A A A

Miś

08.06.2011, 16:11

„Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu”.

Nie, to nie cytat z przemówienia miłościwie nam panujących gadających głów. To nie fragment reklamowej wypowiedzi ministra edukacji. To cytat ze znanego filmu. Jego twórca zmarł 24 lata temu. Rocznica mija 14 czerwca.

Niedawno po raz kolejny obejrzałem sobie „Misia”. Chciałem trochę odetchnąć od obecnych nerwowych wydarzeń i zrelaksować się w nieco już zapomnianym, przedwojennym klimacie schyłku PRL-u. No i nie zrelaksowałem się. Ta wspaniała komedia w jakiś straszliwie zgrzytliwy sposób koresponduje nadal z naszą obecną rzeczywistością. PRL-owska nowomowa w przedziwny sposób przekłada się na zalewający nas nowy slang. Absurdalny PRL-owski socrealizm pobrzmiewa nadal we współczesnym ...realizmie. Jak mówi w filmie jeden z aktorów „Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy i prawda ekranu, która mówi: ‘Prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera’”. Kota, „przebranego” za zająca. To jakby stwierdzenie współczesnego specjalisty od „pijaru”. I dalej jakby przestroga – „Ujadanie myśliwskiej sfory I strzelające korki szampanów nie są w stanie zagłuszyć nadciągającej burzy”.

Polska obecna jest „zieloną wyspą” szczęśliwości, ogarniętą problemami kryzysu światowego, który u nas raz jest, a raz go nie ma – zależnie od chwilowych potrzeb elit rządzących.
„Hej młody Junaku, smutek zwalcz i strach. Może na tym piachu za trzydzieści lat, przebiegnie być może jasna, długa, prosta. Szeroka jak morze Trasa Łazienkowska!”
A jak nie Trasa Łazienkowska, to autostrada, obwodnica lub inna inwestycja, która jest, a jakoby jej nie było. Ale będzie! Kiedyś! Jak za PRL-u. A któryś z wodzów z pewnością poprawi – „I w miejsce słów “być może” dajemy “z pewnością””. Tak będzie lepiej. Ludzie to kupią.
Natomiast jeżeli coś nie wychodzi, jeżeli puste obietnice już nie wystarczają, należy za Bareją ogłosić – „ZA GARDEROBĘ I RZECZY POZOSTAWIONE W SZATNI SZATNIARZ NIE ODPOWIADA”. Za brak umiejętności zarządzania, za brak realizacji obietnic, za brak poszanowania wyborców – nie odpowiadamy! I już! W ‘Misiu” w prosty sposób wytłumaczono też, dlaczego należało zniszczyć podstawy polskiego przemysłu:

"- Może im potrzebny był węgiel ?
- Do czego ?
- Do palenia w piecu.
- A choiną co, nie można palić ?
- To nawet lepiej.
- Chłop to u nas ciemny jest..."

To była rozmowa węglarzy, ale wydaje się, że tak mogłaby wyglądać „fachowa” dyskusja na wysokim szczeblu na temat likwidacji śląskich kopalń. No i jeszcze ta wspaniała, nieśmiertelna nowomowa, dotycząca zniknięcia... parówek, ówczesnego rarytasu spożywczego. .
„Zniknięcie tych parówek spowodowało niemały zamęt. To fakt… Był to jednak zamęt grubymi nićmi szyty i wiemy, lep jakiej propagandy kryje się za tymi nićmi. Dlatego też, te zniknięte parówki zewrą jeszcze bardziej nasze szeregi. My wszyscy stoimy twardo na gruncie pryncypialnego sposobu planowania, które pozwólcie, że przypomnę w konkretnym zarysie. Oszczędność powinna się ... dewizą w życiu publicznym i gospodarczym ... wszystko zależy od właściwego wykorzystania potencjału jako podstawy rozwoju ... użyteczności publicznej ... dla każdego obywatela ta podstawa musi się stać nawykiem w działalności produkcyjnej. Jest to ogromne pole dla szerokich oddolnych inicjatyw! To wszystko każe nam powiedzieć mocno i stanowczo… Parówkowym skrytożercom mówimy NIE !!!”

Czy to jednak tylko socrealistyczna nowomowa? Czyż to nie znakomity przykład tego, co i dziś słyszymy niemal codziennie w mediach? To lukrowanie i zamiatanie pod dywan kolejnych afer? Gadające głowy są nieśmiertelne i ponadustrojowe. A dobre rady Mikulskiego - Wuja w sprawie „motylej nogi” Tomka?
„- No cóż! Widzicie, klimat był raczej zawsze przeciwko nam, no, ale to jeszcze nie powód, aby mówić brzydkie wyrazy, prawda? Dam wam dobrą radę: kiedy następnym razem znów wyłączą wam ciepłą wodę, przestaną grzać kaloryfery albo stanie komunikacja i wasz kolega znów zacznie mówić brzydkie wyrazy, wiecie, co zróbcie wtedy? Udawajcie, że nie słyszycie, co do was mówi. Że nic nie słyszycie.”

Cóż to za wspaniała rada. Sprawdza się zarówno w skali mikro, jak i makro. Najlepiej nic nie słyszeć. I robić swoje. Póki się jest u steru. Bo w odwodzie zawsze się znajdą „kiwony”, potakiwacze, pochlebcy.
„- Czasem, aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza, dla naszego klubu, prezes Ochudzki Ryszard, naszego klubu “Tęcza”. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy wtykają mu szpilki. To nie ludzie - to wilki! To mówiłem ja - Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy. Niech żyje nam prezes sto lat!!! Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu. Niech żyje nam. To śpiewałem ja - Jarząbek.”
- Aha… a oni nie wiedzą, że to się nagrywa ?
- Oczywiście, że wiedzą! Powiedziałem im o tym. Jeśli ktokolwiek chce przekazać jakąś krytyczną uwagę o mnie, o mojej pracy, jakąś skargę, a mnie akurat nie ma, może w każdej chwili wejść i nagrać ... co mu leży na wątrobie.
- Ale oni mogą kadzić ci, kłamać mogą, upiększać !
- A po co by mieli ? Przecież i im i mnie chodzi tylko o dobro naszego klubu. Szczerość w naszym klubie to norma!”

Prawda, jakie to proste? Byle tylko utrzymać się w klubie. W klubie właściwego prezesa, jedynie słusznego. Bareja w swoim filmie przewidział nawet to, co obecnie dzieje się z miejską komunikacją.
„Dzisiaj w godzinach popołudniowych w Warszawie narodziła się nowa, świecka, tradycja – Dzień Pieszego Pasażera, który to dzień z pewnością wejdzie na stałe do naszego kalendarza. Tańcem i zabawą uczcili warszawiacy ten nowy, jakże piękny podarunek tramwajarzy. Festyn z okazji Dnia Pieszego Pasażera, zakończy się pokazem sztucznych ogni.”

Nie należy się więc dziwić, że ZTM utrzymało po latach tę świecką, misiową „tradycję” i stara się ją utrwalać także w Wesołej. Tylko brakuje nam festynu i sztucznych ogni. Ale wszystko jeszcze przed nami. Koleje (podobno) państwowe też nie pozostają w tyle. Bareja ostro zresztą występuje przeciw wprowadzaniu „na siłę” nowych obyczajów, obcych naszej kulturze i niszczeniu tego, co stanowi o polskiej tożsamości.
„... tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze! Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza! Tradycja jest naszych dziejów warownym murem. To jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza, to jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.”

No i wreszcie ten tytułowy miś. Gigantyczny, brzydki i kosztowny.
„ - Powiedz mi, po co jest ten miś ?
- Otóż to! Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz, co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem ? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo i nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest miś społeczny, w oparciu o sześć instytucji, który sobie zgnije do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi ?
- Protokół zniszczenia… ?
- Prawdziwe pieniądze zarabia się tylko na drogich, słomianych inwestycjach.”

Tu już nawet żaden komentarz nie jest potrzebny. „Oczko mu się odlepiło. Temu misiu.”
Stanisław Bareja zmarł w 6 lat po nakręceniu ‘Misia”. W Polsce skończył się właśnie stan wojenny. I po latach nasuwa się gorzkie pytanie – czy ten nieodżałowany twórca to komediant czy wieszcz?

Andrzej Klimm

 

.
 

Dodaj komentarz

Reklama

 

 

LOGO_kwadrat_1.jpg

 

 

Zainteresowanych zamieszczeniem reklamy w wesola-gazeta.pl

 

prosimy o kontakt:

 

telefon: 601 204 543

 

reklama@wesola-gazeta.pl

Reklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd