Radość na starość – reportaż z okazji Dnia Seniora
Zajęcia taneczne w klubie seniora w Zielonej, fot. Anna Krzemińska
Tak wesołej i serdecznej atmosfery, jaka panuje na spotkaniach towarzyskich klubu seniora w Zielonej, nie ma na wielu prywatkach ludzi o dwa pokolenia młodszych. Bywa, że schodzi się nawet 100 osób. – Dzięki klubowi przestaliśmy przesiadywać całe dni w domach i gnuśnieć – cieszy się Anna Barańska.
Klub seniora w Zielonej powstał siedem lat temu. Jego pomysłodawczynią i założycielką była Irena Kuk, dzielnicowa radna. – W 1998 roku zaczęłam walczyć o to, żeby Wesoła została przyłączona do Warszawy – opowiada radna Kuk. – Ciągle zbierałam podpisy, spotykałam się z różnymi ludźmi i zobaczyłam wtedy, że starsi ludzie nie mają tu co robić, gdzie wyjść. Siedzą w domach i oglądają telewizor, czekając na dzieci i wnuki. Wtedy zaczęłam działać.
Najpierw był jednak kłopot z odpowiednim miejscem. Na szczęście, z pomocą przyszedł ksiądz Józef Skarpetowski, proboszcz parafii Św. Alberta. Powiedział, że użyczy nieodpłatnie salę na plebanii, stoły, krzesła. Przemysław Jastrzębski, właściciel firmy Viki Family z Zielonej, podarował zastawę stołową. Można było zaczynać. Ks. Skarpetowski z ambony zaprosił na pierwsze spotkanie klubu seniora. Przyszło na nie aż 40 osób. Potem frekwencja spadała, aż w końcu ksiądz proboszcz rzucił hasło: „A może by tak namówić seniorów na pływanie, żeby ich uaktywnić?”
- Namówiłam ówczesnego burmistrza Wesołej, pana Jastrzębskiego, żeby urząd pokrył część kosztów zajęć na basenie dla seniorów – opowiada Irena Kuk. – Poprosiliśmy też właściciela Wesolandii, żeby także do tego się dołożył. Zgodził się. Tym sposobem seniorzy z Wesołej płacili za wejście na nasz basen 2 zł. Dzięki temu na spotkania naszego klubu zaczęło przychodzić więcej osób, a pomysł uaktywnienia tą metodą ludzi starszych podchwyciła cała Warszawa.
Hojni sponsorzy
Przyczynili się też do tego kolejni sponsorzy. Delikatesy K&M zaczęły za darmo zaopatrywać klub seniora z Zielonej w kawę, herbatę i słodycze, Piekarnia Putka – w ciasto, a firma Łapiński – w świąteczną choinkę. Każda z tych firm robi to po dziś dzień.
Klub rozkręcał się. Jego kierowniczka, Wiktoria Czerwonka, zaczęła organizować wycieczki. W taki sposób, żeby nie były drogie. Pojechali do Lwowa i Kamieńca Podolskiego, Krakowa, Częstochowy, Gniezna, nad Gopło, do Nieborowa, Łowicza, Kozłówki, Lichenia, Wiednia, Wilna, w Bieszczady, gdzie było ognisko z kiełbaskami i śpiewem. Zawsze był pełny autokar, fantastyczna atmosfera, śpiewanie piosenek. I ksiądz Skarpetowski jako przewodnik. – Wycieczki organizujemy cały czas, choć teraz trochę rzadziej – mówi Wiktoria Czerwonka.
Taniec w kręgu
Potem były kolejne inicjatywy. Halina Pasiewicz, która lubi tańczyć i śpiewać, była inicjatorką zajęć tanecznych, które odbywają się co tydzień i uczestniczy w nich 20-30 osób. Jedna z członkiń klubu zaczęła pisać jego kronikę. Inni wymyślali klubowe piosenki, które śpiewają przy różnych okazjach. Podczas publicznych imprez w Wesołej występują z tańcami i prowadzą loterie, z których wpływy idą na działalność klubu.
Najważniejsze są jednak ich cotygodniowe, czwartkowe spotkania, na które przychodzi średnio 30 osób (niektórzy mają po 80 lat i więcej). Prawie same panie. Schodzą się o 11 i siedzą do 13., a nawet 14. Najpierw tańczą, a potem rozmawiają przy kawie, herbacie, cieście, owocach. Czasami przy czymś mocniejszym, bo mają zwyczaj wspólnego obchodzenia urodzin każdego członka klubu, a jeśli ktoś sobie życzy, to także imienin (to, czego brakuje, przynoszą z domu albo kupują z własnych składek). Uroczyście jest też przed Bożym Narodzeniem, gdy mają spotkanie opłatkowe, przed Wielkanocą, kiedy organizują sobie jajeczko. Wtedy przychodzi dużo więcej ludzi, 70, a nawet więcej. Tak samo jest na andrzejkach i sylwestrze, które też wspólnie sobie robią. – Byłem na jednym spotkaniu opłatkowym klubu seniora z Zielonej – opowiada Andrzej Czerw, wiceprezes Stowarzyszenia Nasza Wesoła. – To było niesamowite. Na sali ze sto osób, stoły zastawione, jak małe wesele.
Klub nas odmłodził
Klub seniora w Zielonej jest dla jego członków jaśniejszą stroną ich życia. – Dzięki niemu poznaliśmy wiele osób, zawarliśmy wiele znajomości, spotykamy się także poza klubem, a niektórzy znaleźli tu nawet nowych przyjaciół – wylicza Wiktoria Czerwonka. – Wcześniej, choć mieszkam tutaj 16 lat, nie miałam za bardzo komu mówić „dzień dobry”. Teraz, idąc ulicą, na lewo i prawo się kłaniam.
- Przez te parę lat w klubie zmieniliśmy się, młodość zaczyna z nas tryskać – śmieje się Halina Pasiewicz. – Jesteśmy bardziej otwarci, poprawiliśmy swój wygląd, zaczęliśmy bardziej dbać o siebie. Czekamy na nasze czwartkowe spotkania. Przed nimi panie stroją się, niektóre idą do fryzjera.
- Klub sprawił, że jestem pogodniejsza, że odżyłam, myślę, że inni też mogą to o sobie powiedzieć – mówi Anna Barańska. – Wcześniej siedziałyśmy w domu, gnuśniałyśmy, zamartwiałyśmy się różnymi rzeczami. A tu jest tyle zajęć, tyle się dzieje, że nie ma czasu myśleć o tym, co człowieka na co dzień trapi.
Jacek Krzemiński
Fotografie: Anna Krzemińska








Komentarze
- Gość (211.105.221.132) / 29.08.2011 18:47:02
rg34Vb , [url=http://tpeuqicyvyas.com/]tpeuqicyvyas[/url], [link=http://kiwbharofwzk.com/]kiwbharofwzk[/link], http://rdtxdrftfzob.com/
- Gość (210.249.29.162) / 19.08.2011 16:21:06
wYIfN3 <a href="http://dcojjlctjqjr.com/">dcojjlctjqjr</a>
- Gość (198.36.222.8) / 18.08.2011 17:03:46
WOLS7r , [url=http://uwdsryzjfflq.com/]uwdsryzjfflq[/url], [link=http://ahftvgpiykyv.com/]ahftvgpiykyv[/link], http://majbejtcgrqx.com/
- Gość (127.0.0.1) / 18.08.2011 12:06:41
mhL1ob <a href="http://cwmwxhkgksxf.com/">cwmwxhkgksxf</a>
- Gość (201.204.150.250) / 17.08.2011 13:05:51
You're the one with the brains here. I'm wacthnig for your posts.


Katalog firm
Forum
Blogi
Mapa wesołej
Foto
Archiwum










