Koleje Mazowieckie mają być prywatyzowane. Czym to się skończy dla tych mieszkańców Wesołej i całego Mazowsza, którzy jeżdżą koleją?
Samorząd województwa mazowieckiego ogłosił, że z powodu problemów budżetowych wystawi w tym roku na sprzedaż Koleje Mazowieckie. To bardzo ważna informacja dla naszej dzielnicy, bo co drugi skład zatrzymujący się na stacji PKP Wesoła i Wola Grzybowska to pociąg Kolei Mazowieckich. A z koleją dojeżdżają do centrum i innych części Warszawy, głównie do pracy, setki mieszkańców Wesołej. Na szczęście, próba prywatyzacja Kolei Mazowieckich, która raczej się nie powiedzie, może zapoczątkować pozytywne zmiany.
Gdy powstawały Koleje Mazowieckie, wielu ekspertów twierdziło, że to chybiony pomysł. Że zamiast tworzyć własnego przewoźnika władze Mazowsza powinny ogłosić przetargi na obsługę regionalnych i podmiejskich kolejowych linii pasażerskich. Przetargi, a nie jeden przetarg, tak, żeby umożliwić funkcjonowanie na Mazowszu kilku kolejowym przewoźnikom pasażerskim. Żeby wytworzyć między nimi konkurencję, powtarzając co kilka lat przetargi.
Niestety, władze Mazowsza wolały stworzyć własnego przewoźnika, który dostał monopol na przewozy pasażerskie zlecane przez samorząd wojewódzki. Tym sposobem Koleje Mazowieckie obsługują większość pociągów pasażerskich na Mazowszu. Dostają za to gigantyczne, idące w setki milionów złotych, dotacje od samorządu wojewódzkiego. Nie tylko do kursów, ale i na zakup nowych pociągów. Te dotacje są tak duże, że to, co oferują Koleje Mazowieckie swym pasażerom, powinno radykalnie zmienić się na lepsze. Niestety, tak się nie stało. Dlaczego? Bo ta spółka dalej działa jak państwowy monopolista, który nie walczy o klientów, bo wydaje mu się, że nie musi tego robić. Bo wydaje mu się, że właściciel bez względu na wszystko będzie łożył jej na utrzymanie. Że politycy staną na głowie, by taka firma nie zbankrutowała. Będzie gorzej się jej wieść, to dostanie większe dotacje.
Dlaczego więc władze samorządu wojewódzkiego chcą sprywatyzować Koleje Mazowieckie? Z kilku powodów. Po pierwsze samorząd wojewódzki ma obecnie kłopoty finansowe (głównie przez tzw. janosikowe, ale także i dlatego, że bezsensownie przejął udziały w PKP Przewozy Regionalne, bezsensownie, bo ta będąca na krawędzi bankructwa spółka działa poza Mazowszem) i sprzedaż Kolei Mazowieckich mogłaby mu pomóc w wyjściu z tych tarapatów. Po drugie samorządowcy pojęli, że tworzenie własnej spółki kolejowej było błędem, że mimo ogromnych dotacji działa ona kiepsko, jak to często bywa w przypadku państwowego czy samorządowego monopolisty.
W okolicznościach prywatyzacji Kolei Mazowieckich dostrzegam duże niebezpieczeństwo dla pasażerów tego przewoźnika. Wydaje się bowiem, że samorząd wojewódzki chce sprywatyzować tę spółkę nie tylko po to, by na jej sprzedaży zarobić. Moim zdaniem robi to także dlatego, by zmniejszyć dotacje do Kolei Mazowieckich. Po prywatyzacji nie musiałby bowiem, a nawet nie mógłby, pomagać jej finansowo w zakupie nowych pociągów.
Prywatny właściciel będzie chciał, żeby Koleje Mazowieckie przynosiły mu zyski i to takie, by zakup tej firmy zwrócił mu się w rozsądnym czasie. To w połączeniu z mniejszymi dotacjami do tego przewoźnika oraz jego monopolistyczną pozycją (Koleje Mazowieckie mają zapewniony na 15 lat monopol na obsługę regionalnych pasażerskich przewozów kolejowych zlecanych przez samorząd wojewódzki) może oznaczać tylko jedno: że będzie się na wszystkim oszczędzać, że pociągów będzie mniej, że pasażerowie dostaną uboższą ofertę.
Na szczęście, jest duże prawdopodobieństwo, że prywatyzacja Kolei Mazowieckich się nie powiedzie. Bo kolej w Polsce nie jest dobrym biznesem. Z wielu powodów, ale to osobny temat. Główną przyczyną jest to, że w naszym kraju państwo, finansując budowę, remonty i utrzymanie dróg, nie chce tego samego robić w przypadku infrastruktury kolejowej. Finansują ją sami przewoźnicy kolejowi, płacąc za korzystanie z torów. Skutek jest taki, że polskie stawki za korzystanie z torów należą do najwyższych w Europie. Bo wiele innych krajów dokłada z budżetu państwa do infrastruktury kolejowej i dzięki temu u nich przewoźnicy płacą mniej zarządcy tórów.
Co będzie, gdy prywatyzacja Kolei Mazowieckich się nie powiedzie? Samorząd wojewódzki może przy takim rozwoju wydarzeń zdecydować się rozwiązanie, które kilka lat temu podsuwało mu wielu ekspertów. To znaczy, zacznie organizować przetargi na obsługę pasażerskich regionalnych linii kolejowych. Przetargi, w których Koleje Mazowieckie, jak równy z równym, będą rywalizowały z innymi, także prywatnymi firmami. A takie rozwiązanie powinno oznaczać dla pasażerów korzyści. Bo wybrani w przetargu przewoźnicy będą musieli o nich dbać. Bo to, ile zarobią na tej usłudze, będzie zależało przede wszystkim od liczby przewożonych pasażerów. Im więcej ich przewiozą, tym więcej zarobią. Może więc zapowiedzi prywatyzacji Kolei Mazowieckich nie ma co się bać?
Jacek Krzemiński
Komentarze
- / 07.01.2011 23:29:01
Model przetargów wydaje mi się nie do przejścia, choćby przez ilość taboru, którą musiałby taki przewoźnik mieć. Mógłby oczywiście od samorządu dzierżawić sprzęt, ale z pracownikami, z kasami itd? To by się sprowadzało do wydzierżawienia całej firmy... Z Arrivą w kujawsko-pomorskim się udało, ale większość sprzętu była i tak od województwa, a przez pierwsze parę miesięcy działy się tam cuda. No ale tam pociągi jeżdżą właśnie co dwie godziny...
- Gość (172.17.5.16) / 06.01.2011 19:21:02
ehh i wrócą czasy, kiedy pociąg jeździł co 2 godziny...
prywatyzacja KM wobec braku konkurencji to najgorszy z możliwych pomysłów (!!!)


Katalog firm
Forum
Blogi
Mapa wesołej
Foto
Archiwum










