A A A

Oczami profana – jeszcze o dziele prof. Nowosielskiego w Wesołej

27.02.2011, 12:03

Wnętrze kościoła Opatrzności Bożej w Wesołej, które jest dziełem prof. Nowosielskiego, fot. Maciej Brodecki

Zmarł Profesor Jerzy Nowosielski. Profesor przez wielkie P. Malarz, znany ze swych czasem kontrowersyjnych dzieł. Ale i „ikonopisiec”.
Nie ma polskiego słowa, oddającego cały sens tego słowa. „Pisarz ikon”? To źle brzmi i nie oddaje bogatej jego treści. Ikona bowiem to nie tylko malowidło. W ikonie zawarta jest także duchowa ekspresja jego twórcy. Twórcy, który czekał na natchnienie i je otrzymywał.

Jerzy Nowosielski pozostawił po sobie wiele dzieł sakralnych. Jednym z najpełniejszych, uważanych za najbardziej udane, jest wnętrze kościoła w Wesołej. Jak prawie wszystko co pozostawił po sobie Nowosielski, podoba się lub nie, ale nikogo nie pozostawia obojętnym. Może to właśnie ze względu na tę bijącą ze ścian ekspresję. Bowiem, jak kiedyś śpiewał znany piosenkarz „za tą dalą widać drugą dal...” Tę ekspresję przekazał katolickim parafianom z Wesołej prawosławny twórca - jak wspomina ks. prałat Wysocki – rękami swego protestanckiego pomocnika.

Siłą rzeczy wystrój kościoła w Wesołej ma silne piętno prawosławia. Tylko, że prawosławny nie znaczy „inny”. Prawosławny znaczy ortodoksyjny. Sztuka Nowosielskiego sięgnęła ortodoksji sprzed Reformacji, sprzed Wielkiej Schizmy. Sprzed podziału chrześcijan. Ortodoksyjne piętno wystroju kościoła w Wesołej jest pieczęcią, łączącą te trzy wielkie odłamy chrześcijaństwa. Jerzy Nowosielski to czuł i dlatego nie miał żadnych oporów w malowaniu w miejscach modlitw chrześcijan różnych wyznań. On je wszystkie miał w sobie. I to także jest jego dziedzictwo.

Lubię sztukę cerkiewną i muszę się przyznać, ze z estetycznego punktu widzenia wolałbym, żeby polichromie w kościele w Wesołej były trochę żywsze, bardziej kolorowe – tak, jak to jest w wielu cerkwiach. Wiele ikonostasów kapie od złota. Jesteśmy przyzwyczajeni do kościelnych obrazów bardziej radosnych. Ale Jerzy Nowosielski chciał nam przekazać inne przesłanie. Sięgnął do korzeni chrześcijaństwa, do malarstwa bardzo uproszczonego, a przez to niesłychanie oddziałującego na wyobraźnię, sięgającego do podświadomości. Oglądając – „czytając” – jego dzieło niesposób się nie zadumać. Czasem, zwłaszcza przy oglądaniu Drogi Krzyżowej, możemy odnieść wrażenie, że nie możemy zrozumieć „co autor miał na myśli”. Ale ta myśl tam jest, tylko to my nie zawsze za nią nadążamy. Ekspresja budzi refleksje.

Miłośnicy twórczości Jerzego Nowosielskiego wiele razy mieli za złe obecnemu proboszczowi parafii w Wesołej, że – wprowadzając w kościele jakieś zmiany – ingeruje w dzieło wielkiego artysty. Konserwator zabytków (bo kościół i pobliska kaplica, także z polichromią Nowosielskiego, znajdują się w jego rejestrze) nie podzielił tego zdania. Budynki kościelne rządzą się swoimi prawami. Wielkie gotyckie katedry budowano czasem przez kilka stuleci. Style zmieniały się i nakładały. Wnętrza rozkwitały nowymi elementami. W tym także leży ich piękno. Budynki kościelne, nawet te najstarsze i najbardziej szacowne, nie są i nie mogą być tylko obiektami muzealnymi i spełniają swą podstawową rolę – żywych domów modlitwy, gdzie wierni duchowo spotykają się z Przedwiecznym.

Dotyczy to także kościoła w Wesołej. Dzieło Jerzego Nowosielskiego nie może przesłonić tej „drugiej dali”. Ono ją tylko przybliża. I dlatego nie gorszą mnie obrazy o treści religijnej, umieszczane tam, gdzie się w kościołach zazwyczaj znajdują. Oczywiście proboszcz parafii obdarzonej tak cennym dziełem ma trudny obowiązek pogodzenia sacrum i profanum, miejsca kultu z miejscem podziwiania dzieła sztuki. Nie może wedle swego uznania tym dziełem dysponować, pomaga mu w tym konserwator. Pomoc ta czasem bywa dość kłopotliwa i kosztowna, ale takie jest życie.

Nie jestem artystą czy znawcą sztuki, ale serce rośnie, gdy widzę, jak na ścianie przy ołtarzu rośnie nasz niepowtarzalny, katolicki, wesołowski – ikonostas! Czarna Madonna i święty za życia nasz Ojciec Święty. Siostra Faustyna i jej objawienie. Trochę miejsca jeszcze pozostało dla następnych. A to, że ich autorem nie jest Mistrz Nowosielski? On sam chyba nie miałby nic przeciw temu, że wnętrze kościoła, jego wnętrze, żyje i jest uzupełniane. Byle tylko te uzupełnienia nie zakłócały Myśli, jaką nam po sobie pozostawił. Ale nad tym czuwa ks. proboszcz Wojciechowski i pomagający mu – konserwator. Myśl Profesora Jerzego Nowosielskiego pozostanie w Wesołej i będzie przekazywana naszym następcom tak, jak kiedyś została przekazana nam.

Andrzej Klimm

Komentarze

  • Gość (83.31.16.17) / 05.03.2011 23:49:31

    Jeszcze w sprawie czerwonego dywanu. Jest to rzecz gustu. Moze być, może nie być. Nie zauważyłem pod nim żadnej "przepięknej mozaiki". A jeżeli ktoś chce się dowiedzieć, jaka jest rola "kwadratu" na środku kościoła, to zapraszam na mszę do cerkwi. Jeżeli coś się w tym miejscu spina, to jedynie spinki przy szatach liturgicznych. Z całą pewnością nie jest to spinanie "całego dzieła". Nie wiem, skąd się wzięła ta legenda.

  • Gość (83.31.20.10) / 03.03.2011 17:36:36

    No właśnie, może by należało sobie uświadomić, czy to jest kościół katolicki, czy świątynia Nowosielskiego?

  • Gość (91.94.0.148) / 03.03.2011 02:47:28

    prawdę mówiąc te złocone ramy obrazów pasują do świątyni Nowosielskiego jak przysłowiowej świni siodło - ale widać niektórzy lubią "na bogato"

  • Gość (83.31.42.243) / 01.03.2011 10:24:04

    Drogi Gościu, jeżeli obrazy przedstawiające Czarną Madonnę, czy Objawienie Siostry Faustyny Przeszkadzają Ci w modlitewnym skupieniu, zastanów się nad tym, w jakim celu odwiedzasz świątynię. Być może lepiej by było, by bardziej były dopasowane (estetycznie) do reszty wnętrza, ale to inna sprawa. Może znajdzie się artysta, który "napisze" ikonę Jana Pawła II - byłoby to z pewnością piękniejsze od obecnego obrazu, ale to nie znaczy, że oblicze wielkiego papieża należy obecnie usunąć z kościoła, a to właśnie przebija z Twojej wypowiedzi.

  • Gość (83.31.42.75) / 28.02.2011 19:21:54

    popieram przedmówcę, mnie jeszcze nie bardzo pasuje czerwony dywan rozłożony wzdłuż kościoła, zasłaniający przepiękną mozaikę z charakterystycznym czerwonym kwadratem "spinającym" całe dzieło. Myślę, że po ich zwinięciu Kościół wcale by nie stracił - a zdecydowanie zyskał/

  • Gość (83.6.59.197) / 28.02.2011 08:35:52

    A mnie szczerze mówiąc bardzo przeszkadzają powieszone po obu bokach ołtarza obrazy - nie gorszą, bo jak miałyby gorszyć obrazy o treści religijnej, ale właśnie przeszkadzają w skupieniu się, zaburzają harmonijną całość wnętrza, jaką nadał prof. Nowosielski. Nie mam nic przeciw uzupełnianiu tego wnętrza, ale niech nowe elementy pasują do dotychczasowych.

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd