A A A

Agnieszka Rudol: Pomaga nam szachowa arcymistrzyni

22.12.2010, 16:26

Agnieszka Rudol, fot. Anna Krzemińska

Wywiad z Agnieszką Rudol, prezesem i współzałożycielką Uczniowskiego Klubu Sportowego „Miłośnik”, jednego z dwóch największych klubów sportowych w Wesołej, menedżerem Fitness Mambo w Starej Miłosnej. Pani Agnieszka otrzymała w grudniu od Zarządu Dzielnicy Wesoła tytuł Człowieka Roku 2010 w kategorii kultura fizyczna.

- Mieszka Pani w Miedzeszynie, ale od kilkunastu lat pracuje Pani w Wesołej. Jak to się stało, że związała się Pani zawodowo z naszą dzielnicą?

- Skończyłam turystykę i rekreację na AWF oraz kurs instruktora rekreacji ruchowej ze specjalnością fitness. Szukałam pracy w tym zawodzie. Zatrudnił mnie właściciel Klubu Atlas w Starej Miłosnej, klubu, który potem przekształcił się w Fitness Mambo. Na początku prowadziłam zajęcia tylko dla dwóch grup aerobikowych. Później właściciel Atlasu, widząc moje zaangażowanie w życie klubu, zaproponował, żebym poprowadziła go wraz koleżanką. Przyjęłam tę propozycję z wielką radością, gdyż posiadanie własnego klubu było moim marzeniem.

- A jak powstał Uczniowski Klub Sportowy „Miłośnik”?

-  W klubie fitness prowadziłam grupę tańca sportowego. Mieliśmy też zajęcia z judo. Pomyśleliśmy, że założenie Uczniowskiego Klubu Sportowego pomoże nam te sekcje rozruszać , rozwinąć talenty ćwiczących w nich dzieci, umożliwi im udział w zawodach. Po rozbudowie naszej siedziby przybyły w niej dwie 100-metrowe sale. Mieliśmy więc warunki do założenia klubu sportowego, nie tylko kadrowe, ale również lokalowe. Jego inicjatorami oprócz mnie był pan Marek Rybicki, instruktor judo oraz jego żona. Pan Marek, były zawodnik, do dziś prowadzi sekcję tej dyscypliny. Klub powstał w marcu 2007 roku.
- Jego chlubą był i jest zespół cheerleaderek. To nietypowa, jak na klub sportowy, dyscyplina. Skąd ten pomysł?

– Trenowałam kilka lat taniec towarzyski. Najpierw chciałam stworzyć w naszym klubie sekcję tańca sportowego, ale zgłaszały się do nas małe dzieci, a w tym wieku dziewczynki mają jeszcze problemy z koordynacją ruchową. Pomyślałam sobie, że pomogą im w tym pompony, używane przez cheerleaderki. To się potwierdziło. Do tego stopnia, że zamiast sekcji tańca sportowego powstała grupa cheerleaderek. Dziś Zespół Zenit, który reprezentuje naszą dzielnicę na zawodach, składa się z dwunastu dziewczynek, które mają już na swym koncie poważne osiągnięcia. Na mistrzostwach Mazowsza zajęły w tym roku drugie miejsce w kategorii klas 1-3 szkół podstawowych, na otwartych Mistrzostwach Krakowa czwarte miejsce przy bardzo dużej konkurencji w ich kategorii wiekowej - startowało 12 zespołów. Dziewczyny trenują trzy razy w tygodniu: choreografię, taniec sportowy, akrobatykę. Mają w sobie bardzo duży potencjał, są dobrze dobrane. Mamy jednak poważny problem. Stroje, w których występują są zniszczone, gdyż dziewczynki tańczą w nich już 3 rok . Szukamy więc sponsora, który pomógłby w zakupieniu im nowych sukienek.

- „Miłośnik” to Klub Uczniowski. Co dzieje się później z waszymi zawodnikami?

- Jesteśmy czymś w rodzaju szkółki sportowej, staramy się wyławiać talenty, a potem kierować je do klubów, w których mogą dalej się rozwinąć.

- Ładna mi szkółka! Przecież z UKS Miłośnik związanych jest kilkaset osób, klub bardzo prężnie się rozwija, powstają nowe sekcje, a w sekcji szachowej złożonej z 20 osób trenerem jest arcymistrzyni tej dyscypliny, swego czasu jedna z najlepszych szachistek świata – Agnieszka Brustman.

- Sekcja szachowa została „przeniesiona” do nas w zeszłym roku z KS Wesoła, co zaproponował wiceburmistrz Wesołej, pan Marian Mahor. Panią Agnieszkę Brustman udało się ściągnąć do Wesołej ze względu na to, że jej ojciec, znany szachista, pan Jan Brustman mieszkał w Wawrze i trenował dzieci z tej dzielnicy. Wspólnie z dzielnicą Wawer Wesoła co roku organizuje turniej imienia Jana Brustmana. Poza tym w naszej dzielnicy mamy olbrzymią kuźnię talentów szachowych, które pani Agnieszka chce rozwijać i przyczyniać się do sukcesów naszych zawodników. W związku z sekcją szachową, której koordynatorem jest pani Teresa Osypiuk, mamy ambitne plany. Chcemy ją rozszerzyć na całą Wesołą. Już teraz co miesiąc organizujemy zawody szachowe, w których bierze udział do 50 dzieci. W przyszłym roku w listopadzie odbędą się u nas Drużynowe Mistrzostwa Szkół Podstawowych, Gimnazjów i Liceów.
Jest to bardzo prestiżowa impreza, którą przyznano nam nie tylko na nasze zaangażowanie i osiągnięcia małych szachistów, ale również na nowe możliwości lokalowe. Chodzi mi tutaj o oddaną w październiku przepiękną halę sportową w Starej Miłosnej. Współorganizatorem będzie Mazowiecki Związek Szachowy, a patronem imprezy, mamy nadzieję, burmistrz naszej dzielnicy. Chcemy, żeby Wesoła była silnym i rozpoznawalnym ośrodkiem szachowym.

- A co z innymi sekcjami?

- Dalej działa u nas judo, choć jego rozwój ogranicza to, że w Wesołej jest jeszcze drugi klub z tą dyscypliną – Judo Fight Club. W tym roku założyliśmy sekcję żeglarską i narciarską, w ramach których organizujemy obozy sportowe, letnie i zimowe.

- Dla mnie najbardziej niezwykłe jest to, że najliczniejszą grupą w UKS Miłośnik, klubie uczniowskim, przynajmniej z nazwy, są seniorzy. Z czego to wynikło?

- Niedługo po rozpoczęciu działalności naszego klubu prezydent Warszawy, pani Gronkiewicz-Waltz, ogłosiła konkurs na program „Senior – Starszy Sprawniejszy”, który miał być finansowany ze środków miasta stołecznego Warszawy. Jego celem była aktywizacja sportowa warszawskich seniorów. Przystąpiło do niego tylko pięć warszawskich dzielnic, w tym Wesoła. Władze dzielnicy zwróciły się do nas z pytaniem, czy nie zrealizowalibyśmy tego programu w Wesołej, bo akurat my w przeciwieństwie do szkół i funkcjonujących przy nich klubach sportowych mieliśmy przed południem wolne sale do ćwiczeń. Tak to się zaczęło. Na początku byłam przerażona, bo nie miałam doświadczenia w prowadzeniu zajęć sportowych dla seniorów. Pierwsze miesiące były bardzo trudne. W urzędzie miasta nas nie znano, urzędnicy z magistratu przyzwyczajeni do współpracy z samorządowymi ośrodkami sportu i rekreacji dzwonili, pytali, co to jest UKS Miłośnik. Na szczęście, we wszystkich sprawach miałam poparcie naszego urzędu dzielnicy. Z czasem wypracowaliśmy sobie markę i byliśmy już rozpoznawani.

- Dziś w ramach UKS Miłośnik ćwiczy około 200 seniorów z całej dzielnicy. Jak udało się Państwu ściągnąć tyle osób, biorąc pod uwagę, że aktywność fizyczna nie jest w Polsce normą nawet wśród młodych osób?

- Zaczęliśmy od podpisania umowy o współpracy z Wesolandią. Z namówieniem seniorów do korzystania z naszych zajęć na basenie nie mieliśmy problemu, bo takie zajęcia dla tej grupy wiekowej były już wcześniej w naszej dzielnicy organizowane. Ludzie już na nie chodzili, byli do tego przyzwyczajeni. Trudniej było z zajęciami na sali. Na początku oprócz basenu zaproponowaliśmy seniorom gimnastykę ogólnorozwojową, takie ćwiczenia służące wzmacnianiu struktury mięśniowej i kostnej, zatrzymujące rozwój osteoporozy. Potem zaczęłam współpracować z Uniwersytetem Trzeciego Wieku. W ramach tej kooperacji stworzyliśmy program pilates, wzmacniający kręgosłup, a także gimnastykę korekcyjną dla osób mniej zaawansowanych, które nie mogą uprawiać gimnastyki ogólnorozwojowej.

- Jak to się stało, że zaczęło z tego korzystać tylu ludzi?

- Założyłam sobie, że te sportowe spotkanie muszą być dla uczestników przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. I tak staraliśmy się je prowadzić. Bardzo pomogła nam też współpraca z Uniwersytetem Trzeciego Wieku, z którym wciąż współdziałamy. Zamieszczaliśmy informację o zajęciach dla seniorów, gdzie tylko się dało. Potem zaczęła działać poczta pantoflowa. Osoby, które u nas ćwiczyły, polecały nas swoim znajomym. Tych, którzy już do nas trafili, staraliśmy się integrować. Zrobiliśmy wycieczkę do Gdańska, zaczęliśmy organizować spotkania opłatkowe, ale także występy na zewnątrz z udziałem naszych seniorów. Zrodziła się tutaj niejedna przyjaźń. Większość osób, które do nas trafiły, zostało i jest z nami do tej pory. Są tacy, którzy ćwiczą już trzy lata. Obecnie z seniorami ćwiczy trzech wykwalifikowanych instruktorów.

- Cieszy się Pani z tego, że z klubem związało się tylu seniorów? Że dzięki temu nie ma w całej Warszawie drugiej takiej dzielnicy, w której w programie „Senior – starszy sprawniejszy” uczestniczyłaby tak duża część mieszkających tam emerytów i rencistów, że Wesoła jest najlepiej wyposażona w sprzęt do ćwiczeń dla starszych osób?

- Jestem z tego dumna i zachwycona pracą z seniorami. Nie spodziewałam się, że ta aktywność sprawi mi tyle radości. Cieszę się, bo widzę, ile to naszym seniorom daje, jak bardzo pozytywnie się zmieniają. Chodzi nie tylko o to, że są zdrowsi, dużo sprawniejsi, ale przecież także radośniejsi, bardziej energiczni. Ci, którym rano trudno było wstać z łóżka, teraz już z tym kłopotu nie mają.

- Ilu seniorów w ramach UKS Miłośnik chodzi na basen, a ilu ćwiczy gimnastykę?

- Na basen – 120 osób, a gimnastykę uprawia mniej lub bardziej regularnie do 80 osób. Cały czas pojawiają się nowi ludzie. Dodatkowo kilkanaście osób chodzi u nas na tak zwany taniec w kręgu. Zespół pań z tej grupy, Rodondo, zajął niedawno trzecie miejsce na ogólnopolskim przeglądzie tanecznym, który odbył się w domu kultury dzielnicy Włochy.

- Fantastycznie!

- Praca z seniorami daje mi tyle satysfakcji, że chcę związaną z nimi działalność, jak najbardziej rozwinąć, rozciągnąć na wszystkie osiedla w naszej dzielnicy.

- Oby to się udało!

Rozmawiał Jacek Krzemiński

 

Komentarze

  • Gość (89.174.40.226) / 20.04.2011 00:23:13

    Brawo Agnieszko! To wszystko prawda co piszesz o nas seniorach. Choć nieraz biją na nas siódme poty i chwilami mamy dość, bo ćwiczenia nie zawsze są łatwe, to jednak nie odpuszczaj nam, bo dzięki tym ćwiczeniom uzyskujemy sprawność, gibkość, siłę, a więc zdrowie, no i radość życia, którą niesie poczucie lekkości i smuklejsza sylwetka. A więc ruch, ruch i jeszcze raz ruch ! Dodam jeszcze, że Agnieszka jest mistrzynią w ćwiczeniach pilatesowych szczególnie zalecanych seniorom. Wiem co mówię, bo ćwiczę w MAMBO już ponad 1,5 roku 2 x tygodniowo.
    Myślę,że wszyscy seniorzy mają podobne do moich wrażenia.
    Bożena J.-P.

Dodaj komentarz

ReklamaReklamaReklama
Widziałeś(aś) coś ciekawego?
Chcesz o czymś opowiedzieć?
ReklamaReklama
O nasKontaktWspółpracaReklama
Zgłoś błąd