A A A

Sprawa 200-letniego dębu przy Borkowskiej – jednak nie jest tak dobrze, jak napisaliśmy. Jakby tego było mało, właśnie został wycięty wiekowy dąb na Głowackiego

25.01.2011, 19:20

Po lewej - obecny herb Wesołej. Czy trzeba będzie go zmienić na taki, jaki jest po prawej stronie?

W artykule pod tytułem „200-letni dąb przy Borkowskiej, któremu groziło wycięcie, będzie ocalony…”(tutaj link do tego artykułu) napisaliśmy, że to drzewo, kolidujące z budową ulicy Nowoborkowskiej, nie może być wycięte ani uszkodzone. Z prostego powodu: jest pomnikiem przyrody, do którego usunięcia w tym przypadku nie ma podstaw. Dziś rozmawialiśmy w tej sprawie z Zarządem Miejskich Inwestycji Drogowych (ZMID), który prowadzi budowę Nowoborkowskiej. Wydźwięk tej rozmowy nie napawa, niestety, optymizmem.

Agata Choińska, rzeczniczka ZMID, powiedziała nam: - Nowoborkowską budujemy w oparciu o specustawę drogową, która zwalnia nas ze stosowania niektórych przepisów i umożliwia nam także wycięcie drzewa, będącego pomnikiem przyrody. Przesunięcie drogi ze względu na ten dąb nie wchodzi w rachubę, bo wtedy musielibyśmy zmieniać projekt, pozwolenie na budowę i pozyskać grunt potrzebny do zmiany przebiegu tej ulicy. Oczywiście, nie mamy zamiaru tego drzewa wycinać, nie chcemy go uszkodzić, ale nie możemy zagwarantować, że nie ucierpi ono wskutek prowadzonych prac podczas budowy drogi. Jest jednak możliwe też takie rozwiązanie: budujemy Nowoborkowską tylko do tego dębu, a pozostały odcinek pozostawiamy na później. Dajemy sobie w ten sposób czas na rozwiązanie tego problemu. Decyzję, który scenariusz działania wybrać, podejmiemy w najbliższych dniach.

Najsmutniejsze jest to, że Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych, wytyczając Nowoborkowską, wiedział o istnieniu 200-letniego dębu obok oczyszczalni „Cyraneczka”. I nie zdecydował się przesunąć tej drogi tak, by ten dąb ocalić. Choć byłoby to dość proste – wystarczyłoby wykupić – niedrogo – kawałek młodego sosnowego lasu, rosnącego po drugiej stronie. Młodego sosnowego lasu, którego zdecydowanie mniej szkoda niż pomnikowego dęba. Dlaczego ZMID nie chciał ratować tego drzewa? Być może dlatego, że budowa Nowoborkowskiej miała ruszyć przed wyborami. A nie ruszyłaby, gdyby ZMID zdecydował się zmienić nieco przebieg planowanej drogi ze względu na wiekowy dąb przy oczyszczalni.

Dziś jeden z naszych Czytelników poinformował nas, że w ostatnich dniach, w ramach zleconej przez MPWiK i władze Wesołej budowy kanalizacji oraz jezdni na ulicy Głowackiego (osiedle Wola Grzybowska), wycięto tam niewiele mniejszy dąb. Miał on w obwodzie trzy metry. Mimo zapewnień wiceburmistrza Wesołej, Krzysztofa Kacprzaka, że zarząd dzielnicy zrobi wszystko, by kolidujące z inwestycją na Głowackiego stare drzewa ratować.
Kilka tygodni temu w Wesołej ścięty został inny sędziwy dąb, na ul. Borkowskiej, także w ramach inwestycji drogowej. Taki sam los grozi kolejnym wiekowym drzewom w naszej dzielnicy.

Źle się dzieje. Stare, wolno stojące dęby to ozdoba i wyróżnik Wesołej, żadna inna warszawska dzielnica nie ma ich tylu. W herbie naszej dzielnicy są liście dębu. Czy choćby to do niczego nie zobowiązuje?

Jacek Krzemiński
 

Komentarze

  • Gość (193.102.78.20) / 26.01.2011 19:28:33

    Wycięcie drzewa w pasie drogowym wymaga wcześniejszego uzgodnienia z RDOŚ (regionalnym dyrektorem ochrony środowiska), który ma też rejestr chronionych obiektów przyrodniczych na terenie regionu/województwa. RDOŚ wydaje decyzję administracyjną, która podlega przepisom k.p.a. Organizacje pozarządowe ("ekologiczne", mieszkańców itp.) mają prawo być stroną w postępowaniu i mogą zaskarżyć decyzję (tak jak w przypadku WOW - która też podlega spec-ustawie drogowej, ale została wstrzymana). Problem zagrożenia wycinaniem starych drzew będzie się powtarzał, bo przy wielu nie utwardzonych ulicach rosną dęby i inne drzewa o wymiarach pomnikowych - np. przy południowym krańcu ul. Fabrycznej.
    PS

  • Gość (83.24.242.223) / 26.01.2011 14:24:20

    Gdyby urzędnik poniósł konsekwencję za swoje decyzje byłoby to przestrogą dla innych. Może przed wydaniem jakiejkolwiek opinii udałby się na miejsce i tam podjąłby słuszną decyzję. Zza biurka jest ciężko. Miałam kiedyś przyjemność rozmawiać z panią z Ochrony środowiska UM Wesoła, odniosłam wrażenie, że nie jest zbyt zainteresowana, aby w Wesołej było ładnie.
    Skandal. Ta sytuacja z pewnością nadaje sie do telewizji.

  • Gość (83.24.219.241) / 26.01.2011 13:18:19

    To jest karygodne. Wygląda na to, że ZMID działał celowo, wiedząc o drzewie od początku, po prostu poszedł na łatwiznę (bo co to za problem wyciąć jakieś tam drzewo). Dąb stoi tu od bardzo dawna, a ZMID i inni udają, że go nie widzą. Dochodzi do tego jeszcze bałagan w dokumentacji.
    Gdyby projekt był przedstawiony do wglądu, to z pewnością wiele osób podjęło by interwencje w tej sprawie, ale projekt wciąż jest tajemnicą.
    Znowu nasz Urząd podpadł w moich oczach. Zero zainteresowania w tej sprawie, jak również w innych dotyczących ocalenia cennych drzew i w ogóle naszej okolicznej przyrody. Mieszkańcom zależy bardziej niż wydziałowi ochrony środowiska i infrastruktury.
    Co z tego, że na razie droga powstanie tylko do dębu, a co potem? Jeśli ZMID nie ma zamiaru zmieniać projektu, i tak trzeba będzie go wyciąć, bo po wybudowaniu drogi prędzej czy później uschnie.
    Co za pech, że drogi powstają akurat zawsze tam, gdzie rośnie coś cennego.
    Ochrona środowiska to jedna wielka ściema w wydaniu urzędników warszawskich.

  • Gość (10.4.1.189) / 26.01.2011 11:25:10

    Jeżeli znacie Państwo stare drzewa o dużych rozmiarach, czy ciekawej formie, szczególnie rosnące w Wesołej (i nie tylko) na terenach publicznych, warto złożyć wniosek o objęcie ich ochroną pomnikową do Urzędu Dzielnicy (potwierdzoną kopię złożonego wniosku warto zachować). Uwagę warto zwrócić na gatunki drzew dotychczas nie chronione jako pomniki: sosny, brzozy, lipy, olchy, wiązy, jesiony, grusze polne, dęby bezszypułkowe.
    Ważne: róbcie Państwo pomiary i fotografie tych drzew.
    Niezależnie wydaje się, że zarówno ustawa o ochronie przyrody jak i ustawa o drogach wymagają istotnych zmian.

  • Gość (83.31.17.164) / 26.01.2011 10:34:17

    Na temat populizmu władz nie tylko Warszawy nie warto nawet pisać. Słowa Balcerowicza oddają istotę rzeczy. Kłamstwa i półprawdy powtarzane w kółko bez jakiejkolwiek próby ich realizacji to chleb powszedni obecnej władzy, a ludzie słuchaja, cieszą się i zapominają. To jest dopiero socjotechnika. Działanie na krótki efekt i długoterminową wpadkę, którą obarczy się oczywiście opozycję. W małym wydaniu tak też jest i w Wesołej rządzonej z tylnego siedzenia przez wszyscy wiedzą kogo. Przy budowaniu własnej kariery nie są ważne sprawy ogólne, ochrona środowiska czy inne bzdety. Wazne są widowiskowe przecinania wstęg, uśmiechy w świetle reflektorów i mamienie ludzi coraz innymi obietnicami.

  • Gość (46.113.24.48) / 26.01.2011 10:14:56

    W najbliższym artykule związanym z budową Nowoborkowskiej, który ukaże się w najbliższych dniach zamieścimy mapkę przebiegu tej ulicy.

    Jacek Krzemiński

  • Gość (83.15.207.82) / 26.01.2011 00:03:46

    A czy będzie można gdzieś w końcu zobaczyć plan przebiegu ulicy Nowoborkowskiej?

  • Gość (10.4.0.216) / 25.01.2011 22:28:50

    Ten dąb to rzeczywiście wierzchołek góry lodowej: Warszawa pod rządami p. Hanny G-W zupełnie nie dba o lasy miejskie (suche drzewa w lesie wawerskim grożą upadkiem na drogę i katastrofą komunikacyjną), rezerwaty od lat nie mają planów ochrony i nie są sprzątane, Mazowiecki Park Krajobrazowy otrzymuje minimalne środki na oznakowanie, ochronę i edukację. Nie lepiej starają się miejska i dzielnicowa komisja ochrony środowiska. Pieniądze "na ochronę środowiska" przeznaczane są najczęściej na wielokrotne koszenie trawników (nie wydaje się to niezbędne w czasie kryzysu), grabienie liści i opiekę nad bezpośrednim otoczeniem urzędu dzielnicy - przy okazji odpady są wyrzucane do pobliskiego lasu.
    Podobno Wesoła ma też swojego posła - specjalistę od ochrony środowiska. Jednak pan poseł od pewnego czasu jakby się zdematerializował: unika zabierania głosu, czy ujawniania stanowiska w ważnych sprawach.

  • Gość (10.4.1.189) / 25.01.2011 21:53:47

    Nawet na gruncie spec-ustawy drogowej konieczne jest uzyskanie i zatwierdzenie oceny oddziaływania na środowisko i dopiero później są możliwe kolejne etapy postępowania. Może się okazać, że pomnik przyrody trzeba skasować (nie słyszałem o takim przypadku w praktyce), gdy jest to jednoznacznie konieczne dla przeprowadzenia inwestycji - ale w naszym przypadku można zmodyfikować projekt, czyli nie jest to konieczne. Prościej jest w przypadku pomnikowych głazów - można je przenieść na inne miejsce. Na Nowoborkowskiej wygląda na to, że inwestor, projektant i współpracownicy chcieli pójść po najmniejszej linii oporu, przekraczając granice obowiązującego prawa. Przez przypadek na razie to się nie udało.
    Cała sprawa jest o tyle smutna, że pokazuje brak poważnego traktowania przez państwo i miasto obywateli oraz środowiska, a to poważnie podważa zaufanie obywateli do tego państwa i wszelkich władz.

  • Gość (79.191.180.5) / 25.01.2011 20:51:22

    .........." jednak nie jest tak dobrze, jak napisaliśmy " .
    Obawiam się , że ta uwaga dotyczy nie tylko tej sprawy. I żeby była jasność wcale nie obwiniam Redakcji za świadome wprowadzanie w błąd czytelników. To ona sama staje się obiektem celowej dezinformacji.
    Formacja sprawująca władzę, zarówno na szczeblu centralnym jak i lokalnym posługuje się tym socjotechnicznym " narzędziem " celem utrzymania się przy korycie. Sztandarowe hasło " Zielona wyspa" powtarzane jak mantra, ma działać jak magiczne zaklęcie. Dopiero w momencie próby realizacji wcześniej zapowiadanych cudów, okazuje się ile naprawdę warte są te żałosne próby zaklinania rzeczywistości. Najlepiej tą sytuację scharakteryzował do niedawna jeden z największych autorytetów tejże "elyty" niejaki profesor Balcerowicz. Otóż w przypływie szczerości wyjawił On ni mniej ni więcej tylko że " rząd traktuje Polaków jak baranów". Nic zatem dziwnego ,ze nasi lokalni mężykowie wychodząc na przeciw oczekiwaniom centrali, zarządzanie naszym majątkiem powierzają weterynarzom .
    Titanic tonie, orkiestra gra dalej.
    :(

  • Gość (10.4.0.124) / 25.01.2011 19:46:11

    Okazuje się, że są ustawy lepsze i gorsze. Te dotyczące ochrony środowiska są oczywiście gorsze, natomiast np. te o wynagrodzeniach i dietach urzędników państwowych i samorządowych są "lepsze". Podobno projekt Nowoborkowskiej był tworzony i uzgadniany od co najmniej 4-5 lat, i nikomu przez ten czas nie przeszkadzało, że w pasie planowanej drogi stoją stare drzewa. Prawdopodobnie podczas postępowania przygotowawczego wydano kilkanaście - kilkadziesiąt decyzji z rażącym niedbalstwem i naruszeniem interesu publicznego i nikt dotychczas nie poniósł za to żadnej odpowiedzialności (opisywany dąb "zniknął" z dokumentów i nikt go nie zauważał w terenie). Może sprawa ma "drugie dno" i trzeba nią zainteresować CBA lub ABW?

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd