A A A

Janusz Panasewicz: dla Starej Miłosny porzucił Śródmieście

11.09.2010, 06:28

fot.Rafał Masłow/Ql Music

 

Wywiad z Januszem Panasewiczem, wokalistą zespołu Lady Pank ( jednego z najpopularniejszych w historii polskiego rocka) od 5 lat mieszkańcem Starej Miłosny:

 

 

- Jak to się stało, że zamieszkał Pan w Wesołej?

- Przez wiele lat mieszkałem w ścisłym Śródmieściu, tuż przy Al. Róż i ambasadzie Czech. Gdy poznałem Ewę, moją partnerkę życiową i zaczęliśmy się spotykać, po jakimś czasie zdecydowaliśmy, że przeniosę się tam, gdzie ona mieszka, czyli do Starej Miłosnej. Przyznam jednak, że na początku nie było mi łatwo: ja byłem typowy mieszczuch, przyzwyczajony do tego, że wokół jest tłum ludzi, mnóstwo kawiarenek. A tu jak przyjeżdżasz, to już czasami nie chce się ruszać do centrum. Dzięki temu jednak mam więcej spokoju, zdrowiej żyję. W Śródmieściu wszędzie było blisko, bez przerwy ktoś dzwonił, więc ciągle z kimś się spotykałem, wychodziłem. W tej chwili mam argument, żeby w takich sytuacjach nie ruszać się z domu. Mówię: „Stary, nie dam rady, tu jest kawałek do centrum, po drodze może być korek”. I między innymi dlatego zupełnie nie żałuję tej przeprowadzki.

- Nie brakowało Panu na początku tego, co wiązało się z życiem w centrum miasta?

- Nie, ja pochodzę z Mazur, tam są przestrzenie, spokój. W Warszawie mieszkam od 25 lat i może to był czas na taką zmianę, żeby pomieszkać sobie w większym spokoju. Dość szybko przyzwyczaiłem się do tego nowego otoczenia, choć mój kolega, basista Lady Pank, jeszcze większy mieszczuch niż ja, który od dwóch lat mieszka w Sulejówku, dotąd nie może przywyknąć do tego innego życia. Ciągnie go do centrum, żeby pójść tu, pójść tam, spotkać się z kimś. U mnie jest jednak nieco inna sytuacja, mam małe dzieci.

- Jak się Panu mieszka w naszej dzielnicy?

- Naprawdę dobrze. Wszystko znam, wiem, gdzie są przedszkola, plac zabaw. Tu jest coś takiego, co ma się w małym mieście. Przychodzisz dwa, trzy razy do sklepu czy cukierni i już cię pamiętają, rozpoznają, jest przyjaźnie, czujesz się swobodnie. Nie czuje się, że to Warszawa z jej anonimowością, zgiełkiem i pośpiechem. Przy Jana Pawła jest taki ciąg sklepików, do południa prawie tam nikogo nie ma, można sobie spokojnie pochodzić, coś kupić. Bardzo lubię się tam wybierać, gdy jest ładna pogoda. Wszystko jest na miejscu, a jeśli czegoś tu nie dostanę, to zawsze można podjechać gdzieś bliżej centrum.To optymalne miejsce: z jednej strony ma charakter małego miasteczka, a drugiej jest jednak od pewnego czasu częścią Warszawy, dzięki czemu choćby mniej płaci się za dojechanie tu taksówką.

- Zna Pan Warszawę od podszewki. Jak Wesoła wypada w porównaniu z innymi dzielnicami?

- To zależy od tego, co się robi. Ja mam wolny zawód, nie muszę jeździć do centrum w godzinach szczytu. Jeśli mam tam coś do załatwienia, wsiadam w samochód i w piętnaście minut jestem w Śródmieściu. Ale nawet dla tych, którzy rano jadą do pracy, to nie jest z tego punktu widzenia gorsza dzielnica od innych. W sumie nie jest stąd daleko do centrum, a w korkach przecież stoi się wszędzie. Na dodatek to miejsce pozytywnie nastraja, na przykład tym, że tu, w Starej Miłosnej i w całej Wesołej, bardzo dużo ludzi biega, czego nie zauważyłem w innych dzielnicach.

