A A A

Powyborcze rozważania

18.10.2011, 14:27

Wybory parlamentarne szczęśliwie mamy już za sobą. Czy rzeczywiście szczęśliwie – pokaże przyszłość. Na pewno dla kandydatów, którzy odpadli z konkurencji, szczęśliwe nie były. Dla tych jednak, którzy „załapali się”, są przedsionkiem szczęścia. Przez najbliższe cztery lata mogą próbować spełniać swe zamierzenia lub też tylko spełniać zamierzenia partyjnych bossów. To do nich należy wybór.

Szary obywatel zrobił już swoje. Poszliśmy do wyborów. I tu my, mieszkańcy Wesołej, możemy być z pewnością dumni. Frekwencja wyborcza była imponująca. Przy niespełna 50% w całym kraju, przy warszawskiej średniej prawie 68%, w Wesołej do wyborczych urn poszło aż ponad 71% uprawnionych do głosowania. To dobrze.

Rozkład głosów w skali dzielnicy jest mniej więcej taki, jak w całym kraju, z jednym wyjątkiem – tradycyjnie bardzo niskiego poziomu, osiąganego przez PSL, które uplasowało się na piątym miejscu, poza SLD, które także nie przekroczyło średniej warszawskiej. Więcej głosów niż warszawska przeciętna zebrały dwie partie o solidarnościowych korzeniach – PO i PiS. Z tym, że PO zdobyło prawie połowę oddanych głosów – 49,5%.

Tyle wyniki wyborów. Dlaczego tak podkreślam frekwencję i wynik zwycięzcy? Bo – jak mówi stare powiedzenie – szlachectwo zobowiązuje. Wygrane - zwłaszcza tak wysoko - wybory, to nie tylko sukces. To także ogromne zobowiązanie. I to zobowiązanie nie tylko w stosunku do tych, którzy głosowali na zwycięzcę. Jest to jeszcze większe zobowiązanie w stosunku do tych, którzy byli innego zdania. Zobowiązanie, że się będzie realizować przedwyborcze obietnice tak, aby właśnie polityczni przeciwnicy musieli przyznać, że rację miała większość, a nie oni. Dobrze, gdy zwycięzcy zdają sobie z tego sprawę. Triumfalizm jest przedsionkiem upadku.

A co z tymi, którzy przegrali ten wyścig o władzę? No właśnie. Wyścig jest przegrany, ale władza nie jest niepodzielna. Marginalny w Wesołej PSL będzie zapewne koalicjantem zwycięskiej PO. Bo mimo wysokiej wygranej, władzą zazwyczaj trzeba się dzielić. I to trzeba umieć się dzielić. Z koalicjantem, ale nie można zapominać także o przeciwnikach. Należy pamiętać, że w wyborczej walce byli przeciwnikami, ale po ustaleniu preferencji wyborców, czyli ogółu mieszkańców, nie powinno być mowy o przeciwnikach. Po wyborach są to partnerzy do organizowania wspólnych działań. Z tym, że ostatnie słowo należy do tych, którzy tymi działaniami kierują – właśnie do tych, obdarzonych największym społeczny zaufaniem.
W Wielkiej Brytanii w parlamencie zawsze jest partia rządząca i partia opozycyjna. Z tym, że partia opozycyjna – bez względu na to jaka jest – sama siebie nazywa „najlojalniejszą opozycją Jej Królewskiej Mości”. Jest opozycją, ale lojalną wobec Korony, czyli Państwa. Warto o tym pamiętać. Dobra opozycja może być bardzo ostra, może być uciążliwa dla rządzących, ale zawsze musi być lojalna wobec Państwa i Narodu. I oby tak było.

Po co jednak te wielkie rozważania w lokalnej prasie? Bo wyniki wyborów parlamentarnych są także odbiciem nastrojów lokalnych. W Warszawie rządzi niepodzielnie PO. W dzielnicy Wesoła rządzi niepodzielnie PO. Takie są fakty. I faktem też jest, że obecnie w Wesołej lista PO zdobyła prawie połowę głosów ludzi tu mieszkających. A więc prawie połowa naszych sąsiadów jest zadowolona z zarządzania naszą dzielnicą i chce, aby tak było przez najbliższe cztery lata. Dla Zarządu Dzielnicy jest to więc powód do zadowolenia.
Jednak zarządzający dzielnicą Wesoła nie powinni tracić z oczu także i głosów innych. Bo jednak to tylko połowa. Ta druga połowa chce zmian. Jakich – nie wiadomo. Sądząc po wyniku Ruchu Palikota, niektórzy chcieliby zmian dużych, żeby nie powiedzieć – radykalnych. Co dziesiąty wyborca. To daje do myślenia. Zbytnia euforia może więc być niebezpieczna. Nadal potrzebne będą rozumne kompromisy. Nie tylko w parlamencie. W Radzie Dzielnicy też.

A co z opozycją? Nadal powinna być w opozycji. Twardej, ale rozumnej. Szanującej wynik wyborów, ale uważnie „sprawdzającej” ekipę sprawującą władzę. Wspierającej postęp i punktującej błędy. Tak, aby w kolejnych wyborach „mniejsza połowa” stała się „większą połową”.
Bo – przekształcając znane powiedzenie – łaska wyborców na pstrym koniu jedzie. Na tym polega gra polityczna. Tak w parlamencie, jak i w dzielnicy.

Andrzej Klimm

 

Komentarze

  • Gość (190.24.15.2) / 21.05.2012 14:46:46

    6b3Ks6 , [url=http://oodtjoioquej.com/]oodtjoioquej[/url], [link=http://bjbwwfljuqfw.com/]bjbwwfljuqfw[/link], http://hiumagprehfv.com/

  • Gość (188.143.232.12) / 20.05.2012 08:08:39

    Komisariat policji można uksyzać informacje, wystarczy zadawać właściwe pytania. Ze względu na Housing Act nie wolno dać się certian info. Poproś o mail wykaz połączeń do obszaru, ktf3rego szukasz, aby przejść do. Jeśli możesz zdobywa "cool" funkcjonariusza policji, możesz zapytać, czy poruszają się w tym obszarze, w miarę możliwości będą one odpowiedzieć na to. Kiedy zadzwoniłem do lokalnego posterunku policji w mojej okolicy, zanim przenif3sł wysłali mnie lista wszystkich połączeń do tego obszaru w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Większość z nich bull **** połączeń, ale niektf3re z nich były na terenie całego kraju i tego typu rzeczy. Nie można przez prawo podać dane, ale mogą dać z grubsza czy jest to bezpieczne.Powodzenia

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd