Irena Kuk: Przyłączenie Wesołej do Warszawy opłaciło się
Irena Kuk podczas zajęć tanecznych Klubu Seniora z Zielonej; fot. Anna Krzemińska
Wywiad z Ireną Kuk, byłą wiceprzewodniczącą Rady Dzielnicy Wesoła,
wyróżnioną w grudniu przez Zarząd Dzielnicy Wesoła tytułem Człowieka
Roku 2010 w dziedzinie spraw społecznych:
- Pracuje Pani w branży ubezpieczeniowej, jest Pani bardzo aktywna
zawodowo. Jak to się stało, że zdecydowała się Pani poświęcić
także działalności społecznej, że znalazła Pani na to czas?
- Był rok 1998. To czas, kiedy podjęto decyzję o przyłączeniu Wesołej do powiatu Mińsk Mazowiecki. Nie podobało się to ani mnie, ani wielu mieszkańcom Wesołej, a w szczególności Zielonej. Wtedy rozpoczęłam - oczywiście, przy poparciu mieszkańców - działania zmierzające do włączenia Wesołej do struktur miasta stołecznego Warszawy. Uważałam, że mieszkając na pograniczu z Warszawą, nie powinniśmy spraw urzędowych załatwiać w Mińsku Mazowieckim, Siedlcach, Lublinie, czy Radomiu. Dla uzyskania możliwie największego poparcia odwiedziłam osobiście wielu mieszkańców Zielonej. W trakcie tych wizyt przeprowadziłam wiele rozmów, również na temat potrzeb mieszkańców.
Okazało się, że w szczególnie trudnej sytuacji są starsi mieszkańcy. Przydomowy ogród i telewizja to jedyne rozrywki. Ze względu na brak miejsca do spotkań, brak możliwości jakiejkolwiek integracji.
W 2002 roku ponownie rozpoczęłam batalię o przyłączenie Wesołej do Warszawy. Nie znajdując poparcia w ówczesnych władzach gminy Wesoła, uzyskałam wsparcie dla tych działań wśród mieszkańców Wesołej. Przy ogromnym zaangażowaniu wielu osób udało się włączyć Wesołą w struktury miasta stołecznego Warszawy na prawach dzielnicy.
Wesoła oczywiście straciła samodzielność, ale zyskała większy budżet inwestycyjny, przyzwoitą komunikację miejską, wyższe płace nauczycieli i lekarzy. W samej Zielonej dzięki temu mamy: nową przychodnię, nową bibliotekę, nową szkołę, kanalizację sanitarną i ulice z nową nawierzchnią. Nie wspominam o tym, ile zyskała Wesoła Centrum i Stara Miłosna. W 2002 roku były Wybory Samorządowe, ktoś namówił mnie do założenia Komitetu Wyborczego. Zostałam radną.
- W tamtym czasie założyła Pani klub seniora w Zielonej, który do
dziś, choć nie dostaje dotacji na swą działalność, bardzo prężnie
działa, organizuje wycieczki, zajęcia taneczne i sportowe, a na jego
spotkania przychodzi po kilkadziesiąt osób. Członkowie klubu mówią,
że dzięki niemu ich życie stało się lepsze, radośniejsze.
- Gdy zbierałam podpisy w sprawie przyłączenia Wesołej do Warszawy, spotykałam się z różnymi ludźmi i zobaczyłam wtedy, że starsi ludzie nie mają tu co robić, gdzie wyjść. Siedzą w domach i oglądają telewizję, czekając na dzieci i wnuki. Przed wychodzeniem z domu powstrzymywało ich także to, że mieliśmy wtedy fatalną komunikację
publiczną i kiepskie drogi. Zaczęłam działać. Najpierw był jednak kłopot z odpowiednim miejscem. W rozmowie z księdzem proboszczem Józefem Skarpetowskim, ustaliliśmy, że odpowiednim miejscem na spotkania seniorów będzie sala parafialna. Oczywiście, wymagało to wyposażenia i adaptacji pod potrzeby Klubu seniora. Dzięki zaangażowaniu księdza proboszcza w dniu 3 kwietnia 2003 roku Klub Seniora w Zielonej został oficjalnie otwarty. Na pierwsze spotkanie przyszło około 40 osób, ale potem frekwencja zaczęła spadać.
Szczęśliwie została otwarta Wesolandia i wtedy ks. Proboszcz rzucił hasło: „.. A może by tak namówić seniorów na pływanie?” Zaproponowałam właścicielom Wesolandii państwu Annie i Sławomirowi Chłoń oraz ówczesnemu burmistrzowi panu Andrzejowi Jastrzębskiemu, żeby dofinansowali bilety wstępu na basen dla seniorów. Tym sposobem seniorzy z Wesołej płacili za wejście na basen 2 zł.
Wygląda na to, że to był bardzo dobry pomysł, bo w 2006 roku pomysł zajęć sportowych dla seniorów podchwyciła Warszawa. 0d 2007 roku wszystkie pływalnie w Warszawie są dostępne za darmo dla seniorów.
A Klub Seniora w Zielonej rozwija się dalej. Seniorzy spotykają się w każdy czwartek. Mają swoje małe i duże Święta, pływają, tańczą, jeżdżą na wycieczki, na wspólne wczasy, trenują „nordic walking”, a przede wszystkim nie są samotni. Mają z kim porozmawiać, podzielić się problemami i radościami, a co najważniejsze wspierają się wzajemnie w trudnych chwilach.
To wszystko dzięki dobrej woli ks. Proboszcza Józefa Skarpetowskiego, pomocy pana Przemysława Jastrzębskiego, pana Sławomira Kalinowskiego oraz pana Zbigniewa Putka i wielu innym ludziom dobrej woli.
- W działalność klubu seniora jest Pani wciąż mocno zaangażowana. Czy
mimo to planuje Pani rozszerzyć swą działalność społeczną?
- Zamierzam bardziej niż dotąd pomagać w rozwoju Stowarzyszeniu Nasza
Wesoła, które powstało w Zielonej, ale chce swą działalnością
obejmować całą dzielnicę.
Proszę też pamiętać, że ja pracuję zawodowo i na to również muszę mieć czas.
Rozmawiał Jacek Krzemiński
Komentarze
- Gość (79.163.36.155) / 11.04.2011 22:38:27
Szanowny Panie Malkontencie,
Mieszkam w Wesołej od 46 lat, i widzę jak się rozwijała dawniej i dzisiaj. Do narzekania przyzwyczaił nas stary system, a do nowych realiów nie chcemy się bardzo przyzwyczaić. Może i są bogatsze dzielnice, lecz my porównujmy to co było kiedyś i dzisiaj. Ktoś, kto pisze że nic się u nas nie robi a przyłączenie do Warszawy uwstecznia nas to to może faktycznie niech się wyprowadzi. Walczyliśmy razem o przyłączenie, i myślę że opłaciło. Pani Ireno tak trzymać. - Gość (193.19.140.202) / 10.02.2011 10:35:17
Szczególnie przy ubezpieczeniu samochodu!!!!!!!!!!!!!!!!!!, przestańcie ludzie pisać głupoty stąd trzeba się jak najszybciej wyprowadzić po 8 latach zamieszkania stwierdzamy że jest tu beznadziejnie (mieszkaniec Stara Miłosna)
- Gość (83.6.151.40) / 05.02.2011 16:06:06
Jak ktoś nie zna podstawowych zasad matematyki i logicznego myslenia , a do tego myli dane statystyczne i fakty, to niech nie zabiera głosu w tak "madry inaczej" sposób.
Dziękjemy Pani Ireno - Gość (77.254.175.199) / 02.02.2011 10:51:21
to jest jakaś paranoja. Ta pani chyba nie zna realiów. Wesoła straciła na włączeniu do Warszawy i to na wiele lat zostaliśmy skazani na stagnację inwestycyjną. Jest nas coraz więcej, płacimy coraz większe podatki i co roku mamy obcinany budżet na inwestycje. Jesteśmy na szarym końcu dzielnic Warszawy jeśli chodzi o stan ulic lub raczej ich brak i to w dzielnicy gdzie mieszka bardzo dużo aktywnych zawodowo osób płacących spore podatki. Wystarczy porównać Wesołą z podwarszawskim Józefowem, Łomiankami czy Sulejówkiem i porównać stan inwestycji tam i u nas. Dlaczego oni nie chcieli się przyłączyć ? Mamy w Wesołej drogą rozbudowaną administrację, która zjada dużą część rocznego budżetu i mamy równolegle olbrzymią drogą administrację stolicy, którą też finansujemy z naszych podatków i to jest efekt przyłączenia do Stolicy. Ta pani powinna popełnić harakiri.


Katalog firm
Forum
Blogi
Mapa wesołej
Foto
Archiwum










