A A A

Maria Surawska: W wielu miejscach w Wesołej malowałam plenery

18.04.2011, 14:21

Maria Surawska

Wywiad z Panią Marią Surawską, malarką z Wesołej, prowadzącą otwartą pracownię malarską "Surreal":

Anna Figielska: Na początku chciałam spytać o dwie rzeczy: kiedy powstała Pani pracownia i jak się zrodził pomysł na jej stworzenie?

Maria Surawska: Pracownia jako taka istniała od zawsze. Odkąd skończyłam studia, zawsze jakąś miałam. Natomiast ta w obecnej formie powstała w 2007 roku, kiedy to dostałam dotację unijną na stworzenie własnej firmy. Od tego czasu funkcjonuje pod nazwą "Surreal".

AF: Czym Pani się zajmuje?

MS: Przede wszystkim, odkąd skończyłam w 1984 roku studia na ASP na Wydziale Konserwacji Dzieł Sztuki, ze specjalizacją malarstwa sztalugowego i ściennego, cały czas pracuję tylko w swoim zawodzie. Cały czas zajmowałam się konserwacją obrazów, malowałam, a także robiłam kopie obrazów z Muzeum Narodowego. Natomiast obecnie poszerzyłam działalność o innowacyjny projekt (który uzyskał duże poparcie opiniujących mój wniosek urzędników), a mianowicie stworzyłam otwartą pracownię malarską dla osób, które nie są związane zawodowo z malowaniem, a chciałyby spróbować swoich sił. Podpatrzyłam ten pomył u koleżanki, która prowadzi podobne zajęcia za granicą. W Polsce wtedy jeszcze takich nie było.
Przychodzą do mnie osoby, których pasją zawsze było malowanie, ale z racji wykonywanych zawodów, nigdy nie mogły się nim zająć. Przeważnie są to słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku, którzy będąc na emeryturze, mogą w końcu robić coś dla siebie. Nie jest zwykła pracownia, gdzie się przychodzi, stoją sztalugi, a ludzie po prostu siadają i malują. Zależy mi na tym, żeby każdego nauczyć trochę warsztatu, staram się odsłonić rąbek tajemnicy zawodowej, czyli np. dopasowania odpowiednich technik do uzyskania konkretnych efektów.

IMG_1141.JPG

Zajęcia w Pracowni "Surreal"

AF: Czyli Pani uczniami są głównie ludzie dojrzali, nie prowadzi Pani zajęć dla dzieci?

MS: Dzieci uczyłam kiedyś, gdy moja córka była mała. Chciałam jej przekazać część tej wiedzy, którą posiadałam i włączyłam w uczenie grupy dziecinne. Robiłam to również w szkole podstawowej przy Gościńcu, gdzie w pewnym momencie prowadziłam zajęcia pozalekcyjne. Próbowałam więc nauki z różnymi grupami wiekowymi.

AF: Czyli od dłuższego czasu funkcjonuje Pani w Starej Miłośnie.

MS: Tak. Mieszkam tu od 1991 roku.

AF: I od początku prowadziła Pani zajęcia?

MS: Kiedy się wprowadziłam, nie miałam odpowiednich warunków, ponieważ dom był dopiero wykańczany. Zaczęłam, kiedy moja córka poszła do przedszkola przy Trakcie Brzeskim, wówczas przychodziłam tam i prowadziłam zajęcia. Starałam się zawsze w jakiś sposób wyjść do ludzi, bo wydaje mi się, że dobrze jest przekazywać innym posiadaną przez nas wiedzę. To jest też mój pomysł na życie - żeby oprócz pracy stricte zawodowej, uczyć także innych tego, co sama umiem.

AF: Jak wyglądają zajęcia u Pani?

MS: Zajęcia są bardzo różne, ponieważ nie podchodzę do nich schematycznie. Niezwykle ważne dla moich uczniów jest miejsce pracy. Cenią sobie to, że moja pracownia jest kameralna, mogą usiąść wspólnie przy stole, gdzie zwróceni twarzami do siebie malują i rozmawiają. Są to osoby, które potrzebują kontaktu z innymi, jest to dla nas bardzo ważne. Jeśli chodzi o przebieg zajęć, to przeważnie staram się przygotować materiały wcześniej. Gdy grupa już pracuje, każdy chce, żebym fizycznie pokazała, jak daną rzecz wykonać, ponieważ najczęściej są to dla wszystkich rzeczy nowe. A nauka malowania to nie jest sama teoria, to w dużej mierze praktyka, więc biorę pędzel i pokazuję: „To tak robimy, a to tak”. Oczywiście, w międzyczasie jest kawa i herbata, czasem, gdy ktoś obchodzi urodziny, to mamy również ciasto. Jest bardzo miło.

AF: Czyli Pani uczniowie poznają różne techniki w praktyce. A czy jakieś elementy teorii na Pani zajęciach też są?

MS: Staram się przekazywać im zagadnienia teoretyczne w czasie zajęć, dodatkowo przygotowuję też na piśmie informacje: o technice (na czym polega), potrzebnych materiałach oraz jak należy przygotować podłoże. Zbierają zwykle te kartki i wkładają do skoroszytów, mają więc również teoretyczną wiedzę.

AF: Czy można ich prace gdzieś zobaczyć?

MS: Tak. Pierwszy raz, dokładnie rok temu, po półrocznej pracy (zajęcia rozpoczęły się jesienią 2009 roku), na wiosnę roku 2010, była organizowana wspólna wystawa w Ośrodku Działań Twórczych Pogodna. Staram się co jakiś czas organizować tego typu wernisaże, by promować pracownię i uczniów. Obecnie mamy wystawę sztuki sakralnej, dotyczącej świąt Wielkiej Nocy, w kaplicy kościoła św. Hieronima w Starej Miłośnie. Można je oglądać do świąt.

AF: Z jakimi technikami zapoznała Pani swoich uczniów do tej pory?

MS: Zaczęliśmy od techniki olejnej, ponieważ uważam, że jest najłatwiejsza. Osoby, które do mnie przyszły miały wiedzę, ale niestety błędną – rozcieńczały farby terpentyną, co jest, niestety, podstawowym błędem. Następnie malowaliśmy w technice akrylowej, akwarelowej, gwaszu, pastelami oraz temperą jajową, która była już trudniejsza, dlatego mogliśmy sobie pozwolić na zapoznanie się z nią dopiero po dłuższym czasie. Jest to dość trudny sposób, ponieważ nawet przygotowanie warsztatu jest skomplikowane, jednak efekt był naprawdę dobry. Dodatkowo na tych zajęciach pokazałam technikę złocenia. Robiliśmy nią obrazy w okolicy świat Bożego Narodzenia, ponieważ staram się, żeby tematy i techniki nawiązywały do tego, co się dzieje dookoła. W tej chwili próbujemy malować artystycznie pisanki.

P1030746_1.jpg

Zajęcia w Pracowni "Surreal"

AF: Czy Pani uczniowie są tylko z Wesołej czy przyjeżdżają również z innych miejsc Warszawy?

MS: Kiedyś pewna pani z radia Tok FM zrobiła z nami wywiad i uczestniczyła w zajęciach, z czego powstała dosyć długa audycja, po której zgłosiły się do mnie osoby z różnych punktów Warszawy.

AF: Czyli w Warszawie jest mało podobnych miejsc, skoro przyjeżdżają aż do Wesołej?

MS: Zwykle malarze starają się swoją tajemnicę zawodową zatrzymać dla siebie albo po prostu nie mają warunków do stworzenia otwartych pracowni, ale myślę, że są takie miejsca, chociaż o nich nie słyszałam. Może funkcjonują na mniejszą skalę?

AF: Nie mogę nie zadać Pani - mieszkance Wesołej - podstawowego pytania: jak podoba się Pani w naszej dzielnicy?

MS: Bardzo. Uważam, że to jest moje miejsce na ziemi (śmiech). Najlepiej się czuję właśnie tu i nie zamierzam się stąd wyprowadzać.

AF: Ma Pani ulubione miejsce w Wesołej?

MS: Bardzo lubię spacery po lasach, są naprawdę ładne. Kiedyś dostałam płytę z najładniejszymi zakątkami Wesołej i od tego czasu robiłam wycieczki po okolicy. W wielu miejscach nawet malowałam plenery.

AF: Dziękuję bardzo za rozmowę.
 

Komentarze

  • Gość (146.219.19.160) / 06.09.2011 16:56:56

    AfjAiY , [url=http://paklamickzcd.com/]paklamickzcd[/url], [link=http://oymohupwcneg.com/]oymohupwcneg[/link], http://qihpaizdtxlr.com/

  • Gość (161.139.195.98) / 05.09.2011 13:29:56

    QTCgTB <a href="http://xbllxzantuyr.com/">xbllxzantuyr</a>

  • Gość (134.79.222.200) / 04.09.2011 19:12:40

    3U1D0b , [url=http://zqnhyerzyimz.com/]zqnhyerzyimz[/url], [link=http://ppbdlgjjjogx.com/]ppbdlgjjjogx[/link], http://aeadckzvwfdt.com/

  • Gość (201.218.17.179) / 03.09.2011 15:58:13

    zfeErD <a href="http://cbgkekrprmil.com/">cbgkekrprmil</a>

  • Gość (127.0.0.1) / 03.09.2011 14:23:10

    Shoot, so that's that one supspeos.

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd