Tomasz Smieszkoł z Zielonej: od gry internetowej do fresków
Na zdjęciu Tomasz Smieszkoł; fot. archiwum prywatne
Gra internetowa „Farmersi”, którą współtworzył, to jedna z najlepszych gier biznesowych. Choć jest trudna, grało już w nią ponad 100 tys. osób z całego świata, od Stanów Zjednoczonych i Brazylii po Koreę, Chiny i Australię. „Farmersów” poleca nawet Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, skupiające wielu czołowych ekonomistów z naszego kraju.
Tomasz Smieszkoł jest jednym z najbardziej nietuzinkowych przedsiębiorców z naszej dzielnicy. Pracował przez jakiś czas w agencji reklamowej, ale nie czuł się stworzony do pracy na etacie. Zawsze chciał być na swoim. Swój podstawowy biznes, firmę Wallart, wykonującą artystyczne malowidła na ścianach, założył pięć lat temu. Dość przypadkowo. Na ścianie budynku, w którym mieszka, pojawiło się brzydkie graffiti. Razem z kuzynem żony, człowiekiem o artystycznych zainteresowaniach, postanowił je zamalować. Tym sposobem na miejscu szpetnego graffiti pojawił się widok na morze i palma.
Smieszkołowi przyszło wtedy do głowy, że mógłby na takich ściennych malowidłach zarabiać, bo przecież niegdyś zdobiono nimi wiele budynków (wtedy nazywano je freskami -niektóre z nich uchodzą za wielkie dzieła sztuki, zachowuje się je dla kolejnych pokoleń jako część światowego dziedzictwa kulturowego). Na dodatek rzucają się one w oczy i mogą być także przykuwającą uwagę formą reklamy.
Pięciometrowy pysk świni
Na początku nie było jednak łatwo. Ten rynek dopiero w Polsce powstawał, a podobnymi usługami zajmowało się w całym kraju ledwie kilka firm. Smieszkoł radził sobie jednak coraz lepiej. Dziś jego firma cieszy się już dużą renomą i nie narzeka na brak klientów, pozyskując ich w całej Polsce, także wśród wielkich firm (jednym ze zleceniodawców Wallartu był np. właściciel warszawskiego Centrum Handlowego Blue City). Jednak aż 2/3 zleceń to prywatne mieszkania i często są to malowidła w pokojach dziecięcych.
Dotychczas firma Smieszkoła wykonała ponad 100 projektów: od ściennych obrazów w mieszkaniach, przedszkolach, biurach, restauracjach, klubach, lokalach usługowych aż po wielkie malowidła reklamowe na zewnętrznych ścianach budynków. Wśród nich jest pięciometrowy pysk świni, reklamujący restaurację „Oberża Pod Czerwonym Wieprzem” na Żelaznej w Warszawie czy slogan reklamowy Burger Kinga, namalowany na ścianie lokalu tej sieci w centrum handlowym Promenada. Tak czy owak, jeśli gdzieś w Warszawie zobaczycie wielkie malowidło na ścianie, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego autorem jest firma Tomasza Smieszkoła.

– Choć to działalność niszowa, myślę, że mamy już solidną pozycję w tej niszy – mówi właściciel Wallartu. - Artystyczne malowanie ścian to fascynująca działalność – przede wszystkim dlatego, że każdy projekt jest nowy i niepowtarzalny. Każdy projekt to nowe wyzwanie i nowy klient z indywidualnymi oczekiwaniami. Mimo, że zrobiliśmy już dziesiątki malowideł, to ciągle nie ma w tej działalności miejsca na rutynę. Niektóre projekty były naprawdę zakręcone – na przykład chińskie smoki namalowane na lokomotywie czy wielki kocioł na zupę, rozdawaną w czasie Wielkiej Orkiestry, na którym namalowaliśmy płomienie. Moim marzeniem jest wykonywanie naprawdę wielkich projektów – malowideł wielkości kilkuset metrów kwadratowych! Kilka miesięcy temu ustalałem jeden taki projekt – prawdopodobnie będziemy go realizować, ale dopiero w przyszłym roku.
Mieć własną grę
Najbardziej w tym wszystkim zadziwia to, że Tomasz Smieszkoł, choć prowadzi dość absorbującą firmę, znajduje jeszcze czas na rodzinę i drugi biznes – grę internetową „Farmersi”. – Studiowałem w Szkole Głównej Handlowej i pokazywano nam tam różne gry ekonomiczne, które zawsze lubiłem – opowiada. – Nie mogłem jednak znaleźć takiej, która idealnie by mi pasowała. Wtedy zdecydowałem, że stworzę własną grę.
Zrobił ją z nauczycielem informatyki i matematyki z Rawy Mazowieckiej, Krzysztofem Gruchałą. Znalazł go, dając ogłoszenie w Internecie, że poszukuje programisty do opracowania gry przeglądarkowej. Obaj na początku nie mieli pojęcia ani o tworzeniu takich gier ani budżetu na rozwój gry i jej promocję. Testowa wersja „Farmersów” powstała w trzy miesiące i wystartowała późnym latem 2006 roku. Początkowo gra miała tylko podstawowe opcje. Dziś, po 4 latach ciężkiej pracy oraz setkach mniejszych i większych udoskonaleń, „Farmersi” są jedną z najbardziej rozbudowanych gier w polskim internecie. Mimo, że Smieszkoł i Gruchała robili ją „po godzinach”, bez wielkiego budżetu i zespołu pracowników składającego się z dziesiątek osób, co jest regułą przy wielkich grach internetowych. Do końcowego efektu walnie przyczynili się sami gracze, którzy wychwytywali wszystkie błędy, wymyślali kolejne usprawnienia, pomagali początkującym, promowali grę i pchali jej twórców do przodu. I co najważniejsze - dalej to robią, co jest najlepszym potwierdzeniem tego, że gra wielu osobom się podoba.
Szkoła biznesu
„Farmersi” może nie zachwycają grafiką czy różnymi „fajerwerkami”, które mają profesjonalne, zagraniczne produkcje, ale i tak są jedną z najlepszych internetowych gier biznesowych, m.in. pod względem walorów edukacyjnych. Można z niej wiele się nauczyć o prowadzeniu biznesu. - To jest gra z założenia dość trudna – trochę jak szachy, trochę jak monopoly – tłumaczy Tomasz Smieszkoł. - Wygrywa się dzięki lepszej strategii, a nie dzięki wykupieniu konta premium, szczęściu czy częstemu logowaniu. Ta gra wymaga myślenia. Może właśnie dlatego nie jest bardzo popularna – gra w nią aktualnie raptem kilka tysięcy osób.
To i jednak i tak duży sukces, biorąc pod uwagę trudność gry, jej pewną niszowość, brak efekciarstwa i zmasowanej promocji. - Dochód z gry jest zdecydowanie mniejszy niż z malowania ścian, a samo tworzenie i administrowanie „Farmersami” zajmuje więcej czasu, ale za to wiąże się to z nabyciem cennych doświadczeń związanych z tym rynkiem, które teraz procentują mi przy innym projekcie – mówi Tomasz Smieszkoł. - Poza tym jest to duża satysfakcja. No i w końcu mam grę, w którą z przyjemnością mogę pograć. Obecnie ciągle mamy listę kilkudziesięciu pomysłów, które można by wprowadzić i końca prac nie widać. Cieszy nas jednak, że gra „Farmersi” znalazła uznanie wśród osób "nie bojących się myśleć". Grę będziemy ciągle rozwijali, zmierzając w kierunku gry "idealnej". Mamy nadzieję, że uda się stale zwiększać jej popularność, by jak najwięcej osób uczyło się "myśleć ekonomicznie". Grać można zupełnie za darmo – wystarczy wejść na www.farmersi.pl i można spróbować gry treningowej nawet bez logowania. Podsumowując, mogę stwierdzić, że gra powstała jak większość rzeczy w życiu: trochę szczęściem, a trochę przypadkiem... Choć przede wszystkim uporem!
Więcej na stronie: www.farmersi.pl, www.wallart.pl
Jacek Krzemiński
Komentarze
- Gość (88.220.54.1) / 10.01.2012 14:22:19
Strona gry: farmersi.pl (polski) farmersi.net (angielski)
Rozgrywki dla 2-3 uczestników to typowo analityczne wyzwania, w większych rozgrywkach bardziej liczy się ogólne „wyczucie rynku”
Dobrze opisane mechanizmy rozgrywki, miła atmosfera w grze, wiele systemów rozgrywek: normalne gry (kilkanaście tur co 24h), szybkie gry (tury co 5-10min), puchar (najpierw rozgrywki w grupie, potem faza pucharowa, różne puchary: dla początkujących, dla wszystkich, dla zaawansowanych), liga (4 ligi, sezon co 2 miesiące, im wyżej tym wyższy poziom), poza tym duża kategoria gier drużynowych. - Gość (89.75.110.131) / 02.09.2011 01:33:21
Oto przykład jak zarobić pieniądze na biednych studenciakach po ASP czy jakimś Liceum Plastycznym za bardzo się nie wysilając. Poziom artystyczny prac prezentowanych przez tą firmę to jakiś śmiech na sali. A tak przy okazji to pięć lat temu to chyba sam właściciel był niszowy bo rynek murali raczej nie, więc pisząc artykuł proponowałbym się doinformować.
- Gość (77.253.116.81) / 01.09.2011 09:04:41
Podziwiam pana Śmieszkoł za jego pomysłowość, np: jak umiejętnie wymigać się od rzetelnego płacenia malarzom, których zatrudnia albo dumping, który stosuje w swoich interesach. Może gierka farmersi rekompensuje mu jakoś status "lidera na rynku". Czy w gierce, którą współtworzył istnieje scenariusz, gdzie gość który pompuje sporą kasę w kiepski produkt przy suto opłaconej reklamie, posiłkując się zyskami z innego biznesu, osiąga długotrwały sukces? Tak na marginesie: z freskami te malowanie nie ma nic wspólnego. Jeśli pisze się artykuł o czymś, na czym się nie zna, lepiej zajrzeć do, chociażby Wikipedii.
- Gość (193.172.150.134) / 05.11.2010 12:03:48
Grę polecam, naprawdę świetna! doskonała rozrywka na długie, jesienne wieczory. miłego grania!
- Gość (188.147.132.172) / 27.10.2010 01:40:39
Zapał w dążeniu do celu ... trudno mówić o pocie w tej branży ale zmęczone oczy na które ledwo się widzi po poarunastu godzinach pracy przy monitorze.
Podziwiam - to taka historia gdzie pokazane jest jak bez wielkiego budżetu, dofinansowań z projektów unijnych, pożyczania pieniędzy ale ciężką pracą można do czegoś dojść.
Milej się słucha o sąsiedzie ze Starej Miłosny ( potrafiącym stworzyć coś tak konstruktywnego ) od bajek zza oceanu gdzie miliony zaczynały się rok po wyjściu biznesu z garażu.
Przykład ... kogoś, kto wie czego chce w swoim życiu zawodowym.
Serdecznie pozdrawiam:
www.BoTak.com.pl


Katalog firm
Forum
Blogi
Mapa wesołej
Foto
Archiwum










