Ciepły dom prawie bez ogrzewania. To możliwe?
To najbardziej energooszczędne domy z obecnie możliwych. Zużywają do ogrzewania 8-10 razy mniej energii cieplnej niż nowe tradycyjne. W zachodniej Europie buduje się je już na masową skalę. Mowa o tzw. domach pasywnych.
Pod koniec lat 80. dr Wolfgang Feist z zespołem specjalistów z niemieckiego Instytutu Mieszkalnictwa i Środowiska postanowił zbadać, czy w środkowoeuropejskim klimacie możliwy jest dom, którego zimą nie trzeba ogrzewać. Wynikiem tych prac była koncepcja tzw. domu pasywnego, który dr Feist wybudował jako pierwszy na świecie. Dziś takie domy, nie wyposażone w kaloryfery i instalację grzewczą, buduje się na Zachodzie już na masową skalę. W Niemczech subsydiuje je państwo (w postaci niskooprocentowanych kredytów) i powstają tam już nawet biurowce, zaprojektowane w oparciu o koncepcję dr Feista. W Austrii z kolei większość pierwszych budynków pasywnych powstała w ramach rządowego programu „Dom Przyszłości” („Haus der Zukunf). Austriacy uznali bowiem, że energooszczędne budownictwo to najlepszy sposób na zmniejszenie emisji CO2 i większą niezależność energetyczną ich kraju. Dziś jedna trzecia budowanych w Austrii gmachów mieszkalnych to domy pasywne.
Idea budownictwa pasywnego polega w praktyce na tym, żeby dom prawie nie zużywał gazu, oleju opałowego, węgla czy prądu do ogrzewania i był jak najbardziej samowystarczalny energetycznie. Jak to osiągnąć? Po pierwsze taki budynek musi mieć zwartą, prostą bryłę. Każde połączenie konstrukcyjne (np. ścian zewnętrznych z fundamentem i stropami, dachu ze ścianami, komina z dachem) to tzw. mostek termiczny. Innymi słowy te miejsca są zwykle nieszczelne i przepuszczają – tak, jak załamania ścian - dużo ciepła. Im więc ich mniej, im mniej wykuszy, dobudówek, nadbudówek, poddaszy z balkonem, tym lepiej. Nie znaczy to jednak, że dom pasywny musi być brzydkim klockiem z płaskim dachem, bo taka bryła jest najbardziej zwarta. Wszystko zależy od parametrów, jakie chcemy uzyskać. Jeśli zależy nam na tym, by dom był ładny, musimy w kwestii energooszczędności iść na kompromis i np. wybrać spadzisty dach zamiast płaskiego.
Druga zasada jest taka, żeby w jak największym stopniu korzystać z energii słońca. To dlatego dom pasywny musi mieć jedną ze ścian skierowaną wprost na południe. Ta ściana powinna być w większości przeszklona. W ten sposób powstaje bowiem „efekt szklarni” i dom dzięki energii słonecznej sam się nagrzewa. W nocy okna od południowej strony trzeba zasłaniać roletami, bo im zimniej na zewnątrz, tym więcej ciepła ucieka przez szyby. Z tych samych powodów najlepiej byłoby, gdyby północna ściana domu była w ogóle pozbawiona okien. Bo przez zacienione szyby ucieka więcej ciepła.
Zasada numer trzy to jak najlepiej zaizolować budynek. Ściany obłożyć styropianem o grubości 30 cm, a dach – nawet 40-centymetrową warstwą wełny mineralnej. Zamontować superszczelne drzwi i energooszczędne okna, to znaczy takie, które mają potrójne szyby. Oprócz tego zminimalizować ucieczkę ciepła przez mostki termiczne. – To oznacza, że w tych miejscach musimy zastosować dodatkową izolację – mówi Konrad Czekalski z firmy ZRB, która wybudowała jeden z pierwszych w Polsce certyfikowanych domów pasywnych. – Myśmy na przykład w miejscu, gdzie ściany łączą się z fundamentami zastosowali beton z włóknami nie przenoszącymi zimna, a otwory w tym betonie wypełniliśmy styropianem. Takie rozwiązanie pełni jednocześnie funkcję hydroizolacji, bo tak zaizolowany mostek termiczny nie przewodzi wilgoci. To o tyle ważne, że przez mostki termiczne do ścian dostaje się wilgoć, co może skończyć się ich zagrzybieniem.
By budynek mógł dostać certyfikat domu pasywnego, musi przejść tzw. test szczelności, podczas którego sprawdza się, czy gdzieś nie dostaje się do niego powietrze z zewnątrz. Do tego wbrew pozorom nie wystarcza izolacja cieplna ścian, dachu, podłogi i mostków termicznych. Murarze, kładąc zaprawę, nie są w stanie idealnie równo jej rozprowadzić i wskutek tego w ścianie – między cegłami czy pustakami - powstają malutkie szparki. A zewnętrzna izolacja nie zawsze je uszczelnia. Dlatego budowanie domu pasywnego, osadzanie w nim okien, drzwi, musi być bardzo dokładne i wymaga niestandardowych technologii (np. ścian nie budowanych z cegieł, ale wylewanych – przy użyciu specjalnych szalunków – choćby z betonu zmieszanego ze styropianem, czyli tzw. styrobetonu). Bo przez mikroszczeliny nie tylko ucieka ciepło, ale dostaje się do ścian wilgoć, która może zagrzybić budynek i zepsuć izolację cieplną. Oczywiście, woda dostaje się do środka budynku także w wyniku naturalnego zjawiska zwanego dyfuzją boczną, ale temu można zapobiec, jeśli zastosujemy izolację przepuszczającą parę wodną (tzw. paroprzepuszczalną).
Sceptyk powiedziałby, że w takim superszczelnym domu panuje pewnie straszny zaduch. Nic bardziej mylnego. Każdy budynek pasywny, właśnie ze względu na swoją szczelność, musi być wyposażony w wentylację mechaniczną, która wymienia powietrze w mieszkaniu dużo sprawniej i szybciej niż stosowana zazwyczaj w polskich domach wentylacja grawitacyjna. Do mechanicznej instalacji wentylacyjnej obowiązkowo dołączany jest w budynku pasywnym rekuperator, który odzyskuje nawet 90 proc. ciepła z uchodzącego na zewnątrz powietrza. Kolejnym źródłem energii w takim domu jest tzw. pompa ciepła, która wykorzystuje fakt, że pod ziemią, im jest głębiej, tym cieplej. Składa się ona z rurek zagłębionych w gruncie, którymi płynie woda i ogrzewa się ciepłem ziemi. Budynek pasywny wyposażony jest zawsze także w kolektory słoneczne, które ogrzewają wodę.
Dzięki tym wszystkim rozwiązaniom właściciel takiego domu nie tylko wydaje mniej na ogrzewanie, ale także na rachunki za ciepłą wodę do mycia. Bo podgrzewają ją niemal za darmo kolektory słoneczne i pompa ciepła. Druga strona medalu to wyższe niż w przypadku budownictwa tradycyjnego koszty budowy domu pasywnego. Na szczęście, ta różnica – wraz z upowszechnianiem się i obniżaniem cen energeooszczędnych technologii - jest coraz mniejsza. Do niedawna wynosiła ona w Polsce ok. 30 proc. Dziś to już tylko 15-20 proc., ale przede wszystkim przez koszty dodatkowe, takie, jak zakup rekuperatora, pompy ciepła i kolektorów słonecznych. Sam gruntowy wymiennik ciepła może kosztować z montażem 30-40 tys. zł.
Jednak te wydatki szybko się zwracają. Budynek pasywny bowiem sam się ogrzewa i tylko w czasie mrozów trzeba go trochę podgrzać gazem czy grzałką elektryczną umieszczoną obok rekuperatora. Trochę energii elektrycznej zużywają też podczas pracy pompa ciepła, kolektory słoneczne i rekuperator. Ale w sumie dom pasywny potrzebuje do ogrzania nawet 8-krotnie mniej energii niż nowy budynek postawiony w tradycyjny sposób.
- Nasz dom pasywny ma 206 metrów kwadratowych powierzchni – mówi Konrad Czekalski z firmy ZRB. - Miesięczny koszt jego ogrzewania to 70 zł, czyli mniej więcej tyle, ile wielu z nas płaci za telefon komórkowy.
Dla porównania: ogrzewanie nowego, tradycyjnego domu o tej samej powierzchni może kosztować 8-10 razy więcej. W przypadku starych, nieocieplanych domów ta różnica może być nawet 20-krotna. To dlatego coraz więcej firm budowlanych w Polsce ma w swojej ofercie domy pasywne. Choć gotowych, w całym kraju, jest na razie raptem kilkanaście. Ale to dopiero początek.
- Tą ideą zaraził mnie Gunter Schlagowski, założyciel Polskiego Instytutu Domów Pasywnych – opowiada Czekalski. – Podczas wykładu w warszawskim Pałacu Kultury i Nauki powiedział do słuchaczy: projektujcie i budujcie takie domy, które będą standardem za 10-20 lat. I takim standardem według niego będą w przyszłości domy pasywne.
Warto wiedzieć:
15-20 proc. – o tyle więcej niż w przypadku budynku tradycyjnego kosztuje budowa domu pasywnego
Źródło: Polski Instytut Domów Pasywnych
70 zł – tyle miesięcznie może kosztować ogrzewanie 200-metrowego domu pasywnego
Źródło: ZRB
Porównanie zużycia energii do ogrzewania w różnych typach budynków:
Domy budowane w Polsce do 1966 r., które nie przeszły termomodernizacji: 240-350 kWh na 1 m2 powierzchni
Domy budowane w Polsce w latach 1993-1997 – 120-160 kWh na 1 m2 powierzchni
Domy energooszczędne – 25-70 kWh na 1 m2 powierzchni
Domy pasywne – 10-25 kWh na 1 m2 powierzchni
Źródło: Polski Instytut Domów Pasywnych
Grubość izolacji cieplnej w domu pasywnym:
Ściany – 30 cm
Dach – 40 cm
Podłoga na parterze – 30 cm
Jacek Krzemiński


Katalog firm
Forum
Blogi
Mapa wesołej
Foto
Archiwum










