Jakie kupić okna, żeby było energooszczędnie
Sprzedawane dziś standardowe okna, zarówno plastikowe, jak i drewniane, są już dość energooszczędne. Zaś te nietypowe, przepuszczające jeszcze mniej ciepła, kosztują dużo więcej i dlatego raczej nie opłaca się ich kupować.
Tak zwane okna energooszczędne składają się z trzech szyb, między którymi jest próżnia albo jakiś gaz szlachetny (krypton lub argon). Ich ramy, które mogą być i z drewna, i z plastiku (PCV), też są tak skonstruowane, żeby przepuszczały jak najmniej ciepła. I np. mają w środku jakiś materiał termoizolacyjny. Ich producenci i dystrybutorzy bardzo je zachwalają. Bywa jednak, że manipulują przy tym danymi, twierdząc na przykład, że okna – jako „najcieńsza część ścian” - są odpowiedzialne za 30-40 proc. strat ciepła w domu. Tymczasem faktycznie jest to na ogół 15-20 proc.
Okna energooszczędne bywają droższe od typowych plastikowych nawet 4-krotnie, a ich parametry przenikania ciepła są co najwyżej dwukrotnie lepsze. I to przesądza o tym, że ich zakup bardzo długo się zwraca. Nawet przez ćwierć wieku, według danych Dolnośląskiej Agencji Energii i Środowiska. Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu sprzedawane w Polsce standardowe okna miały bardzo kiepski współczynnik przenikania ciepła (U = 1,5 do 2). Dziś jest on dużo lepszy, w wielu przypadkach nawet o 50-100 proc. (U = 1), co oznacza, że przez takie okno nie ucieka już bardzo dużo ciepła. W przypadku okien energooszczędnych ten współczynnik jest tylko o 20-40 proc. lepszy (U = 0,6 do 0,8).
Z punktu widzenia energooszczędności nie ma właściwie znaczenia, czy kupimy okna plastikowe czy drewniane, bo przepuszczają one niemal tyle samo ciepła. Tylko w cenie różnica między nimi jest zasadnicza. Typowe, porządne okno plastikowe ze współczynnikiem U równym 1 można kupić już za 250-300 zł za metr kwadratowy. Porównywalne okna drewniane są o 30-50 proc. droższe. A markowe okna energooszczędne importowane z Zachodu kosztują nawet 1000 zł za mkw. Wszystko to jednak jest dość względne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że okna z drewna mogą kosztować nawet 2 tys. zł za mkw. Te energooszczędne opłacają się więc w zasadzie tylko wtedy, jeśli zrezygnujemy na ich rzecz z drewnianych.
Poza tym równie dużo energii, co dzięki takim oknom, możemy zaoszczędzić, dobrze osadzając okna (warstwa ocieplenia ściany powinna zachodzić na obramowanie okna) i izolując termicznie nadproża (belki nad oknami) oraz szczeliny między parapetem wewnętrznym i wewnętrznym. Bo właśnie przez te miejsca, jeśli są nieszczelne, nie zaizolowane, też może uchodzić dużo ciepła.
Jacek Krzemiński


Katalog firm
Forum
Blogi
Mapa wesołej
Foto
Archiwum










