Chemin Neuf w Wesołej - jak to będzie?
Rozmowa z ojcem Mariuszem Tłokińskim z Chemin Neuf, od niedawna proboszczem wesołowskiej parafii Opatrzności Bożej oraz ze Zbigniewem Słupem, liderem Wspólnoty Chemin Neuf w Polsce, który do października mieszkał w Wesołej (teraz mieszka w Sulejówku)
Jacek Krzemiński: Gdy patrzy się na strukturę Wspólnoty Chemin Neuf w Polsce, odnosi się wrażenie, że jej głównym ośrodkiem jest dom rekolekcyjny przy parafii Opatrzności Bożej w Wesołej. Jak to wrażenie ma się do rzeczywistości?
Zbigniew Słup: To faktycznie jest główny ośrodek naszej Wspólnoty w Polsce. Naszą pierwszą siedzibą był dom jednorodzinny na ulicy Miączyńskiej na Mokotowie, który nadal jest jednym z naszych domów wspólnotowych. W 1998 roku zaprosił nas do wesołowskiej Parafii Opatrzności Bożej ks. Stefan Wysocki, przekazując nam do prowadzenia tutejszy dom rekolekcyjny. To był dla nas przełom, bo dzięki temu Wspólnota zaczęła wzrastać. Zwykle jest tak, że wspólnota religijna tworzy się i koncentruje tam, gdzie jest coś trwałego. Kościół czy jakiś inny budynek, w którym członkowie wspólnoty mogą się spotykać, organizować swoje życie wspólnotowe. To, że my mieliśmy i mamy takie miejsce w Wesołej, sprawiło, że większość członków Chemin Neuf w Polsce to wciąż mieszkańcy Warszawy i okolic. Część z nich jest z Wesołej. Przez wesołowski ośrodek przewinęło się bardzo wiele osób.
Wciąż mamy tu nasze spotkania, także te związane z formacją duchową, tu nadal istnieje nasza fraternia życia.
JK: Fraternia życia?
ZS: We Wspólnocie Chemin Neuf razem, obok siebie, żyją małżeństwa i rodziny, kapłani, osoby konsekrowane – bracia i siostry oraz osoby stanu wolnego, a więc są w niej reprezentowane wszystkie stany Kościoła. Przeżywamy dwie równorzędne formy życia wspólnotowego: większość członków wspólnoty mieszka we własnych mieszkaniach i pracuje zawodowo, spotykając się z braćmi i uczestnicząc w pełni w apostolskiej misji wspólnoty (tworzą oni wówczas tzw. fraternie dzielnicy). Inni - i tych jest znacznie mniej - mieszkają razem pod jednym dachem, tworząc tzw. fraternie życia, tak jak np. w Wesołej.
JK: Ilu członków Wspólnoty mieszka w wesołowskim ośrodku?
Ojciec Mariusz Tłokiński: Ja i ojciec Sebastian, pełniący w parafii funkcję wikariusza oraz ojciec Mieczysław (ze Zgromadzenia Księży Werbistów, który pomaga nam w pracy parafialnej) mieszkamy na plebanii. W samym domu rekolekcyjnym mieszkają cztery siostry zakonne i aktualnie jedno małżeństwo z dwójka dzieci. Są także osoby stanu wolnego, które - będąc na etapie rozeznawania swojego powołania, szukając swojej drogi - chcą poznać naszą Wspólnotę i nasz sposób życia.
JK: Świeccy, którzy mieszkają w domach wspólnotowych, pracują poza nimi, są aktywni zawodowo?
ZS: Tak, bardzo często. Ja i moja rodzina mieszkaliśmy w wesołowskiej fraterni życia przez sześć lat. Moja żona w tym czasie cały czas pracowała jako redaktor, głównie w Wydawnictwie WAM. Dalej wykonuje tę pracę, prowadzi też warsztaty i szkolenia. Ja jestem z wykształcenia geofizykiem, ale najpierw byłem katechetą, potem założyłem i prowadziłem przez 12 lat katolickie Wydawnictwo „M” z Krakowa. W 2004 roku, gdy ojciec Laurent Fabre, założyciel Wspólnoty Chemin Neuf, powierzył mi prowadzenie wspólnoty w Polsce, musiałem zająć się już tylko tym.
JK: Mówiliśmy o dwóch domach wspólnotowych w Wesołej i na Mokotowie. Dziś jednak wasza Wspólnota ma w Polsce więcej swoich ośrodków.
ZS: Prowadzimy akademik w Łodzi, w budynku przekazanym nam przez miasto. Studenci, którzy chcą być mieszkańcami tego akademika zobowiązują się do uczestnictwa w organizowanych przez nas spotkaniach formacyjnych, rekolekcjach czy prostych pracach, związanych z utrzymaniem tego domu, na przykład w sprzątaniu.
W 2009 roku arcybiskup H.enryk Hoser powierzył nam prowadzenie parafialnego ośrodka duszpasterskiego w Mistowie koło Mińska Mazowieckiego, gdzie jest też mała fraternia życia. Kolejną fraternię życia mamy w Lublinie.
Powołaliśmy też Fundację Chemin Neuf, w ramach której działa w Warszawie specjalistyczna przychodnia psychologiczna „Pracownia Dialogu” (www.pracowniadialogu.pl), którą kieruje jedna z osób należących do naszej Wspólnoty.
JK: A jak wygląda wasza formalna przynależność do Kościoła katolickiego?
ZS: Działamy jako Publiczne Stowarzyszenie Wiernych Wspólnota Chemin Neuf, erygowane przez biskupa. Na terenie archidiecezji warszawskiej Wspólnotę erygował prymas kardynał Józef Glemp, w 2005 roku, a w 2010 r. na terenie diecezji warszawsko-praskiej arcybiskup Henryk Hoser. Niezależnie od tego prymas Glemp, w 2003 roku, przyjął do archidiecezji warszawskiej Klerycki Instytut Zakonny Chemin Neuf, gromadzący księży oraz braci zakonnych, który od września 2009 r. jest na prawach papieskich.
JK: Gdy Chemin Neuf podejmowała odpowiedzialność za parafię Opatrzności Bożej w Wesołej, pojawiały się głosy, że wspólnota ekumeniczna nie powinna prowadzić parafii katolickiej.
MT: My nie jesteśmy wspólnotą ekumeniczną, ale wspólnotą katolicką o ekumenicznym powołaniu. Nie robimy niczego wbrew Kościołowi, mieścimy się w tym, co w nim dopuszczone. Działamy na rzecz jedności nie tylko między chrześcijanami, religiami, ale i między narodami, na rzecz jedności w rodzinie, jedności małżeństw i jedności osoby ludzkiej, jej integralności. Bardzo ważne jest dla nas duszpasterstwo dla małżeństw i dla nastolatków. Prowadzimy dla nich specjalne rekolekcje.
JK: Do Chemin Neuf mogą jednak należeć członkowie innych odłamów chrześcijaństwa.
ZS: Mogą, za zgodą swych przełożonych. Stosujemy się przy tym do słów Jana Pawła II, skierowanych do wszystkich kościołów chrześcijańskich: „To, co możemy robić razem, róbmy razem”.
Szukajmy tego, co łączy, a nie, co dzieli. Możemy razem się modlić, możemy razem pracować, oczywiście, zachowując nasze różnice i tożsamość, czyli np. nie organizując wspólnych mszy. Polska ma swoją specyfikę, chrześcijanie w naszym kraju to w zdecydowanej większości katolicy, co też znajduje odzwierciedlenie we Wspólnocie Chemin Neuf w Polsce, w której są sami katolicy, jak do tej pory.
JK: Ci, którzy protestowali przeciwko przekazywaniu parafii Opatrzności Bożej waszej Wspólnocie, bali się zmian. Tego, że teraz będą musieli inaczej się modlić, że zmieni się forma mszy świętych, że podczas nich trzeba będzie tańczyć czy machać rękami. Bo przecież znani jesteście z tego, że łączycie modlitwę z tańcem.
ZS: Tak, ale tu jest chyba małe nieporozumienie. Po pierwsze, na pewno w tej parafii nie będziemy nikomu niczego narzucać. Po drugie, to prawda, tańczymy podczas naszych spotkań wspólnotowych, ale nie w czasie liturgii, nie w czasie mszy świętej! Zresztą nie jesteśmy jedyną wspólnotą, która wykorzystuje taniec do modlitwy czy wspólnego świętowania.
Nasza Wspólnota to jedna z wielu w Polsce inicjatyw, które są pokłosiem II Soboru Watykańskiego, które nawiązują do niego, do posoborowej odnowy Kościoła, zakładającej, że parafia ma być wspólnotą wspólnot.
Jednym z takich ruchów posoborowej odnowy Kościoła jest np. Odnowa w Duchu Świętym, spotykana w wielu polskich parafiach. Nasza liturgia nie odbiega jednak od tradycyjnej, o czym parafianie z parafii Opatrzności Bożej zdążyli się już przekonać.
Są jednak też takie msze, które celebrujemy z parafialnymi grupami modlitewnymi i na których na przykład wszyscy podnoszą ręce i śpiewają. Generalnie rzecz ujmując, nie boimy się wyrażać swej wiary także poprzez swoje ciało, ruch, taniec. Ale to zalecali i święci, np. Św. Dominik, który mówił, żeby modlić się również ciałem.
Jesteśmy wspólnotą ewangelizacyjną. We Francji biskupi poprosili nas o poprowadzenie jednej z paryskich parafii, która przeżywała głęboki kryzys. Powierzyli ją nam, bo liczyli, że dzięki nowym formom ewangelizacji, jakie stosowaliśmy, ta parafia odżyje. To się sprawdziło. Ta parafia dziś kwitnie, liczba osób przychodzących tam na msze święte podwoiła się.
MT: Eucharystia ma być świętowaniem tego najważniejszego w dziejach ludzkości wydarzenia, jakim było zmartwychwstanie Chrystusa. Ewangelia to przecież Dobra Nowina, orędzie miłości i radości. Św. Franciszek Salezy mawiał: „Smutny święty to żaden święty”. Jan Paweł II powiedział, że ewangelizacja musi szukać nowych form, środków wyrazu.
On sam to robił, nieustannie pielgrzymując po świecie, czego nie robili jego poprzednicy. Reformy i zmiany towarzyszą Kościołowi od zarania.
Jednocześnie Kościół zawsze był bardzo szeroki, miał wiele form i ci, którzy wolą te tradycyjne, znajdą je w nim. My sami w poszukiwaniu nowych form nie chcemy, oczywiście, wywracać wszystkiego do góry nogami.
Zależy nam na dotarciu do młodych, do czego potrzebna jest i dobra homilia, i osobisty kontakt, i dobra animacja muzyczna.
JK: Czy to chcielibyście robić także w parafii Opatrzności Bożej?
MT: Nie ma ku temu żadnych przeszkód. Chcemy przyciągać młodych z tej parafii do Kościoła. Nie zamierzamy jednak niczego burzyć, by potem budować wszystko od nowa, na gruzach starego. Chcemy kontynuować to, co było dotąd i z czasem uzupełniać to o nowe propozycje. To jednak nie będzie zmiana kierunku.
JK: Co może dać parafii Opatrzności Bożej podjęcie za nią odpowiedzialności przez Wspólnotę Chemin Neuf?
ZS: Ks. Arcybiskup powierzył odpowiedzialność za parafię kapłanom naszego Instytutu zakonnego. Ale oni nie są sami, mają oparcie w pozostałych członkach naszej Wspólnoty. To jest nasza wielka siła, że Wspólnotę tworzą zarówno duchowni, siostry zakonne, jak i świeccy, którzy wzajemnie się uzupełniają, pomagają sobie, wspierają się, dzielą swoim doświadczeniem i świadectwem.
JK: To jak w Opus Dei.
ZS: Jednak chyba trochę inaczej. W naszej Wspólnocie wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami, wszyscy są sobie równi, dzięki czemu możemy naszym życiem wspólnotowym wspierać pracę duszpasterską naszych księży, niejako nieść ich w tej pracy. W parafii Opatrzności Bożej może to wyglądać na przykład tak, że świeccy ze Wspólnoty będą pomagać księżom w pracy z młodzieżą, animować muzycznie msze święte do niej adresowane albo wykonywać jakieś prace fizyczne. Nasze rekolekcje ignacjańskie prowadzi ekipa wspólnotowa, gdzie zawsze obecny jest ksiądz, siostry i świeccy.
JK: A czym dla Chemin Neuf jest prowadzenie parafii Opatrzności Bożej w Wesołej, czyli pierwszej dużej parafii w Polsce?
ZS: To jest dla nas duże wyzwanie. To mobilizuje nas do jeszcze większego zaangażowania w dzieło nowej ewangelizacji, a także do pracy na rzecz jedności w tym środowisku.
JK: Na koniec zapytam o sprawę dość drażliwą. Przejęcie odpowiedzialności przez Wspólnotę Chemin Neuf za wesołowską parafię było przez niektórych komentowane też tak, że może to skutkować „wypływaniem” części środków parafialnych na zewnątrz, przekazywaniem ich na różne inicjatywy Wspólnoty, zasilaniem jej kosztem parafii.
MT: To bezpodstawne obawy. Wspólnota i parafia mają osobną księgowość, ich finanse są rozdzielone. Plebania, kościół i cmentarz pozostają własnością diecezji, my, będąc w posłudze parafii, je tylko użytkujemy, administrujemy nimi. Na koniec roku będę przedstawiał parafianom sprawozdanie finansowe z działalności parafii, chciałbym też powołać radę parafialną. Wspólnota Chemin Neuf prowadzi 20 parafii na świecie, mamy już więc doświadczenie w tym względzie, wiemy, jak rozdzielać finanse parafii od finansów Wspólnoty.
JK: Ale skoro i tam Wspólnota ma osobne finanse, to z czego się utrzymuje?
ZS: Z darowizn, darów osób fizycznych i prawnych, dziesięciny braci z fraterni dzielnicy pracujących zawodowo czy też z pracy własnej. Sporo rzeczy robimy własnymi siłami, co pozwala zmniejszyć koszty. Przy inwestycjach posiłkujemy się środkami zewnętrznymi. Na przykład remont naszego akademika w Łodzi sfinansowaliśmy z pieniędzy przekazanych nam przez organizację niemieckich katolików Renovabis. Dom rekolekcyjny w Wesołej prowadzimy własnymi siłami od 13 lat i udaje się go nam utrzymywać w dobrym stanie, też dzięki solidarności całej Wspólnoty międzynarodowej.
JK: Czy służy on tylko Wspólnocie i organizowanym przez nią rekolekcjom?
MT: Oczywiście nie tylko. Staramy się, by był on maksymalnie wykorzystany i przyjmujemy na weekendy różne grupy kościelne, np. neokatechumenat, Wspólnotę Emmanuel. Udostępniamy go również na rekolekcje innym kościelnym wspólnotom tak jak np. w wakacje Wspólnocie Przymierza Rodzin „Mamre”.
Staramy się, aby dom rekolekcjny w maksymalnym stopniu się samofinansował, co nie jest rzeczą łatwą. Także organizowane przez nas tutaj weekendowe i tygodniowe spotkania dla małżeństw i młodzieży, rekolekcje ignacjańskie są otwarte dla wszystkich – uczestniczą w nich od lat osoby z całej Polski. Ja sam życzyłbym sobie, żeby i parafianie chcieli z tych propozycji jak najszerzej korzystać. Zapraszam więc do domu rekolekcyjnego w Wesołej!
Więcej informacji o Chemin Neuf i o jej działalności można znaleźć na stronie:
www.chemin-neuf.pl oraz na stronie międzynarodowej Wspólnoty www.chemin-neuf.org
Komentarze
- Gość (87.205.157.198) / 28.11.2011 18:50:58
Bardzo proszę o wskazanie mi nowych inicjatyw w parafii , bo jakoś jeszcze nic nie zauważyłam nowego, chyba tylko to że jest wieczorem ciemno przed Kościołem.
- Gość (87.205.157.198) / 28.11.2011 18:41:14
Polecam nowy artykuł Nowa droga Opatrzności Bożej z dn. 28.11
- Gość (83.31.21.227) / 28.11.2011 18:20:44
Ta dyskusja zaczyna przypominać (bez obrazy) dyskusję gęsi z prosięciem. Co ma wspólnego kształtowanie młodzieży z łapczywym rzutem na mienie parafialne? Co ma wspólnego uduchawianie parafian z nauką "załatwiania " swoich spraw pod polityczno-kurialnym stołem? W tym zakresie członkowie tej wspólnoty zostali ostatnio doskonale uformowani. Formowanie powinno przebiegać w modlitewnym zaciszu, a nie poprzez ryzykowne posunięcia całkiem materialne. Rosyjskie przysłowie mówi: "Niechciany gość jest gorszy od Tatarów". Jest w tym jakaś prawda.
- Gość (85.222.100.152) / 28.11.2011 14:36:02
"Nieufność wesołowskich parafian"
Nie jest to zdanie wszystkich parafian, a nawet nie jest to zdanie większości.
"sens umiejscowienia wspólnoty ewangelizacyjnej na terenie prężnej parafii"
Najpierw trzeba członków tej wspólnoty gdzieś uformować, a najlepiej jeśli jest to prężna parafia, która może ich wspierać swoim doświadczeniem.
"dlaczego "marnuje" się ich pasję , zapał i potencjał intelektualny do pracy na terenie ukształtowanej już duchowo i organizacyjnie parafii."
Parafia nigdy nie jest ukształtowana. To jest właśnie problem, że nie dostrzega się potrzeby kształtowania młodzieży i dlatego coraz bardziej starzeje nam się kościół. Tacy ludzie jak nasi księża są nam bardzo potrzebni, żeby aktywizować młodych od których już za chwilę będzie zależała przyszłość parafii i kraju.
"Co nowego ma wnieść u nas ta współnota i jej duchowni, zamiast, z większym pożytkiem dla Kościoła, pracować nad potrojeniem liczby wiernych we francuskiej, czeskiej czy niemieckiej parafii? "
Ma spowodować, że nie tylko tych dwóch księży będzie w stanie pojechać do tych krajów ewangelizować, ale również nasi parafianie gdy wyjadą poza granice parafii i znajdą się poza gronem najbliższych będą w stanie świadczyć o Chrystusie.
"Nie chciałabym nikogo krzywdzić błędnymi domysłami , ale nie mogę się oprzeć natrętnej myśli, że Wspólnota Chemin Neuf ma powoli, niepostrzeżenie przemodelować naszą tradycyjną polską religijność na tę "nowoczesną", ogólnoeuropejską."
Po rekolekcjach wspólnoty i po rozmowach z księżmi można powiedzieć tylko, że przemodelowanie może nastąpić tylko na głęboką polską, tradycyjną religijność. Chyba nie ma nic złego w poszukiwaniu jak jeszcze mocniej żyć miłością, jak jeszcze lepiej naśladować Chrystusa.
Religijność ta tradycyjna jest przekazywana "z ojca na syna, z matki na córkę". W te sfery żadna wspólnota poza rodzinną nie ma dostępu. Ważne żeby wspólnota umiała to wykorzystać i rozwinąć, pokazać, że za tą tradycją kryje się coś pięknego, coś pociągającego, coś dużo głębszego. Korzenie wspólnoty Chemin Neuf nie zaszkodzą naszej tożsamości. To, że odkryję w mojej tożsamości coś więcej niż tylko tradycję to tylko mnie umocni w chęci podtrzymania tej tradycji. - Gość (83.31.21.227) / 28.11.2011 10:35:04
Bardzo mądra wypowiedź, oddająca istotę rzeczy. Gratuluję.
- Gość (82.210.159.37) / 27.11.2011 22:52:18
Chrześcijanie w Polsce umieją się modlić radośnie, klaszcząc, tańcząc i śpiewając. Modliliśmy się tak z naszym Papieżem podczas Jego pielgrzymek, modlimy się tak co roku podczas spotkań w Lednicy, podczas pieszych pielgrzymek do Częstochowy , podczas spotkań oazowych.... Nie jesteśmy "sztywniakami". Nieufność wesołowskich parafian do Wspólnoty Chemin Neuf wynika z przyczyn innej natury : nurtujące jest pytanie o sens umiejscowienia wspólnoty ewangelizacyjnej na terenie prężnej parafii, o ogromnym procencie zdeklarowanych (i praktykujących) katolików, z wieloma działającymi grupami modlitewnymi,lektorami,bielankami itd , podczas gdy postępująca w zatrważającym tempie dechrystianizacja Europy Zachodniej wymaga ewangelizacji , wręcz działalności misyjnej. To tam (choćby we Francji - kraju pochodzenia idei Chemin Neuf) potrzebna jest praca , pasja i zaangażowanie księży i osób świeckich pragnących "pozyskać" dla Chrystusa jak najwięcej zbłąkanych owiec. To tam, w krajach laickich , gdzie trzeba podejmować próby przyciągnięcia do Kościoła często nawet ateistów, wszelkie formy nowatorskie, innowacyjne , mające zwiększyć "atrakcyjność" spotkań wspólnotowych mają sens. Tam działalność grupy Chemin Neuf byłaby naprawdę potrzebna. Oczywiście , w Wesołowskiej parafii, jak pewnie w każdej, na pewno także jest wiele do poprawienia, ale do takiej działalności wystarczali i wystarczyliby nadal księża diecezjalni, choćby ci, którzy do tej pory z powodzeniem ją prowadzili.
Jestem w kościele często, w niedziele i w dni powszednie. Poznałam więc już trochę naszych nowych kapłanów. Jestem pod wrażeniem niektórych przemyśleń ojca Sebastiana. W Jego kazaniach i posłudze wyczuwa się autentyczną głęboką duchowość. Odpowiada mi także typ osobowości i treści kazań ojca Mateusza. To mądry ksiądz, choć może dla niektórych zbyt mało ekspresyjny. Jestem pełna uznania dla kultury osobistej i taktu nowego proboszcza.
Zastanawiam sie jednak ciagle, dlaczego tym młodym duchownym zlecono pracę właśnie tu, dlaczego "marnuje" się ich pasję , zapał i potencjał intelektualny do pracy na terenie ukształtowanej już duchowo i organizacyjnie parafii. Co mają wnieść nowego?... Pomysł utworzenia młodzieżowego zespołu mającego animować jedną niedzielną Mszę Sw. i organizować dla młodzieży comiesięczny Wieczór Wielbienia był już domówiony z księdzem Mariuszem Czyżewskim, rekolekcje czy formacje dla małżeństw i innych środowisk mogą prowadzić inne grupy czy wspólnoty, które i tak, jak czytamy w wywiadzie, będą je organizować , tyle, że... wynajmując salę katechetyczną od Wspólnoty Chemin Neuf. Co nowego ma wnieść u nas ta współnota i jej duchowni, zamiast, z większym pożytkiem dla Kościoła, pracować nad potrojeniem liczby wiernych we francuskiej, czeskiej czy niemieckiej parafii?
Nie chciałabym nikogo krzywdzić błędnymi domysłami , ale nie mogę się oprzeć natrętnej myśli, że Wspólnota Chemin Neuf ma powoli, niepostrzeżenie przemodelować naszą tradycyjną polską religijność na tę "nowoczesną", ogólnoeuropejską. Jak poczucie tożsamości i patriotyzm poszczególnych narodów UE ma zaniknąć, tak może i wiara ma być zunifikowana, pozbawiona jakiejkolwiek narodowej specyfiki : "Można oczywiście modlić się i za ojczyznę. Można dzisiaj , na przykład, pomodlić się za rządzących...Ale trzeba pamiętać, że Bóg jest ważniejszy niż honor i ojczyzna" - usłyszeliśmy podczas Mszy Św. 11-ego listopada, w dniu Święta Niepodległości w krótkim, ascetycznym, wręcz oschłym kazaniu goszczącego w Wesołej ojca Krzysztofa. Tak, to prawda : Bóg jest zawsze na pierwszym miejscu. Tyle, że można Go wielbić także poprzez miłość do Ojczyzny. Nasze dzieje tak ukształtowały mentalność Polaków, że dzięki wierze w Boga umiemy bardziej kochać Ojczyznę, a dzięki miłości do Niej i odpowiedzialności za Nią , silniejsza jest nasza wiara. I nie ma w tym nic złego, co należałoby zmieniać! Nie trzeba nam na siłę zaszczepiać zachodnich wzorów, pracować nad zmianą naszej mentalności, rugować z naszej pobożności tego, co patriotyczne, maryjne czy nawet ludowe...
Wiemy, że jedną z głównych intencji działalności Chemin Neuf jest budowa jedności chrześcijan. To zbożny cel. Nie osiągnie się go jednak przez unifikację praktyk religijnych i mentalności poszczególnych społeczności chrześcijańskich. Nie tędy droga. Tutejsi parafianie są wdzięczni za wszelkie gesty Wspólnoty świadczące o poszanowaniu naszych zwyczajów i uczuć. Na wszystkie europejskie "nowinki"w zachowaniu i sposobie myślenia pozostaniemy jednak odporni. Chcemy być religijni po polsku. A silna wiara Polaków (bo wciąż, na tle innych narodów Europy, jest silna) - to nasz cenny wkład w Jedność Chrześcijan, o którą modlimy się przecież podczas każdej Mszy Swiętej .
Parafianka religijna po polsku
- Gość (87.205.200.157) / 26.11.2011 21:30:31
Na temat poprzedniej opinii. Przebaczyć można i trzeba, ale ten lub ci co zrobili ogromną krzywdę parafii i parafianom najpierw powinni uderzyć się w piersi , żałować swego czynu i odpokutować za olbrzymie złe skutki swego czynu. Tymbardziej, że nie było najmniejszego powodu do tych zmian , to spadło jak grom z jasnego nieba , powodem jak już wszyscy doskonale wiedzą wrogość Prałata do Proboszcza Zbigniewa , który wykorzystał swoją zażyłosć z platwormą obywatelską i Kurią . W tej sytuacji nigdy nie będzie dobrze jak dalej będzie jechało się na kłamstwie, obłudzie i fałszu. Trzeba usunąć przyczynę , a skutki znikną. Nie można traktować Parafian jak stada bezrozumnych baranów i udawać ,że nic się nie stało , stało się i to spowodowało ogromną krzywdę Kościołowi .Bo to zgorszenie spowodowało odejście dużej liczby Parafian o tym niech pamiętają sprawcy.
- Gość (77.255.253.206) / 24.11.2011 10:35:58
Bardzo liczę na to ,że kiedyś przyjdzie taki dzień , że w parafii będzie wielkie święto i wszyscy będą mówili jednym językiem, ale żeby to się stało w parafii powinno dojść do oczyszczenia atmosfery ,a jak się to ma stać myślę że zadbają o to obecni kapłani , bo nic samo się nie stanie ,należy dopuścić do spotkania zwaśnionych stron i pozwolić , aby wypowiedziały się co kogo boli i jak sobie nawzajem przebaczyć , aby rozpocząć wszystko od nowa. Modlitwa bardzo pomaga , ale sama modlitwa to może być za mało , a myślę że Ci którzy posługują modlitwą o uzdrowienie , czy o uwolnienie to wiedzą o czym mówię.
- Gość (46.112.190.240) / 24.11.2011 01:10:37
Z domu rekolekcyjnego korzystają wszyscy, którzy tylko chcą z niego korzystać. Obecni księża znacząco to ułatwiają. Z tego co obserwuję ataki kierowane są raczej na wszystko co dzieje się w parafii. Można mieć żal do jakichś decyzji z przeszłości choć nie wiem dlaczego mieć pretensje do wspólnoty, która tym domem się bardzo dobrze zajmuje, a już na pewno nie wiem dlaczego mieć żal do księży, którzy bardzo dobrze wykonują swoją pracę.
Widziałem wiele domów rekolekcyjnych przy różnych parafiach w Polsce i doskonale znam problemy takich obiektów. Ich budowa to jedno, a utrzymanie... tu się zaczynają schody. Jestem bardzo wdzięczny tym parafianom którzy włożyli tak dużo pracy w stworzenie tego obiektu z którego obecni parafianie mogą korzystać. W Wesołej wszystko funkcjonuje bardzo dobrze w porównaniu do wielu takich obiektów w Polsce - dzięki pracy ks. Stefana, ks. Zbyszka, wspólnot parafialnych. Ja zupełnie nie rozumiem dlaczego ktoś miałby być oszukanym. Jak inaczej miałby funkcjonować dom rekolekcyjny? Jestem przedstawicielem parafian nienależącym do żadnej wspólnoty ale korzystam z tego dobrodziejstwa i nie widzę przeszkód, żeby każdy kto tylko chce mógł z niego korzystać.
To, że domem zajmuje się na stałe wspólnota uważam za duży plus - dzięki temu obiekt nie niszczeje, a proboszcz ma bardzo ułatwione zadanie pod względem zarządzania takim obiektem.
Myślę, że teraz kiedy zacznie się kolęda w Wesołej warto porozmawiać z naszymi nowymi kapłanami. Skoro są osoby, które widzą rolę domu rekolekcyjnego inaczej to może warto o tym rozmawiać ponieważ każda inicjatywa może być zaczątkiem czegoś bardzo pozytywnego. Spróbujmy pomyśleć co można zrobić, żeby wszyscy byli zadowoleni. Na razie po kilku rozmowach widzę, że nowi księża są bardzo otwarci na wszelkie inicjatywy i chcą działać. Ja jestem dobrej myśli. - Gość (77.255.253.206) / 23.11.2011 21:35:29
dom rekolekcyjny ,budowali parafianie , włozyli w niego dużo serca i pracy fizycznej, bo była obietnica, budujecie dla siebie ,waszych dzieci i wnuków , a kto go tak zwyczajnie oddał nie będę już pisać ,bo wszyscy o tym wiedzą , a jeśli nie wiedzą to niech się zapytają .
Jeśli byśmy wiedzieli co się będzie dalej działo ,napewno nikt by palcem nie ruszył nie mówiąc o wsparciu finansowym.
Dlatego krzyczą Ci co zostali oszukani . a bronią Ci którzy korzystali z wsparcia. - Gość (31.62.61.216) / 23.11.2011 21:16:29
Moi Drodzy!
Czytam Wasze komentarze i robi mi się smutno. Przede wszystkim dlatego, że chciałabym w jakiś sposób wlać otuchę w Wasze serca, a czuję, że nie potrafię. Ale wiem jedno: czas nie leczy ran, ale Chrystus może uleczyć każdą ranę. On uzdalnia do przebaczenia, On uczy miłować nieprzyjaciół. Kościół to nie są pieniądze wrzucane na tacę, Kościół to nie są obrazy na ścianach, Kościół to nie są ciekawe lub nudne kazania - Kościół to jest Jezus Chrystus, żywy i prawdziwy. I nikt, ani nic nie może nas odłączyć od Jego miłości.
Rozumiem, że zmiana (czy sposób jej ogłoszenia) wywołała silne emocje - to naturalne. Ale jednocześnie wiem, że źle by było, gdybyśmy zatrzymali się tylko na naszych emocjach, bo one zawsze pozostaną subiektywne i tylko nimi się kierując, nigdy nie dotrzemy do serca drugiego człowieka. Bo każdy z nas przeżywa inaczej, każdy ma inne potrzeby. I tu nie chodzi o to, by kogoś przekonywać, że teraz jest lepiej lub gorzej - nie przekonamy się wzajemnie, bo co innego czujemy. Ale chodzi o to, byśmy mimo naszych żali, potrafili się nawzajem kochać i błogosławić sobie wzajemnie, a nie złorzeczyć. Bo jeśli w nas, chrześcijanach, nie będzie miłości, to w kim będzie?
A jeśli chodzi o Nową Drogę, to Nową Drogą jest Chrystus: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem." (J 14,6), "Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe." (2Kor 5,17). I jestem przekonana, że Wspólnota Chemin Neuf nie zamierza proponować żadnej innej drogi. - Gość (46.113.141.37) / 23.11.2011 21:04:35
Odniosę się do cytatów:
"To widać po reakcjach ludzi ,którzy nie pogodzili się ze skandaliczną akcją odebrania naszej parafii.Odebrano nam naszą małą Ojczyznę i chodzimy do okolicznych kościołów , ale to nie jest wyjście na dłuższą metę , a tymczasem obłudny prałat drwi sobie z nas."
Czyli nie wiecie co się dzieje w parafii a plujecie na to. Z tego co widzę ks. prałat oprócz mszy o 9:00 ani nie ma siły żeby działać specjalnie, a już na pewno z nikogo nie drwi. Można słuchać plotek albo poznać osobiście ks. Stefana - ja polecam to drugie. Jak czytam takie komentarze to zwyczajnie mnie boli (myślę, że ks. Stefana jeszcze bardziej). To jest straszne w jaki sposób garstka ludzi próbuje zniszczyć człowieka który całe swoje życie oddał Chrystusowi. Można się z nim nie zgadzać. Ja też różnię się w wielu rzeczach - szczególnie politycznych z prałatem, ale to nie jest podstawą do opluwania go. To jest tak jakby moje życie przekreślić ponieważ zdarzyło mi się zdenerwować na kogoś. "Kto z Was jest bez winy niech ..."
"Znicz na pomniku ks. Stefana , który wybudował sobie za życia ,postawiony we Wszystkie Święte , chyba nie był z przypadku - myślę ,że ten kto go postawił wyraził swoje myśli ."
i to właśnie nazywam chamstwem, jak również to co widać było w kościele. Nie znacie księdza Stefana i bzdury wypisujecie.
"Z wypowiedzi młodej (zapewne), zapalczywej (to oczywiste) "nowoczesnej" parafianki wieje grozą."
Nie takiej młodej choć dziękuję za ten komplement :) Znam parafię od czasów ks. Stefana którego bardzo szanuję i szanować będę. Parafia zaczęła się "wyludniać" za czasów ks. Zbyszka, a obecnie przybywa parafian jeśli już mamy rozmawiać o konkretach. Nie jestem osobą zapalczywą, ale obiektywnie oceniam na podstawie obserwacji. Nie jestem też osobą, która rozwój duchowości zamyka w swoim parafialnym kościele, ale znam również wiele innych wspólnot i parafii. Wasze wypowiedzi atakują takich jak ja bez przerwy nie dając żadnej szansy nowym księżom i przyparafialnym wspólnotom. Krytykujecie choć nie znacie i nawet nie próbujecie poznać. Za to Was krytykuję.
"obłudny prałat drwi sobie z nas"
Gwarantuję, że ze strony ks. prałata możecie liczyć wyłącznie na modlitwę. Jest dużo lepszym i bardziej pokornym człowiekiem ode mnie i nigdy jeszcze nie wylał na nikogo ani kropli jadu. Niestety to, co działo się na jednej mszy w naszym kościele i to co od garstki mocno krzyczących ludzi usłyszał zabolało nie tylko jego ale wielu parafian jak ja. Boli cały czas.
"Jeżeli "budowanie prawdziwego, jednego kościoła katolickiego" ma polegać na inwektywach ("chamstwo") w stosunku do współparafian i do poprzedniej obsady parafii, to ja takiego kościoła nie chcę. "
Ja również. Momentami mnie ponosi jak słyszę nieuzasadnione zarzuty i brutalne ataki na ks. Stefana. Ja (jak zresztą można było wyczytać w poście) szanuję ks. Zbyszka za gospodarność, a wikariusza ks. Mariusza za całokształt (o ks. Mariuszu nigdy złe słowo z moich ust nie padło). Nie mniej jednak ks. Zbyszek był trudny w kontaktach i był skłócony ze wspólnotami działającymi przy kościele (o sporze z ks. Stefanem nie wspomnę bo to było widać na mszach). Uważam, że zmiany były potrzebne ze względu na tę atmosferę. Na prawdę nie była dobra. Zmiany są czymś całkowicie normalnym w kościele i nie wiem dlaczego miałbym bronić kogoś przed otrzymaniem nowego zadania. Czy inni ludzie nie zasługują na takiego gospodarza jakim jest ks. Zbyszek? Czy nasi parafianie nie mogą się rozwinąć przy innych księżach?
Gdy długo brakuje zmian to łatwo popaść w rutynę i zapomnieć o tym co najważniejsze w kościele i w wierze. Dlatego uczestniczymy w różnych rekolekcjach, wykładach, jeździmy na pielgrzymki żeby się rozwijać, żeby nie stać w miejscu. Tak samo od strony księdza - dostaje nowe zadania żeby się nie wypalił, żeby inni mogli wykorzystać jego talenty, żeby mógł się swoim doświadczeniem podzielić z nowymi osobami.
"Mój Kościół ma za sobą dwa tysiące lat i nie potrzebuje "nowej drogi""
Kościół przez dwa tysiące lat zmienia się cały czas. Warto o tym poczytać. Warto poczytać jak wyglądał w różnych okresach i jak wyglądał po reformacji (która miała ogromny wpływ również na zmiany w kościele katolickim). Nie chodzi o nową drogę kościoła katolickiego, a o nową drogę każdego wierzącego. Nie ma człowieka, który zjadł wszystkie rozumy, nie ma człowieka, który zna jedyną odpowiedź na wszystkie problemy wiary. Nasza wiara polega na ciągłej wędrówce, ciągłej nauce, ciągłej pracy nad sobą, ciągłym obieraniu nowych dróg. Warto to zrozumieć żeby nie zatrzymać się przed szczytem. Gdyby Chrystus zatrzymał się i nie poszedł do Jerozolimy, do Piłata, na Golgotę, gdyby w którymkolwiek momencie powiedział stop to nie dokonałby zbawienia. Tak i my cały czas wędrujemy za nim i nigdy nie wiemy czy nie powie nam "zostawcie wszystko i chodźcie za mną" - wtedy trzeba zostawić to co się miało i iść "nową drogą" - warto!!!
"Szkoda , mi bardzo naszej parafii , którą dotknęła taka krzywda."
Żadna krzywda, jest na prawdę pięknie. Potrzebujemy tylko wspólnej modlitwy i zaprzestania ataków na obecny stan. Parafian z każdą niedzielą przybywa, cały czas powstają nowe inicjatywy mieszkańców Wesołej i widać ogromną radość tych, którzy się angażują - to jest imponujące i bardzo budujące.
"Wspólnota, polegająca na opluwaniu innych, niszczy sama siebie i nie jest wspólnotą, tylko przyjmuje charakter klasycznej sekty."
No właśnie. Dlatego zapraszam do parafii żeby poznać księży i wspólnoty, a nie opluwać na forach. Klasyczna sekta charakteryzuje się tym, że nie dopuszcza do żadnych zmian ponieważ ma monopol na prawdę (i nie słucha żadnych argumentów, nie próbuje zrozumieć, nie próbuje poznać tylko wie).
"Ostatni wpis jest strasznie brutalny i wiejący nienawiścią i własnie przez takich ludzi , w parafii nie będzie jedności , a będzie to powodowało nienawiść i agresję, która zniszczy najlepsze chęci i pracę obecnych kapłanów"
Nie ja krzyczę w kościele podczas mszy, nie ja oskarżam ks. Stefana, nie ja porównuję do sekty ludzi żyjących miłością Chrystusa. Piszę wyłącznie o faktach. Czasami trochę gorzej zdarza mi się pisać o ks. Zbyszku - przepraszam, wiele mi się nie podobało i są to moje (ale nie tylko moje) subiektywne opinie którymi usiłuję podkreślać to, że nie ma ludzi doskonałych, każdy ma swoje zalety (ks. Zbyszek ma ich wiele i to również często podkreślam) i swoje wady (jak każdy). Nie jestem "obrońcą" wspólnoty Chemin Neuf ponieważ traktuję ją jak każdą inną działającą w naszej parafii - wydaje mi się, że mogę i mam prawo oceniać ją jak i całą parafię obiektywnie ponieważ znam większość wspólnot działających w Wesołej. Każda wspólnota ma swój zakres działalności i bardzo się cieszę widząc jak obecnie wszystkie wspólnoty włączają się w budowanie parafii.
"Jestem parafianką od urodzenia i niech mi nikt nie wmawia ,że musi tak być jak sobie życzy garstka obrońców Chemin Neuf"
Tylko ma być tak jak "JA" chcę bo inni racji nie mają. I właśnie w tym problem. Nie rozumiem czemu się czepiać akurat Chemin Neuf? To są tacy sami ludzie jak ja, jak wszyscy piszący na tym forum. To co ich odróżnia ode mnie to dłuższa i bardziej "określona" formacja duchowa, ale to raczej plusy niż minusy. To są bardzo dobrzy ludzie żyjący miłością Chrystusa i oczywiście można oceniać ich z odległości pisząc niestworzone historie a można ich zwyczajnie poznać i dopiero ocenić (jak ja).
"To tak ku przestrodze takze innym, posiadającym monopol na jedną, wielką i tylko im przypisaną prawdę"
No właśnie :) - Gość (77.255.253.206) / 23.11.2011 20:53:35
Może ja czegoś nie rozumiem , ale czy po tej zmianie tak się stało , czy było tak zawsze, że plebania , kościół i cmentarz są własnością Kurii , bo ja myślałam że cmentarz jest parafialny i powinien być dla parafii ,bo taka była wola darczyńcy.
To są właśnie skutki , braku Rady Parafialnej za proboszcza Stefana, a także i Ks. Zbigniewa i można nam wmawiać co się chce i kiedy chce. - Gość (87.205.192.206) / 23.11.2011 19:02:34
Mnie też bardzo szkoda naszej parafii, a co będzie z naszymi dziećmi i wnukami - jak mają nadal żyć w atmosferze cwaniactwa i kłamstwa w przeświadczeniy , że zwycięża ten kto ma leprze chody w kurii , czy jest poprawny politycznie. Nie możemy poddawać sie patologiom przychodzącym z "zachodu" w dziedzinie społecznej ,obyczajowej jak również w dziedzinie wiary. Jest jedna droga do Pana Boga , narzucane nam udziwnienia nie pasyją do naszej tradycji i wiary naszych przodków.Mam postulat dla tych którzy nie zgadzają się z dyktatem emeryta prałata i jego popleczników ,aby powołać obywatelski komitet odzyskania parafii. W tym przypadku czas nie uleczy rany.To widać po reakcjach ludzi ,którzy nie pogodzili się ze skandaliczną akcją odebrania naszej parafii.Odebrano nam naszą małą Ojczyznę i chodzimy do okolicznych kościołów , ale to nie jest wyjście na dłuższą metę , a tymczasem obłudny prałat drwi sobie z nas.
- Gość (77.255.54.184) / 23.11.2011 09:59:10
Znicz na pomniku ks. Stefana , który wybudował sobie za życia ,postawiony we Wszystkie Święte , chyba nie był z przypadku - myślę ,że ten kto go postawił wyraził swoje myśli .
Szkoda , mi bardzo naszej parafii , którą dotknęła taka krzywda. - Gość (83.31.40.11) / 22.11.2011 22:13:50
Z wypowiedzi młodej (zapewne), zapalczywej (to oczywiste) "nowoczesnej" parafianki wieje grozą. Jeżeli "budowanie prawdziwego, jednego kościoła katolickiego" ma polegać na inwektywach ("chamstwo") w stosunku do współparafian i do poprzedniej obsady parafii, to ja takiego kościoła nie chcę. Mój Kościół ma za sobą dwa tysiące lat i nie potrzebuje "nowej drogi". Droga, którą szły pokolenia naszych przodków, jest wystarczająco dobra. Droga ta, którą podtrzymał i wzbogacił Jan Paweł Wielki, jest wystarczająco szeroka i prosta. Wspólnota, polegająca na opluwaniu innych, niszczy sama siebie i nie jest wspólnotą, tylko przyjmuje charakter klasycznej sekty. To niebezpieczeństwo stoi przed księżmi, prowadzącymi (?) każdą wspólnotę. Z nowej drogi tylko krok na manowce. To tak ku przestrodze takze innym, posiadającym monopol na jedną, wielką i tylko im przypisaną prawdę.
- Gość (77.255.54.184) / 22.11.2011 17:29:42
To dopiero jest sztuka , umieć tak oskarżać ludzi i na nich pluć , dlaczego właśnie znajdują się tacy ludzie , którzy sami są winni , a próbują tą winą innych obarczać.
Jest mi przykro że są tacy ludzie , którzy tak bardzo chcą zniszczyć naszą parafię i wmówić nam , że to porzedni księża są całym złem , zniszczyli doszczętnie parafię i zostawili bagno ,które teraz trzeba osuszać. Jestem parafianką od urodzenia i niech mi nikt nie wmawia ,że musi tak być jak sobie życzy garstka obrońców Chemin Neuf , ja wcale nie myślę tak atakować jak my jesteśmy atakowani .
Każdy ma prawo wypowiadac swoje zdanie i być wysłuchanym i nikt nie ma prawa narzucać drugiemu jak ma myśleć i jak czynić.
Ostatni wpis jest strasznie brutalny i wiejący nienawiścią i własnie przez takich ludzi , w parafii nie będzie jedności , a będzie to powodowało nienawiść i agresję, która zniszczy najlepsze chęci i pracę obecnych kapłanów - Gość (85.222.100.152) / 22.11.2011 11:48:24
Ci, którzy twierdzą, że ogłoszenia są poświęcone tylko wspólnocie Chemin Neuf lub twierdzą, że cokolwiek w parafii się pogorszyło po zmianach - zwyczajnie (jak większość narzekających których znam) nie uczęszcza obecnie na msze w parafii (bo nie, bo to francuskie itp. itd.) i po prostu wykazuje się swoją totalną arogancją i nieznajomością tego co się działo i dzieje. Jest zwykłym chamstwem mówienie takich rzeczy jakie się tu wypisuje. Liczba inicjatyw, które promują obecni księża, możliwości współpracowania z nimi, ogłoszenia które trwają dużo krócej niż dawniej a są nareszcie konkretne (i wcale nie dotyczą tylko jednej wspólnoty a wręcz przeciwnie można się teraz nareszcie dowiedzieć o działaniu i istnieniu pozostałych wspólnot) - to wszystko imponuje. Oby więcej takich parafii, oby więcej takich księży. Dziękuję za te zmiany i polecam obecnych księży szczególnej modlitewnej opiece ponieważ to co zastali jest sytuacją niezwykle trudną (ks. Zbigniew zabrał ze sobą nawet żyrandole - dosłownie wszystko - mimo, że za własne pieniądze tego nie kupił - a dodatkowo stworzył wprost niezrozumiałą atmosferę wokół zmian które były w pełni normalnym zjawiskiem).
Swoją drogą polecam też nie łączyć w jedno ks. Mariusza (naszego poprzedniego wikariusza) i ks. Zbigniewa ponieważ ogromną szkodę się robi ks. Mariuszowi który próbował forsować różne inicjatywy i miał świetny kontakt z ludźmi. Ks. Zbigniew był skłócony z większością wspólnot, a w stosunku do parafian zachowywał się bardzo arogancko. Nie neguję tego, co zrobił w parafii (remonty) ale duchowo doprowadził ją prawie do ruiny (co widać zresztą po wielu komentarzach i zachowaniu wielu ludzi np. na mszy z ogłoszeniem dekretu - żenada). Przed ks. Zbigniewem ta parafia była wspólnotą, za czasów ks. Zbigniewa zostali najwytrwalsi lub osoby lepiej znające parafię od strony wikariusza i garstka towarzystwa sponsorów tak głośno obecnie krzycząca, a obecnie trwa odbudowa i myślę, że się uda bo są ku temu przesłanki.
Proszę o niewypowiadanie się ludzi, którzy nie znają sytuacji w Wesołej, tych którzy nie wiedzą co to jest wspólnota Chemin Neuf i którzy nie wiedzą jak działają obecni księża w parafii. Siejecie zamęt w kościele i przeszkadzacie w budowaniu prawdziwego, jednego kościoła katolickiego. Zainteresujcie się najpierw tym co się dzieje, poczytajcie (nie tylko fora) trochę, korzystajcie z tego co teraz daje nam parafia i dopiero będziecie mieć prawo do wypowiadania się. - Gość (83.6.136.127) / 21.11.2011 21:07:35
I Społeczne Liceum Ogólnokształcące Fundacji Szkół Społecznych im. Emanuela Bułhaka w Warszawie - Wesołej
obecnie MMK... Może osoby które są tak młode jak MMK nie powinny obrażać innych. Wypowiedzi "pani" są wręcz śmieszne. Co osoba która nie pamięta dobrze jak było kiedyś może sie wypowiadać... - Gość (178.180.61.45) / 20.11.2011 18:23:43
Dziękuję za wyjaśnienie, trochę się tego domyślałem po "nauce ignacjańskiej". Nasuwa się tu kolejne pytanie, całkiem retoryczne - dlaczego więc w Polsce, gdzie jezuici mieli i mają "dobrą prasę" wprowadzać "francuszczyznę"? Gdyby to Ojcowie Jezuici objęli parafię, nie byłoby całego zamieszania. To nie o tradycję Ignacego Loyoli parafianie mają pretensję, a o sposób dokonania zmiany i o towarzyszące temu gorszące okoliczności. Ojcowie Jezuici, a trochę znam zarówno Ich, jak i Ich metody postępowania, tak by nie postępowali.
- Gość (83.6.208.137) / 19.11.2011 19:33:57
"według jakiej reguły działa Instytut Zakonny Chemin Neuf, bo sama nazwa nic o tym nie mówi ?"
Instytut Zakonny wzoruje się na zgromadzeniu jezuickim i nauczaniu św. Ignacego z Loyoli. - Gość (77.255.33.50) / 19.11.2011 17:30:55
Trzeba nie zapominać o tym , tą skandaliczną sytuację stworzył Prałat Wysocki przy pomocy swojej zaprzyjażnionej partii. Może wreszcie zabrałby głos i powiedział dlaczego zrobił tak wielką krzywdę parafianom: że nie ma więzi , że czujemy się obco we własnej parafii , że chodzimy na mszę do okolicznych kościołów, że nie jest tak jak było i jak czas pokazuje nigdy nie będzie.Czy Prałat ma jakiekowiek wyrzuty sumienia , czy naprawdę zdaje sobie sprawę z draństwa jakie uczynił ,wykorzystując swoje "chody" w kurii dla zaspokojenia swojej nienawiści do poprzedniego Proboszcza. Widziałem jego pychę i drwienie z tzw jak sam się wyraził opozycji.Rozmawiałem na tentemat z Księżmi, przyznali mi rację , a na temat postępowania Prałata powiedzieli , będzie miał za to odpowiednią zapłatę u Pana Boga.
- Gość (46.205.121.118) / 18.11.2011 17:34:43
Dziękuję za wyjaśnienie, ale mam następne pytanie - według jakiej reguły działa Instytut Zakonny Chemin Neuf, bo sama nazwa nic o tym nie mówi ?
Natomiast wyłania się orwellowska struktura budowana w parafii Wesoła. Partia wewnętrzna czyli Instytut Zakonny, partia zewnętrzna czyli wspólnota i poza nimi cała reszta. Nie rokuje to dobrze na przyszłość, przynajmniej dla tej reszty. - Gość (83.24.247.127) / 18.11.2011 12:04:37
We wspólnocie Chemin Neuf działa Instytut Zakonny. W związku z tym we wspólnocie obok osób stanu wolnego oraz małżeństw są również konsekrowane siostry i bracia.
- Gość (46.204.19.15) / 18.11.2011 09:22:53
Nic dodać, nic ująć.
Mam pytanie do znawców tematu. Czyimi ojcami są księża w parafii Wesoła? O ile mi wiadomo, to ojcami (zakonnymi) nazywani są zakonnicy, którzy są księżmi w odróżnieniu od braci, którzy księżmi nie są. Chemin Neuf nie jest zgromadzeniem zakonnym, tylko wspólnotą taką jak np Odnowa w Duchu Św. Księżmi jakiego zakonu są obecny proboszcz i wikary w Wesołej? Może to wyjaśnienie wniosło by trochę prawdy w obecną sytuację? A bracia i siostry w Chemin Neuf czy też są braćmi i siostrami zakonnymi? Jest to ważne, bo od takiej mylącej nomenklatury i używania pseudohabitów zaczynało wiele potępianych po niewczasie sekt. - Gość (83.24.243.208) / 17.11.2011 22:20:22
a ja uważam, że dopóki w parafii karty rozdaje niejaki jaśnie wielmożny ksiądz Wysocki, to nic się nie zmieni. Ma plecy w biskupiej kurii i tak jak pomiatał księdzem Zbigniewem, tak ponoć zachowuje się bardzo arogancko wobec nowych księży, którym, z racji na młody wiek i brak doświadczenia, może trudniej niż poprzedniemu składowi księży jest przeciwstawić się jego szarogęszeniu się na parafii.
- Gość (77.255.41.165) / 17.11.2011 19:46:55
Jestem bardzo oburzona postawą adwokatki i znawczyni sztuki , która tak bardzo obraża wielu ludzi z parafii , nie muszę bronić poprzednich kapłanów , bo nie o to mi chodzi , Księża się zmieniają i to jest normalna kolej rzeczy , ale nie mogę zgodzić się z tym w jaki sposób zostaliśmy poinformowani o tej zmianie i dlaczego tak obco czujemy się w SWOIM Kościele. Wiele osób może i odeszło za ks. Zbigniewa , ale one już nie wróciły i teraz , a po tej zmianie odeszło jeszcze więcej osób i parafia ciągle się kurczy , co z tego że w naszym Kościele pojawiają się goście widać to było w czasie przekazywania parafii Wspólnocie ,ale oni są tylko zaproszeni , aby dawać na tacę pokażne sumy , teraz jest jakoś mało na tej tacy i nie ma 100 zł ,ani 200 zł.
Jeśli chodzi o Tabernakulum i obrazy ,to uważam że nie ma nic piękniejszego w kościele jak Pan Jezus w Tabernakulum i On nie przesłania sztuki Nowosielskiego , a jeśli tak to bardzo dobrze ,bo Pan Jezus powinien być na pierwszym miejscu i żadna sztuka ,nie jest Jego warta.
W naszej parafii żyją zwykli ,prości ludzie i nie muszą znać się na ikonach i nie muszą i nie chcą być zmuszani aby je podziwiać i nie potrzebują tego , aby im wmawiano jak teraz jest pięknie i wspaniale , bo ja wiem coś o tym. skoro pani jest tak zauroczona Wspólnotą ,to dobrze ,ale proszę innym nie wmawiać ,że też mają patrzeć i odczuwać to samo co pani Maria . - Gość (46.204.113.146) / 17.11.2011 16:48:52
Zastanawia mnie, skąd w parafii Wesoła tak wielu "znawców" sztuki wczesnobizantyńskiej, ograniczonej zresztą do osoby prof. Nowosielskiego. Nie mogę też wyjść z podziwu, jak wielu jest "znawców" religii katolickiej, która wobec nich ma traktować budynek kościoła jako muzeum, w którym nic nic nie wolno zmieniać. Przeszkadza im nawet tabernakulum. Jest to stanowisko kuriozalne i nie wiem, czy wiele ma wspólnego z prawdziwą wiarą.
Powyższe uwagi dotyczą zarówno laikatu, jak i osób konsekrowanych. - Gość (83.24.237.97) / 17.11.2011 10:27:00
Po pierwsze może zacznijmy od tego, że ogłoszenia parafialne nie ograniczają się tylko do wspólnoty Chemin Neuf. Proszę nie zapominać, że są także podawane informacje o wspólnocie Zwiastowanie, animacji młodzieżowych Mszy Św., wydarzeniach organizowanych przez Bibliotekę Publiczną, przygotowaniach do bierzmowania, różnego rodzaju wyjazdach (np. ostatnio odbył się wyjazd do Ostrówka). Zresztą co ja tu będę wymieniać - wszystko można znaleźć tu: http://parafiawesola.pl/aktualnosci-z-zycia-parafii/ogoszenia-duszpasterskie.html
To, że pojawiają się informacje o działaniach wspólnoty Chemin Neuf jest dla mnie naturalną koleją rzeczy. W końcu to wspólnota opiekuje się domem rekolejkcyjnym i chyba ma prawo do przekazania informacji o wydarzeniach, które się w nim odbędą (np. warsztaty dla małżeństw KANA, czy też rekolekcje Jerycho). Nikt nikomu nigdy nie zabraniał przyjść do któregokolwiek z księży naszej parafii z chęciom zakomunikowania czegoś parafianom. Nawet słyszałam ostatnio, że miało miejsce spotkanie dla mężczyzn związane z 11. listopada. Wszyscy również byliśmy świadkami, kiedy podczas ogłoszeń parafialnych rodzice chorej na zespół Aspergera dziewczynki mogli prosić parafian o pomoc w formie wolontariatu.
Gdy dałam informację do parafii do ks. Zbigniewa, owszem przyjął ją, ale ani razu nie wspomniał o tym w ogłoszeniach duszpasterskich. Co innego oczywiście z ks. Mariuszem Czyżewskim - to był chyba jedyny człowiek, z którym mogłam się dogadać
Do: Gość (87.205.199.238) / 15.11.2011 23:42:56
Chce Pani/Pan znać fakty dotyczące parafian podczas urzędowania ks. Zbigniewa? Wiele osób ze względu właśnie na jego osobę odeszło z naszej parafii i uczęszczało na Mszę Św. np. do księży Marianów w Sulejówku, do Starej Miłosnej. Owszem może kazania są kwestią gustu, ale traktowanie parafii jak "dojnej krowy" i manipulacja ludźmi już chyba nie. Niestety, ale muszę to napisać, bo takie rzeczy miały miejsce. Pierwszy raz spotkałam się, by ustalano stawkę ofiary (czy to nie paradoksalne) na pogrzeb, ślub, czy chociażby odebrania świadectwa chrztu. Do tego jeszcze zbieranie "na tacę" w tygodniu, do czego trzeba mieć niezły tupet, bo zazwyczaj osoby uczęszczające na Msze Św. robią to regularnie (np. codziennie). A co robiono z pieniędzmi? Postawiono tabernakulum, które zasłania pracę profesora Nowosielskiego, wstawiono obrazy w złotych ramach, które w żaden sposób nie pasują do stylu w jakim jest budynek kościoła (proszę mi uwierzyć, znam się na tym), wyremontowano plebanię, ale (tu uwaga) po zmianie księży wszystko wymontowano (jednym słowem kolokwialnie mówiąc plebania została łysa). Co tu dopiero mówić o kiczowatych krasnalach ogrodowych i oświetlonej aureoli Maryi.
Nie rozumiem oskarżania wspólnoty za decyzję przez nią nie podjęte. Zresztą biskupa też nie powinno się potępiać - z takimi decyzjami się nie dyskutuje, to normalne że składy parafii się zmieniają.
"Niech tego będą przykładem dzieci , które nie są obciążone problemami dorosłych, te dzieciaki płakały , nie rozumiejąc tych zmian." - a wie Pani/Pan co przeżywali Ci, którzy nie mogli się pogodzić z tym, że nowym proboszczem jest ks. Zbigniew? To jest normalne, że nie jesteśmy w stanie się pogodzić ze zmianami dotyczącymi osób, z którymi byliśmy mocno związani. Wiele osób z tego powodu przeżywa kryzys wiary. Ci, którzy ukazują dzieciom w złym świetle obecnych księży przede wszystkim kłamie i jeszcze bardziej pogrąża dziecko w jego rozpaczy.
"Miało być tak dobrze , a nic się nie dzieje aby na nowo zjednoczyć parafię " Mogę zapewnić, że obecni księża robią, co mogą, aby do takiego zjednoczenia doszło, lecz nigdy się to nie stanie, gdy jedna ze stron jest przez cały czas negatywnie i agresywnie (nie bez powodu używam tego słowa, przykładem mogą być nienawistne okrzyki w kościele) nastawiona z nie wiadomo jakich powodów.
To chyba tyle w tym temacie. Nie mam już siły "walczyć z wiatrakami".
Pozdrawiam, MMK - Gość (77.255.41.165) / 16.11.2011 16:06:11
Wielu Parafian odeszło z parafii po tej wspaniałej zmianie jak jest określona, irytują nas ogłoszenia parafialne ,które prawie w całości poświęcone są Wspólnocie Chemin Neuf i my tego nie chcemy słuchać ,bo w parafii chyba powinny być ważniejsze sprawy dotyczące właśnie parafii ,a nie wspólnoty.
Miało być tak dobrze , a nic się nie dzieje aby na nowo zjednoczyć parafię ,która w większości ma wielki ból w sercu spowodowany właśnie tą zmianą.
Bardzo dobrze , że są różne wspólnoty w Kościele , ale czy tylko wspólnota zapewni nam zbawienie i musimy wszyscy poddać się właśnie jej formacji , bo takie odnoszę wrażenie.
Tak jak wcześniej nie czuliśmy dobrego kontaktu ze Wspólnotą , tak teraz czujemy się jeszcze gorzej , bo Oni mają wszystko , a nam pozostał smutek i żal. - Gość (87.205.199.238) / 15.11.2011 23:42:56
Pani Mario Magdaleno. Jest Pani zapewno osobą młodszą stąd zachwyt innymi homoliami , niż wygłaszał ks. Zbigniew , ma Pani do tego prawo i ja tego nie neguje chociaż się z tym nie zgadzam. Homilie ks. Zbigniewa cechowały : profesjonalizm ,rzetelne przygotowanie oraz wprowadzanie faktów historycznych do dnia dzisiejszego i powiązanie z Ewangielią.Porównywanie tych homilii jest nie porównywalne ze względu na inny styl , epokę ,poziom intelektualny , oraz sposób podejścia do wiary i tzw. markietyng przyciągania. Towłaśnie za nastaniem ks. Zbigniewa Wojciechowskiego Parafia rozkwitła ,podwoiła się ilość uczęszczających na Mszę Św. Ilość ministrantów itd. A co było za ks. Wysockiego : brud ,smród i ubóstwo . |Homilie nędzne, dzielenie parafian na gorszych i lepszych. Gorące zaangażowanie po stronie partii Platwormy Obywatelskiej co skutkowało wyrzuceniem bardzo dobrego proboszcza ks. kanonika Zbigniewa Wojciechowskiego . Ks. prałat zrobił wielką krzywdę nam parafianom , nie pytając się nikogo , zdradziecko z pomocą zaprzyjażnionej partii , przekazał propozycję oddania naszej własności Chemin Neuf.Ten brak uczciwości, zakłamania i nieuzasadnionej nienawiści do poprzedniego proboszcza , spowodował regres w parafii Opatrzności Bożej . Niech tego będą przykładem dzieci , które nie są obciążone problemami dorosłych, te dzieciaki płakały , nie rozumiejąc tych zmian. Mój wnuk miał być ministrantem przy ks. Mariuszu , ale po zmianach z ks. na ojca zrezygnował . W związku z tym , że nikt nas się nie pytał, ani nas nie informował o sprzedaniu nas Chemin Neuf , zmieniliśmy parafię na ogólnąwarszawską i powrócimy jak będzie proboszczem ksiądz. Panie Jacku dlaczego w wywiadzie nie ma nic o pobycie Chemin Neuf w rejonie Mińska Mazowieckiego, czy to prawda , że Ich wypędzono.
- Gość (79.163.13.35) / 15.11.2011 23:09:15
Smutne jest też to, że wszysko jest podporządkowane wspólnocie, nawet zebrania z rodzicami dzieci przygotowującymi się do Pierwszej Komunii są pobieżne i krótkie bo... wspólnota za drzwiami tupie. Dzieci przygotowujące się do bierzmowania są w "lepszej" sytuacji, im dużo się poświęca czasu, ale czy dlatego że wspólnota je prowadzi, werbuje?
Mowa o dużej ilości młodzieży, wiernych na mszach, czy oni wszyscy są z naszej parafii? Widać to po rejestracjach i sznureczku idących na SKMke...
Zapełniają kościół, czuje się w nim coraz bardziej obcy, - Gość (178.180.150.41) / 15.11.2011 18:17:30
Skoro jest tak wspaniale, to dlaczego tak wielu ludzi wyraziło swoje niezadowolenie z tej zmiany ? "Cieszę się z tych zmian, bo na pewno są one pozytywne dla naszej parafii". Skąd ta pewność? Może te zmiany trzeba było najpierw wypróbować na szczurach, a dopiero później na parafianach ? Poważnie mówiąc, "ojcowie" mogą być najwspanialsi, ale SPOSÓB, w jaki opanowali parafię, ze znanym listem ks. Prałata, rzucił na nich głęboki cień. To trudno odrobić, zwłaszcza w stosunku do osób z większym doświadczeniem życiowym.
- Gość (83.24.216.209) / 15.11.2011 13:30:42
Proszę popatrzeć na to, co obecnie widzimy w parafii w Wesołej. Jeśli ktoś uczęszcza regularnie to wie, że przede wszystkim jest o wiele więcej młodzieży, masa ludzi się angażuje w różnego rodzaju inicjatywy. A kazania? W końcu mogę stwierdzić, że w pełni do mnie oraz do innych młodych przemawiają. Niestety kazań ks. Zbigniewa nie można z nimi porównywać. W szczególności polecam niedzielną Mszę Św. wieczorną odprawianą zazwyczaj przez o. Sebastiana - jest to tzw. msza młodzieżowa, w całości animowana przez ludzi młodych.
Co do ks. Mariusza Czyżewskiego rzeczywiście muszę się zgodzić, że szkoda, iż został przeniesiony, ale nie daleko, bo na Pragę, więc nic nie przemawia przeciwko temu by się spotkać. Zresztą żyjemy w dobie Internetu i zawsze można kontaktować się e-mailowo.
Nie można oceniać ludzi po pierwszym wrażeniu i to po spotkaniu wcale nie w wymiarze osobistym. O. Mieczysław - werbista - rzeczywiście sprawia wrażenie nudnego, ze względu na monotonną celebrację, ale kazania wręcz przeciwnie są żywe i ciekawe. Nie będę już wspominać o osobistej rozmowie oraz o spowiedzi. Proszę się wsłuchać, to naprawdę nie wymaga dużego wysiłku.
Cieszę się z tych zmian, bo na pewno są one pozytywne dla naszej parafii.
O. Sebastian ma wspaniały kontakt z młodzieżą i studentami, jego katechezy naprawdę poruszają (także do działania). O. Mariusza z kolei osobiście podziwiam za rzetelność i cierpliwość związaną z prowadzeniem parafii.
Wartościowy w pracę wesołowskiej parafii jest również wkład wspólnoty Chemin Neuf, która oferuję bardzo dużo propozycji dla ludzi w każdym wieku. Zachęcam i mam nadzieję, że do zobaczenia na najbliższej Mszy Św.
Maria Magdalena Kwiatkowska - Gość (83.24.249.112) / 14.11.2011 23:16:21
Poprzedni księża byli dużo dużo lepsi. Przyjemnie słuchało się kazań Księdza Mariusza i Księdza Zbigniewa. Teraz trochę wieje nudą... A jak zacznie przemawiać nowy ksiądz - Mieczysław - oczy same kleją się do snu. Stosunkowo najciekawiej prezentuje się wikary - ten ze śląskim akcentem. Choć daleko mu do pełnego charyzmy Księdza Mariusza, którego wraz z innymi księżmi odwołał biskup.
- Gość (78.30.115.34) / 14.11.2011 21:36:29
Wielki wspaniały świat zachodniej kultury dotarł i na wesołowską parafie. Co z tego wyjdzie? Obawjam się że nic dobrego. Mam nadzieje że tym razem się pomyle.
Pesymista.


Katalog firm
Forum
Blogi
Mapa wesołej
Foto
Archiwum