- Są według Pana w Wesołej takie lokale, które warto znać? Kluby nie gorsze niż w Śródmieściu?

- Widzę, choćby po reklamach, że pojawiają się tu różne kawiarenki, kluby, restauracje. Jest ich coraz więcej. Nie miałem jednak jeszcze okazji, żeby je zobaczyć, znaleźć coś dla siebie, ale zamierzam to zrobić.

- W Wesołej ma się wrażenie, że tutejsze życie kulturalne to właściwie tylko dom kultury i jego działalność, organizowane przez tę instytucję imprezy.

- To mnie nie dziwi. Tak jest we wszystkich mniejszych miejscowościach. W nich zawsze życie kulturalne ogniskuje się w miejscowym domu kultury. Tymczasem Wesoła jeszcze niedawno była takim właśnie małym miastem i bardzo od tego czasu się nie zmieniła.

- Są tu Pańskim zdaniem takie miejsca, oprócz kawiarenek, gdzie można przyjemnie spędzić wolny czas?

- Tak się składa, że Lady Pank wciąż sporo koncertuje. Jestem na miejscu od poniedziałku do środy, a od czwartku do niedzieli w drodze, grając po całej Polsce. Gdy wracam do domu, to już niespecjalnie chce mi się gdzieś ruszać, bo wolę posiedzieć w domu i pobyć z dzieciakami, odpocząć. W zasadzie jednak nie ma tu problemu, żeby odpocząć, zrelaksować się poza domem. Jest basen, korty, dużo lasów. Jeśli ktoś szuka takiego miejsca, to sobie coś znajdzie.

- Co powinno się zmienić w Wesołej, żeby tu lepiej się mieszkało?

- W Starej Miłosnej jest wciąż za dużo kiepskich dróg, tych pokrytych płytami betonowymi, które są strasznie wyboiste i dziurawe. Choć sporo robi się w tej sprawie, główne drogi wyglądają już porządnie, to gdy się z nich zjedzie, często wjeżdża się w wertepy. To jest jedyna rzecz, jaka mi tu przeszkadza.

- Chce Pan zakorzenić się w Wesołej?

- Raczej tak. Oczywiście, różnie w życiu może być, ale mnie i Ewie jest tu dobrze, tu się dobrze czujemy, nasze dzieci chodzą tutaj do przedszkola i nie widzę żadnych powodów, dla których powinniśmy myśleć o przeprowadzce.

- Wspomniał Pan o dzieciach. Jak Pan ocenia to, co nasza dzielnica im oferuje?

- Moim zdaniem Wesoła wypada pod tym względem nieźle. Jest niedaleko od nas plac zabaw, w okolicach Lidla, który był dość mocno podniszczony, ale ostatnio został wyremontowany, wyposażony w gumowe podłoże. Teraz to naprawdę fajne miejsce dla dzieci, zadbane, zielone. Poza tym w Starej Miłosnej jest parę salek zabaw. Jedną z nich moje dzieci uwielbiały, zanim poszły do przedszkola. Mówiły na nią: „Hula kula”. Jednak coś by się jeszcze przydało, bo tu jest coraz więcej dzieci i młodzieży.

- To dobra dzielnica dla rodzin z dziećmi?

- Tak, jest gdzie pospacerować, jest spokojnie, bezpiecznie, nie słychać o jakichś niefajnych rzeczach. Brakuje miejsc dla nastolatków, ale gdyby one były, to być może rodzice z małymi dziećmi czuliby się mniej bezpiecznie? Potrzebne byłoby zachowanie zdrowych proporcji w tworzeniu takiego zaplecza.

- Pańskie ulubione miejsce w Wesołej?

- Zachwyca mnie stary, drewniany kościółek w Starej Miłośnie. W tym otoczeniu, na wzgórzu, wśród drzew, wygląda przepięknie. A w środku ma taki nastrój, jakby był wyjęty z  „Ogniem i mieczem” i wchodził do niego Kmicic. Wyobrażam sobie pasterkę w tym kościele, podczas śnieżnej zimy i to jest to, z czym kojarzy mi się prawdziwa świątynia. Takich kościołów u nas już prawie nie ma, podobne widziałem na Suwalszczyźnie, pod litewską granicą. Te nowe, które dziś w Polsce się buduje, są wielkie, wyglądają często jak kosmiczne pojazdy, takie futurystyczne pałace.

- Lady Pank istnieje już 28 lat, ciągle koncertuje, ma swoją publiczność, wydaje płyty. To fenomen na polskiej scenie muzycznej. Co teraz słychać w Pańskim zespole?

- Wciąż dużo gramy. Co weekend wyjeżdżam na koncerty i tak będzie do połowy października. Poza tym ja sam szykuję się do drugiej płyty solowej. Ostatnio postanowiliśmy też jako Lady Pank wziąć się jesienią za nowe nagrania, bo ostatnią płytę wydaliśmy ponad trzy lata temu. Choć coś większego wypuścimy pewnie dopiero na 30-lecie zespołu, za dwa lata. Krótko mówiąc, mam co robić.

- Kto teraz przychodzi na koncerty Lady Pank?

- To jest jakiś kompletny kosmos, bo przychodzi dużo młodych ludzi. Gramy przeważnie na sporych miejskich imprezach, przychodzą tłumy ludzi, a w pierwszych rzędach skaczą nastolatki. To dla mnie niesamowite, bo na scenę wychodzą dorośli faceci, mają poważne teksty, które dotyczą mojego pokolenia i pana. A te dzieciaki to łykają. Domyślam się, że Lady Pank znają, bo słuchali nas ich rodzice. To jest jednak zadziwiające, że chcą też przychodzić na nasze koncerty. Od kilku lat gramy 80-90 koncertów rocznie i to ani za dużo ani za mało. Tyle, żeby móc pożyć, ale nie zasiedzieć się w domu. Ja ciągle lubię grać. To jest mój zawód, ale i ogromna przyjemność. Powiedzieliśmy sobie w zespole, że dopóki chce nam się grać, a ludziom nas słuchać, dopóty będziemy to robić. Emocje ludzi podczas koncertów biorą się od muzyków. Jeśli więc grasz, nie mając do tego serca, przestaje mieć to sens.

- Co według Pana stało się z polską muzyką rockową? Kiedyś było mnóstwo ciekawych, dobrych zespołów, a teraz ma się wrażenie, że dominuje mdła papka, że królują nijakie zespoły z obrażającymi inteligencję tekstami, że te dzisiejsze gwiazdy muzyczne są produktem marketingowców od showbusinessu, a nie uzdolnionymi, twórczymi muzykami, artystycznymi indywidualnościami.

- Myślę, że i dziś jest dużo dobrych, ciekawych kapel. Na przykład Bracia, zespół z Lublina, który założyli synowie Krzyśka Cugowskiego. Są rewelacyjnymi muzykami, a trudno ich usłyszeć w radiu. I w tym właśnie tkwi problem, że ciągle głównym promotorem muzyki jest radio. Większość stacji radiowych, szczególnie tych komercyjnych, stara się jak najmniej płacić za puszczaną muzykę i kupuje w hurcie chłam, który niewiele kosztuje, w przypadku którego tylko raz płaci się za prawa autorskie. Na gwiazdy lansuje się niejednokrotnie przeciętnych albo wręcz słabych muzyków, którzy jednak umieją się dostosować do tych realiów i piszą piosenki pod oczekiwania radiowców. Granie dobrej muzyki kosztuje więcej, przy każdym odtworzeniu piosenki trzeba zapłacić tantiemy. Szefowie naszych stacji radiowych mówią, że polskie zespoły nie są hitowe. To nieprawda. Nie są hitowe dla ludzi o niskiej kulturze muzycznej. Gdy jednak przez lata wtłaczało się ludziom chłam, nie dziwmy się, że nie chcą słuchać czegoś lepszego muzycznie, inteligentniejszego, mądrzejszych tekstów. To da się zmienić, czego dowodem są Stany Zjednoczone, gdzie zespoły z naprawdę dobrą muzyką mają masową publiczność. Tak było też przecież kiedyś w Europie.

 

Rozmawiał Jacek Krzemiński

 

Komentarze

  • Gość (192.168.1.188) / 10.02.2012 13:56:26

    Od kilku lat Rada Języka Polskiego dopuszcza jak najbardziej formę deklinacyjną "Starej Miłosnej" (http://so.pwn.pl/lista.php?co=stara+mi%B3osna&sourceid=Mozilla-search&od=0). Wynika to z tego, że nie można traktować tej nazwy tak samo jak np. Jabłonny i Wiązowny (tylko takie formy są poprawne), gdyż istnieje w języku polskim przymiotnik miłosny(a) i można przyjąć przymiotnikowy paradygmat odmiany. Nie istnieją natomiast przymiotniki jabłonny (a), i wiązowny (a), dlatego te nazwy miejscowości odmieniamy (i to się nie zmieni) wg paradygmatu rzeczownikowego.
    To oczywiście nie zmienia faktu, że rdzenni mieszkańcy częściej odmieniają St. Miłośnie itd., ale warto pamiętać, że obydwie formy są równoprawne.
    pozdrawiam,
    polonista.

  • Gość (12.104.222.17) / 30.08.2011 13:10:59

    V3mNwP , [url=http://psndxrfwvnjy.com/]psndxrfwvnjy[/url], [link=http://uzpeioudflgs.com/]uzpeioudflgs[/link], http://ybxkqyqhlkdw.com/

  • Gość (24.43.191.91) / 25.08.2011 11:59:57

    FxCv8b <a href="http://gbangcduftef.com/">gbangcduftef</a>

  • Gość (119.46.111.3) / 19.08.2011 18:29:06

    iKTB8j , [url=http://nfudqihuzqth.com/]nfudqihuzqth[/url], [link=http://mdxdkaueedaq.com/]mdxdkaueedaq[/link], http://sbnrrokqzxsr.com/

  • Gość (216.64.207.132) / 18.08.2011 19:51:45

    nCiqKd <a href="http://qdmteouktbta.com/">qdmteouktbta</a>

  • Gość (174.133.7.18, 110.171.177.22) / 18.08.2011 17:22:50

    I see, I supopse that would have to be the case.

  • Gość (87.250.167.27) / 15.10.2010 19:04:44

    Nowa płyta - jak najbardziej!!! Ktoś tu chyba nie wsłuchał się w pierwszą.

  • Gość (62.141.194.213) / 15.10.2010 18:20:58

    Nowa solowa płyta?
    Daruj sobie Panas:)
    Ta pierwsza to o wiele za dużo:..
    Chłopie na ryby do Olecka..Ilu Twoich koluni po fachu radzi sobie znakomicie.Tobie najzwyczajniej wysiadł wokal...nie trzeba być laikiem by to słyszeć.DOŚĆ,BASTA.!!!
    Emeryturka jak najbardziej...

  • Gość (192.168.1.25) / 06.10.2010 15:52:57

    Może trzeba się wziąć do pracy a nie wszystko i wszystkich krytykować.

  • Gość (83.5.175.89) / 14.09.2010 05:19:45

    Mieszkam w Wesołej od 25 lat, a bywam od 35. ZAWSZE do lat ostatnich wiadomo było kto tutejszy a kto obcy po odmianie słowa "Miłosna" w kontekście:
    Miłosna (Sulejówek) - w Miłośnie, do Miłosny
    Stara Miłosna (Wesoła) - w Starej Miłosnej, do Starej Miłosnej.

    Nowomowa brzmi mi dziwnie, obco.

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd