Chaotyczne, zbyt intensywne zabudowywanie Wesołej i wycinanie wesołowskich lasów pod nowe budynki – czy to da się powstrzymać?
Las na osiedlu Groszówka w Wesołej - czy naprawdę nie szkoda niszczyć takich miejsc? Fot. Ewa Stolarz
Większość powierzchni naszej dzielnicy nie jest objęta planami zagospodarowania przestrzennnego. Takie plany to najlepszy sposób na to, by ukrócić chaotyczne i zbyt intensywne zabudowywanie Wesołej, które przejawia się np. w stawianiu bloków wśród domków jednorodzinnych. Pod warunkiem jednak, że przy rysowaniu tych planów ich autorzy oraz zleceniodawca (czyli władze Warszawy) będą dalekowzroczni i wezmą pod uwagę prawa wszystkich mieszkańców.
Najlepszym tego przykładem jest projekt planu zagospodarowania przestrzennego dla - położonej na południe od Traktu Brzeskiego - części Starej Miłosny, którego ukończenie blokują przeciągające się procedury administracyjne. Planu bardzo ważnego, bo dotyczącego najbardziej intensywnie zabudowywanego obszaru w Wesołej, na którym mieszka prawie połowa mieszkańców dzielnicy.
Ten projekt ma swoje zalety, zakładając m.in., że na większości tego obszaru nie będzie można budować bloków. Ma on jednak także poważne wady, a największą z nich jest to, że dopuszcza zabudowę na wielu hektarach staromiłośniańskich lasów (m.in. w okolicach ul. Kruszyny). Domy mają być tam budowane wprawdzie na dużych działkach (powyżej 1,5 tys. metrów kwadratowych), ale to przecież nie jest gwarancja, że te lasy nie zostaną wycięte w pień. Powszechną praktyką jest bowiem to, że ktoś, kto buduje dom na działce leśnej, wycina na niej wszystkie drzewa albo ich większość, żeby nie zasłaniały mu słońca albo żeby mieć miejsce na ogród (zakładając, że las i tak ma obok). To zjawisko jest obecne np. na zabudowywanych właśnie terenach między ul. Leszczynową i Fabryczną.
Projekt planu dla części Starej Miłosny dopuszcza zabudowę na terenach leśnych, bo należą one do prywatnych właścicieli, którzy chcą przekształcić je na tereny budowlane. Posługują się przy tym często argumentem, że przed II wojną światową na tych działkach nie było lasu i miały one wówczas status budowlanych. Nie wiem, jak to z tym statusem do końca było – ważne jest co innego. Zdecydowana większość działek leśnych w Starej Miłośnie nie należy do spadkobierców ich przedwojennych właścicieli. Należy do osób, które kupiły te tereny całkiem niedawno, wtedy, gdy wyrósł już na nich las. Kupiły je jako tereny leśne, a więc bardzo tanio, licząc na ogół, że uda im się je przekształcić na budowlane i dobrze na tym zarobić. Nie może więc być tu mowy o poszanowaniu praw nabytych.
Oczywiście, prawo własności jest święte i władze nie powinny narzucać właścicielom działek, co mają z nimi robić. Z drugiej strony są jednak zasady współzycia społecznego, które każą nam szanować prawa i interesy innych. Większość mieszkańców Wesołej, a i pewnie Warszawy, nie chciałaby zapewne, by w tej dzielnicy, jak i całej stolicy (i tak już w dużej części będącej betonową pustynią), wycinać lasy pod zabudowę. Bo w wielkim, rozrastającym się mieście, hałaśliwym, zatłoczonym, przecinanym coraz gęściej ruchliwymi trasami, z zanieczyszczonym powietrzem i zdegradowanym środowiskiem, każdy skrawek zieleni powinien być na wagę złota. W imię lepszej jakości życia, naszego zdrowia, uniknięcia w przyszłości pewnych problemów. Bo miarą jakości życia w miastach, ich przyjazności jest liczba i wielkość terenów publicznych i zielonych, dostępnych dla wszystkich mieszkańców. Miasta zachodnioeuropejskie są przyjemne dlatego, że mają ładną, harmonijną zabudowę, że są zadbane i że mają wiele terenów publicznych. Tam chroni się zieleń w mieście.
Warszawa na razie bardziej skłania się w stronę modelu miast azjatyckich: chaotycznych i bardzo intensywnie zabudowanych, gdzie prawie nie ma drzew, gdzie jest mało przestrzeni publicznych. Większość powierzchni naszej stolicy wciąż nie jest objęta planami zagospodarowania przestrzennego. Dlaczego tak jest? To osobny temat.
Wróćmy do sprawy wylesiania Wesołej. Jeszcze kilkanaście lat temu aż 70 proc. powierzchni naszej dzielnicy stanowił las. Teraz – 56 proc. To pokazuje, jak szybkie jest tempo znikania lasów z naszej okolicy. Wystarczy krótka przejażdżka po paru ulicach Wesołej, by znaleźć co najmniej kilka przykładów działek, na których las wycięto w pień i teraz powstaje tam jakiś budynek. Na to pozwala nie tylko brak planów zagospodarowania przestrzennego, ale i plany już istniejące. Plan dla części osiedli Groszówka i Zielona także przewiduje zabudowę na wielu obszarach leśnych.
Można by powiedzieć: trudno, co możemy zrobić, taka jest nieubłagana logika rozwoju miasta. Ja powiem inaczej: jeśli władze Warszawy przeznaczyły kilkaset milionów złotych na przebudowę piłkarskiego stadionu Legii, której sekcja futbolowa jest komercyjnym, prywatnym klubem (notabene należącym do wielkiego koncernu medialnego, który stać było na kupno i modernizację tego stadionu), to tym bardziej powinny wyłożyć dziesiątki milionów złotych na wykup prywatnych terenów leśnych w stolicy i przyłączenie ich do Lasów Miejskich. Dziesiątki milionów złotych wystarczyłyby, gdyby na tych terenach w planach zagospodarowania nie dopuszczono zabudowy. Gdyby te plany były. Kontrowersyjne rozwiązanie? Dlaczego więc wydaje się dziesiątki milionów złotych na tworzenie parków, skwerów, placów publicznych, także na terenach prywatnych, za które wypłaca się odszkodowania?
Chciałbym tym artykułem rozpocząć dzielnicową debatę na ten temat. Dlatego proszę o komentarze pod tym tekstem i nadsyłanie opinii oraz listów w tej sprawie na adres: info@wesola-gazeta.pl. Każdą z nadesłanych opinii opublikujemy (o ile tylko nie będą one naruszać naszego regulaminu i prawa prasowego, przede wszystkim w kwestii prawdziwości zawartych w nich informacji), a najlepsze z nich zamieścimy na głównej stronie wesola-gazeta.pl.
Jacek Krzemiński
Komentarze
- Gość (178.73.48.92) / 07.03.2011 18:34:30
Rodzice kupili mi w Wesołej działkę budowlaną, abym w przyszłości jak dorosnę
mógł sobie wybudować dom. Działka bez naszej zgody została zalesiona.
Gmina nie zgodziła się abym dostał działkę budowlaną zastępczą.
Jest to brak poszanowania praw nabytych.
Kiedyś przyjechał do mnie urzędnik z gminy i chciał kupić moją działkę
za 1/4 ceny - powiedział, że i tak z tym nic nie zrobię bo w gminie jest mafaia,
a z mafią nie wygram. To jest złodziejstwo, a mafii się nie boję. - Gość (85.222.96.136) / 07.03.2011 18:19:58
No tak .... należy jednak pamiętać że własność to własność i jeśli są warunki aby wybudować dom (np: działka leży przy drodze w pełni uzbrojonej ) to dlaczego nie ?. Jestem przeciwny podejściu typu "pies ogrodnika" a w Wesołej tak jest - radni gminy niechętni do rozwoju gminy bo im to nie pasuje. Typowo komunistyczne podejście. Poza tym jestem przekonany że właściciele działek na których mogą postawić jakiś dom np: jednorodzinny bardziej dbają o drzewostan na swojej posesji niż robi to gmina.
.... a co do planów zagospodarowania przestrzennego w Wesołej .... masakra....
... albo ktoś kręci niezłe niezłe lody w gminie ...
- Gość (83.24.227.140) / 01.03.2011 14:57:33
Moim zdaniem powinno się po prostu wprowadzić zakaz odlesiania tam, gdzie drzewa zajmują całą powierzchnię działki i są już "dorosłym" lasem. Nie rozumiem po co mieszać w tę sprawę historię i to, że to są czyjeś działki. Las to las. Las nie powinien być własnością prywatną, bo jak nią jest to skończy się wycinką. Jest tyle "gołych" nieużytków, że można budować i budować. Stara Miłosna coraz bardziej wcina się w dorosły las, co jest karygodne. Tym bardziej, że to Mazowiecki Park Krajobrazowy. Tylko pozostaje pytanie dlaczego się na to pozwala??? Kto o tym decyduje???
- Gość (83.31.40.101) / 27.02.2011 22:16:39
Jeszcze kilkanaście lat temu (miejscami do 2004r) funkcjonował w planach zagospodarowania zapis o udziale powierzchni biologicznie czynnej, czyli nie zabudowanej i nie zabetonowanej. Miało to być nawet 80-90%. Obecnie wiele działek w osiedlach Stara Miłosna i Zielona ma ZERO powierzchni biologicznie czynnej. Jeśli intensywna zabudowa będzie zajmować nowe tereny to za 10-20 lat w Wesołej będzie gorzej, niż w centrum Warszawy, bo ulice u nas są znacznie węższe, ziemia gorsza i nie ma żadnego parku, czy tzw zieleni urządzonej.
- Gość (79.191.196.192) / 24.02.2011 17:39:09
.........."Cytat o dawnych żydowskich właścicielach gruntów w Starej Miłośnie i Groszówce nijak się nie ma do obecnej sytuacji."
Oj ma się , ma się.
Wystarczy przeczytać chociaż by to:
http://www.rp.pl/artykul/614594.html - Gość (83.31.28.161) / 24.02.2011 14:34:33
"Przed wojną" w Wesołej podstawowa działka miała powierzchnię 1 morgi (około 4400 m2). Można było kupić takze mniejsze - 1/2 morgi i 1/4 morgi. Mniejszymi nie handlowano. Czyli najmniejsza normatywna działka miała około 1100 m2. Na niej można było umieścić zarówno własne ujęcie wody (innych nie było) jak i śmietnik oraz szambo. Wszystko nie zakłócając życia sąsiadów. Pozostawało nawet miejsce na niewielki ogródek i kilka- kilkanaście drzew. Dopiero w latach 60-tych rozpoczeły się karkołomne podziały geodezyjne, z kórych wychodziły działki budowlane nawet o powierzchni 400 m2. Bez wodociągu i kanalizacji! Chciałbym wierzyć, że obecnie wykonywane plany zagospodarowania zabezpieczą ten teren przed zaudową jeszcze gęstszą, a z pewnoscią znacznie wyższą.
- Gość (87.251.224.53) / 23.02.2011 19:44:49
Budowa domu jednorodzinnego na dużej działce (1500 m) to tylko namiastka problemu, myślę, że za odlesianiami lobbują deweoloperzy poszukujący atrakcyjnych terenów pod inwestycje wielkogabarytowe. Plan zagospodarowania przestrzennego ma nas przed tym chronić aby nie spełniła się wizja przyszłości pod postacią osiedla domków z jednej strony otoczonego przez bloki z z drugiej przez ekspresówki bez dojścia do lasu.
- Gość (83.31.11.69) / 22.02.2011 22:22:25
Cytat o dawnych żydowskich właścicielach gruntów w Satrej Miłośnie i Groszówce nijak się nie ma do obecnej sytuacji. Ludzie ci kiedyś kupowali okoliczne lasy, karczowali je i często opuszczali jako bezwartościowe. Ale byli także tacy, którzy tu mieszkali i znikli w wyniku działań wojennych. O ile mi wiadomo nikt z nich nie ubiegał się o zwrot własności. Gmina żydowska też. Za to ta własność często była przewłaszczana w dziwnych okoliczościach. Dotyczy to zresztą nie tylko działek, których właścicielami byli Żydzi, ale takich, których właścicieli trudno było po wojnie ustalić.
- Gość (83.31.23.52) / 22.02.2011 20:30:16
Bardzo dobry artykuł Panie Jacku.
- Gość (79.191.187.203) / 22.02.2011 12:25:39
........" Dotyczy to ogromnych obszarów, których właściciele, wielu o żydowskich nazwiskach, nie powrócili po wojnie. Dobrze byłoby prześledzić historię niektórych uwłaszczeń się na tych terenach "..........
Jakże pięknie i na czasie , ten cytat wpisuje się w kontekst planowanej na najbliższy czwartek wizyty Premiera RP i całej ( !!!) Rady Ministrów do Izraela, gdzie prawdziwie najważniejszym punktem wizyty, będzie temat zwrotu majątków obywateli o " żydowskich nazwiskach". - Gość (91.94.250.79) / 22.02.2011 10:33:27
Plan zagospodarowania powstanie niebawem, co ciekawsze dla terenów przyległych do obwodnicy. Czy ktoś ma jeszcze złudzenia o do władz naszej dzielnicy?
- Gość (83.31.37.203) / 22.02.2011 09:57:18
Planu zagospodarowania dla Wesołej nie można opracować już od 20 lat. Za każdym razem, jak coś zostanie ustalone, wynika jakaś niemożność i wszystko trzeba zaczynać od nowa. Zmieniało się prawo, zmieniali się ludzie itp. Tak było kilka razy. Problem dotyczy nie tylko lasów. Ich powierzchnia zmniejsza się szybko, ale nie tak szybko jak tereny tzw NN, czyli nieznanych właścicieli. Jeżeli prześledzić to od początku naszej demokracji zanikały one w iście rajdowym tempie. Dotyczy to ogromnych obszarów, których właściciele, wielu o żydowskich nazwiskach, nie powrócili po wojnie. Dobrze byłoby prześledzić historię niektórych uwłaszczeń się na tych terenach. Niektóre z nich były terenami leśnymi, które później odlesiano.


Katalog firm
Forum
Blogi
Mapa wesołej
Foto
Archiwum










