21.02.2012 12:17:58

    Przyznam się, że mam problem ze zrozumieniem władz dzielnicy.
    Jeżeli pewna część rodziców jak rozumiem, jest gotowa płacić nieco więcej za posiłki to dlaczego władza nie pochyli się nad tym pomysłem ?
    Rozumiem także, że władza w przypadku przejścia stołowek w ajencję, jest gotowa finanasnować posiłki dla dzieci z ubogich rodzin na takim samym poziomie jak wszyscy inni rodzice, których na to stać ?
    Na marginesie, stłowki szkolne w osotnich paru latach przeszły, wymagane przepisami, znaczne unowocześnienie to już nie są gar-kuchnie tylko małe restauracje, w związku z czym dla każdego kogo nie stać na własną restaurację a chce robić w tym biznesie to łakomy kąsek - nomen omen :).
    Ma propozycję, żeby władz (pracownicy urzędu) także przetestowali jakość na sobie. Niech zamówią catering z Woli i zapłacą z własnej kieszeni za taki obiad ( poiedzmy przez 30 dni) zobaczym czy będą dalej optowały za swoim rozwiązaniem.

  • Gość (87.205.200.60) / 21.02.2012 10:08:39

    To nie może być dyskusja ponad podziałami jak pisze się w pierwszym komentarzu , gdyż rządzi autokratycznie jedna partia czyli PO. Wszystkie uwagi czy propozycje opozycji są z góry odrzucane. Trzeba jasno powiedzieć ,że za wszystkie decyzje odpowiadają odpowiednio :Tusk Gronkiewicz Waltz, Kłos i radni z tej opcji oraz ci ,którzy im wazelinują.Wracając do stołówek to może prezydenci Warszawy ,burmistrzowie i inni notable samorządowi obcieliby sobie połowę wysokich uposażen i przeznaczyliby na wyżywienie dzieci,albo olbrzymie premie za fuszerkę przy budowie "niedoplecionego koszyka" czyli stadionu, przeznaczliby na poprawę wyżywienia naszych dzieci.Jest bezczelnością cykliczne obcinanie środków na wyżywienie w szkole , a jednocześnie obciążanie tym problemem dyrektorów szkół.

  • Gość (62.181.163.226) / 21.02.2012 08:56:13

    Akurat dyskusja w tym, czy innych ważnych tematach powinna być rzeczowa i konstruktywna, poza podziałami, uwzględniająca przede wszystkim interesy mieszkańców/ dzielnicy, w oderwaniu od instrukcji partyjnych. Ktoś temat musiał podjąć - padło na tzw. radne opozycyjne, bo nawet ci podobno "niezrzeszeni radny", którzy dostali się do rady z list tzw. komitetów społecznych - "ala bezpartyjnych" siedzą cicho, a jedyny przejaw ich aktywności polega na podnoszeniu ręki „na komendę według wcześniej ustalonych instrukcji wydawanych podczas spotkań klubowiczów”, np. przeciw wniesieniu punktu dot. likwidacji stołówek do porządku obrad (jak było na ostatniej sesji). Oczywiście zapewne według niektórych, lepiej byłoby gdyby radni o namaszczeniu PiS z założenia wcale się nie odzywali, bo wtedy poczynania „grupy trzymającej władzę – 12 radnych + Zarząd” robiliby co tylko by chcieli, bez potrzeby wyjaśniania i uzasadniania swoich poczynań, na które de facto często racjonalnego wytłumaczenia po prostu brak i sami ich „orędownicy” mają problem by odeprzeć salwę kontrargumentów i pytań. A znając życie na temacie likwidacji stołówek się nie skończy, będą kolejne „twórcze pomysły”, których realizacja odbędzie się kosztem przede wszystkim ludzi.
    A Panu Redaktorowi należą się duże słowa uznania za odwagę i poświęcenie, ponieważ przygotowywane przez niego relacje z sesji (którym się regularnie przygląda i wyciąga wnioski) są bardziej dokładne, rzeczowe, rzetelne i obiektywne, a niżeli te skrupulatnie selekcjonowane i pisane ku czci i chwale „miłościwie panującym” w lokalnej gazecie - będącej nośnikiem wiadomości bliże nie dookreślonych sąsiadów.

  • Gość (83.31.41.18) / 20.02.2012 23:56:48

    Mimo, że znam arytmetykę, to nie rozumiem. Jest drogo, bo prowdzi to szkoła. o to samo oddane w prywatbe ręce będzie tanio a i "prywaciarz" jeszcze zarobi. Dlaczego więc nie zarabia szkoła?
    Widać władza zna plusy dodatnie i plusy ujemne. Kto to zrozumie?

  • Gość (77.114.64.18) / 20.02.2012 22:03:54

    Reorganizacja funkcjonowania np kuchni szkolnych, która może przynieść oszczędności a nie powinna obniżyć poziomu świadczonych usług i ich dostępności (na co jest wiele przykładów w całej Polsce) powinna podlegać merytorycznej dyskusji a nie być wykorzystywana do rozgrywek PIS kontra PO
    - co wynika z treści artykułu a mam nadzieję, że nie o to chodziło autorowi

  • Gość (77.255.32.233) / 20.02.2012 18:45:10

    A może poszukać kto z radnych lub rodziny radnych ma firmę kateringową.
    I niech radni przestaną rządzić, nie są władcami tylko administratorami naszych dóbr, wybranymi i zatrudnionymi przez podatników,i przed nami mają się tłumaczyć bo wydają nasze pieniądze, a nie przed partiami z ramienia czy kroku których zostali skierowani na listy wyborcze.

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd