A A A

Koci hycel potrzebny od zaraz

11.11.2011, 08:23

„Niech pani je wyłapie” - usłyszała 80-letnia mieszkanka Wesołej od pracowników naszego urzędu dzielnicy, gdy poprosiła ich o pomoc w sprawie stada bezpańskich kotów żyjącego na ul. Żeromskiego (na posesjach numer 11 i 13) na Groszówce. Stada, które z roku na rok się powiększa.

Problem bezpańskich kotów na ul. Żeromskiego zaczął się w zeszłym roku. Nie wiadomo, skąd one się tam wzięły. Najprawdopodobniej czyjaś kotka urodziła kilka kociąt, a jej właściciel nie chciał ich i pozbył się tych zwierząt, wypuszczając je właśnie tym miejscu. Ostatniej zimy kilka z tych zwierząt zdechło z głodu i chorób, ale wiosną tego roku stadko miało miot i rozrosło się (dziś liczy osiem sztuk). Lucja Szymańska, 80-letnia mieszkanka ul. Żeromskiego i dawna działaczka Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, nie mogła na to spokojnie patrzeć. Jednego z tych bezpańskich kotów sama przygarnęła, drugiego wzięła jej córka. Pozostałe zaczęła dokarmiać, ale sporo ją to kosztowało. Uznała, że to nie jest rozwiązanie, że sprawą powinien zająć się jakiś urząd . - Następnej wiosny te koty będą miały kolejny miot i stado znów się rozrośnie – mówi Lucja Szymańska. - Poszłam więc w tej sprawie do naszego urzędu dzielnicy, do wydziału ochrony środowiska. Powiedziałam, że te koty trzeba wysterylizować i odrobaczyć. Poprosiłam też o karmę dla nich. W odpowiedzi usłyszałam, że urząd ma podpisaną umowę z weterynarzem na sterylizację i odrobaczanie bezpańskich zwierząt, ale że ja sama mam te koty wyłapać i zawieźć do weterynarza. A karmę dadzą, gdy spadnie duży śnieg i będzie mróz 15-20 stopni. Bardzo mnie to zdenerwowało, bo oczekiwałam, że urząd poważniej podejdzie do sprawy.

W rozmowie z wesola-gazeta.pl Urząd Dzielnicy Wesoła tłumaczy, że nie zajmuje się odławianiem bezpańskich zwierząt, nie ma do tego wynajętego hycla. I że bezpańskich kotów nie powinno się dokarmiać, że one mają polować i być samodzielne. Niezależnie od rozmowy z wesola-gazeta.pl urząd dzielnicy przesłał nam swe pisemne stanowisko w tej sprawie:
„Koty wolno żyjące na terenie Dzielnicy mają swoich opiekunów, którzy zajmują się nimi. Wszyscy opiekunowie znajdują się w ewidencji Zespołu Ochrony Środowiska. Dzielnica nie odławia dzikich kotów, zapewnia w ramach zawartej umowy opiekunom kotów dziko żyjących, całoroczną opiekę weterynaryjną (przeprowadzanie badań, sterylizacja, kastracja, odrobaczanie itp.). Wydajemy karmę w okresie trudnych warunków atmosferycznych – jeżeli występuje gruba pokrywa lodowa, uniemożliwiająca kotom dziko żyjącym zdobywanie pożywienia”.

Lucja Szymańska uważa, że nie jest to właściwe podejście. - Koty są tak udomowione, że nie można oczekiwać, że same zdobędą sobie pożywienie, będą skutecznie polować – mówi.

Najprostszym rozwiązaniem byłoby przewiezienie bezpańskich kotów z ul. Żeromskiego do schroniska. Tam jednak żyłyby zamknięte w klatkach, gdyby nikt ich nie przygarnął.
A jak Państwa zdaniem należałoby rozwiązać ten problem?

jmk

Komentarze

  • Gość (83.28.65.106) / 20.11.2011 17:39:26

    Koty trzeba sterylizować i nie tyczy się to jedynie dziko żyjących kotów.Bezdomne koty czy psy nie wzięły się z powietrza tylko ktoś pozbył się problemu lub znudził się zabawką. Nie rozumiem podejścia ludzi którzy od tak wywalą zwierzą na ulicę i nie rozumiem też tych którzy widzą wychudzonego błąkającego się psa\\\\kota i odwracają głowę udając, że nic się nie dzieję. Brawo dla tej kobiety, że zainteresowała się losem tych kotów. Tylko jak 80letnia kobieta ma łapać koty? Nawet po złapaniu w klatkę-łapkę jak później dowieść je do weterynarza. Z doświadczenie wiem, jaki stosunek mają osoby pracujące w wydziale ochrony środowiska do bezpańskich zwierząt w naszej dzielnic. Zero pomocy i zrozumienia. A już nie wspomnę o dokarmianiu kotów to są duże pieniądz i dla jednej osoby nie jest t proste. To powinno być w gestii urzędu. A czy w czasie dodatniej temperatury koty żywią się promieniami słonecznymi??? Głupota jakaś!!! Opieka nad bezdomnymi zwierzętami powinna być w gestii gminy!

  • Gość (83.24.243.246) / 11.11.2011 20:39:34

    Wyłapać, wykastrować, wysterylizować i wypuścić z powrotem. Zawsze znajdzie się jakiś karmiący, jakiś śmietnik, jakaś mysz. Jak do tej pory. A przynajmniej nie będą się mnożyć. I będą na wolności, a nie w klatkach lub w ziemi.

  • Gość (83.31.41.176) / 11.11.2011 20:32:45

    Przypuszczam, ze ta pani najpierw sama dokarmiała koty, a na pewnym etapie sprawy wymknęły się spod kontroli (jak z królikami w Australii).
    Wyłapanie kotów nie jest żadnym problemem - tylko co z nimi późnij zrobić?
    Kilkadziesiąt lat temu jedna z nauczycielek z Wesolej-Centrum łapała koty na futro, ale to chyba nie jest metoda.

  • Gość (83.24.243.246) / 11.11.2011 19:53:22

    Bezdyskusyjna kastracja i sterylizacja bezdomnych i domowych też. Wszędzie śmierdzi, człowiek na butach wnosi ten smród do domu i samochodu.

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd